Punkt krytyczny osiągnięty!

Nie mam co się użalać nad sobą. Tylko walić pięścią w pierś, powtarzając: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina! Bo każdy ma swój organizm, nad którym powinien zapanować. Ja również. Nikt za nas tego nie zrobi. Żaden dietetyk, aplikacja, suplementy diety, czy cudowne zioła! Ale niestety moja dietetyczna niefrasobliwość doprowadziła do tego, że dotarłem do punktu krytycznego! Ponieważ 80kg uznałem za moją wagę krytyczną. Co i tak grubo przekracza wagowe standardy dotyczące biegaczy pragnących osiągnąć coś więcej od innych. Na przykład znaleźć się z wynikami w gronie pierwszych 25% biegaczy docierających do mety. Mnie zadowoliłoby nawet zmieszczenie się w grupie pierwszych 40%, ponieważ nie czuję się na siłach, aby osiągać lepsze wyniki. Nie oznacza to, że się poddaję, gdyż nadal cieszy mnie bieganie. Jest słabo, ale nie beznadziejnie, poza tym nie mam pomysłu na to, co mógłbym robić w przyszłości zamiast biegania.

Nie będę ukrywał, iż mam świadomość tego, że nasza DODATKOWA aktywność fizyczna jest koniecznością o której wielu ludzi nie myśli. A jeśli o tym nie myślą i pałaszują co tylko się da, przekraczając wagę jaką powinni mieć wg dietetycznych wymogów, dopasowanych dla ludzi pragnących mieć optymalną sylwetkę. Po prostu większość z nich osiąga nadwagę, a nawet staje się obleśnymi grubasami!

Ja tymczasem muszę zawracać. Zagalopowałem się! A 80kg jakie osiągnąłem ponownie, gwarantuje tylko większą podatność na kontuzje i znacznie gorsze wyniki. Nic więcej. Według kilku wzorów które sprawdziłem, powinienem znaleźć się w przedziale wagowym między 63-70kg Mnie zadowoliłyby 72kg, ale oddaliłem się od nich sporo! No cóż. Zamiłowanie do słodyczy, piwa, gruzińskiego wina i Dzikiego Indyka – nie sprzyja utrzymaniu wagi. Tym bardziej jeśli samemu szuka się powodów do tego, żeby wypić drinka, czy zjeść sporo za duży kawałek ciasta, albo dwa, kiedy nawet na ciasteczko nie powinno się spojrzeć!

Ale reset musi być zrobiony! I powrót do skrupulatnego zapisywania kalorii. To uciążliwe zajęcie nawet wówczas, gdy korzysta się ze specjalnej aplikacji, których jest coraz więcej, gdyż nie ma innego wyjścia. Nabieranie wagi, to oddalanie się od celu, który się wytyczyło. Możliwe, że i tak do niego nie dotrę. Ale nie w ten sposób! Nie przez zaniedbania!!!

Jeden z kalkulatorów kalorycznych znajdziecie tutaj > https://www.fabrykasily.pl/bmr

Ja sprawdzałem i przeliczałem dane według kilku dostępnych kalkulatorów i rozbieżności w wynikach są niewielkie. Nawet jeśli kalkulatory są nieprecyzyjne, to i tak mamy jakiś punkt odniesienia. A później tylko dopasowywanie się do niego, które nazywam kalibracją. Bo prawie wszyscy mamy tendencje do tego, że wyolbrzymiamy kalorie jakie spaliliśmy podczas naszego wysiłku fizycznego, a pomniejszamy kalorie zawarte w spożytych przez nas posiłkach. Tak już z nami jest – lubimy oszukiwać się na potęgę!

 

Slavo65

Może Ci się również spodoba