Mój 2019 rok

Ubiegły rok był dla mnie okresem powrotu do biegania po półrocznej przerwie spowodowanej chorobą. Niby nic szczególnego, gdyż w latach wcześniejszych miałem kilka przerw spowodowanych kontuzjami, po których wracałem do biegania. Ale tym razem moja dolegliwość, jaką była zakrzepica żył głębokich, co skończyło się to dla mnie zatorowością płucną z zagrożeniem życia, wywarła duży wpływ na moje zdrowie i o mało nie wylądowałem na tamtym świecie jak Kamila Skolimowska oraz wiele innych osób nie tylko uprawiających sport. Ale miałem więcej szczęścia od naszej  Mistrzyni, gdyż moja Małżonka – pielęgniarka z zawodu, w swoich podejrzeniach szybko „poszła” w kierunku zakrzepicy, natomiast Kamilą będącą chlubą polskiego sportu i gwiazdą światowego formatu – nie miał się kto należycie zająć!!!

Ona uskarżała się na swoje dolegliwości, na wiele tygodni przed śmiercią i sporo osób o jej problemach zdrowotnych wiedziało.  Ja do połowy 2018 roku biegałem coraz wolniej i ciężej nie skarżąc się nikomu, gdyż nie zdawałem sobie sprawy, jak poważne problemy zdrowotne mnie dopadły! Swoją niemoc tłumaczyłem zbyt słabym przygotowaniem do sezonu, upałem panującym w lipcu oraz kontuzją jaka dopadła mnie kilka tygodni wcześniej. Myślałem, że nastąpiła kumulacja niekorzystnych dla mnie warunków. Dlatego nie przyszło mi do głowy, że jeśli robię biegi spokojne wolniej o ponad minutę na kilometr niż kilka miesięcy wcześniej, męcząc się przy tym tak mocno, jak na początku przygody z bieganiem, to znaczy, że coś niedobrego dzieje się z organizmem!

Wracając do biegowego 2019 roku. W fazę treningową wchodziłem od stycznia, lecz ostrożnie, bez napalania się na nadrabianie straconego czasu, gdyż tego nadrobić się nie da, a bezmyślne przeciążenie organizmu prędzej doprowadzi do kontuzji, niż do gwałtownego wzrostu formy. Mimo wszystko wiele osób, a wśród nich niektórzy moi znajomi, próbowało nadrabiać bezpowrotnie stracony czas, lecz nikomu to się nie udało!

Dlatego w styczniu wybiegałem skromne 50km, w lutym 80km, w marcu 100km dochodząc do 200km w czerwcu. Nie robiłem akcentów, ani szybkich treningów z trudem wybiegając zaplanowane kilometry. Nie napawało mnie optymizmem moje bieganie, ponieważ w ostatnich latach biegi spokojne robiłem w tempie 5:15-5:30, a w 2019, zaledwie w tempie 6:00-6:30, biegając dla odmiany na puls, czego wcześniej nie czyniłem, uważając to za zbyt skomplikowane.

W październiku dopadło mnie drastyczne załamanie powoli lecz sukcesywnie rosnącej formy. Spowodowane było to dwukrotnym przeziębieniem w tym miesiącu, przez które przechodziłem również w listopadzie oraz grudniu. Stąd decyzja o wykonywaniu bardziej wymagających treningów pod dachem wałbrzyskiego Aqua Zdroju, co na razie sprawdza się nieźle.

Jeśli chodzi o ubiegłoroczne starty, nie spodziewałem się biegania, chociażby na poziomie z 2018 roku. Dlatego byłem zaskoczony tym, że po treningach w tak wolnym tempie i przy braku akcentów, starty wyglądały całkiem przyzwoicie jak na moje aktualne możliwości.

Rok 2019 zakończyłem udziałem w Biegu Niepodległości w Warszawie, gdzie atestowaną 10km trasę pokonałem w czasie 00:49:47, uzyskując wynik gorszy o 5 minut od mojego rekordu na tym dystansie i ten rezultat stał się dla mnie pułapem wyjściowym w przygotowaniach do sezonu 2020 roku.

W poprzednim sezonie brałem udział w takich imprezach jak V Bieg po Schodach Collegium Altum – Poznań. Dzika Trzynastka – Boguszów Gorce, CiucasX3 (21km) – Rumunia, XXXIX Bieg Przełajowy Podzamcze (10km) – Wałbrzych, Bieg Bromowskimi Ścianami (22km) – Czechy, Śnieżnik Challenge RUN (21km) – Międzygórze, II Bieg Rybina (10km) – Rybin, Kralicky Półmaraton – Czechy, Bieg z Flagą (ok. 10km) – Pisarzowice i ten start był moim pierwszym udziałem w zawodach po przerwie.

Zaliczyłem dziesięć ciekawych imprez, z udziału w których jestem zadowolony. Moje wyniki były kiepskie, lecz cieszy mnie to, że nadal mogę biegać i mam nadzieję, że kolejny sezon będzie dla mnie znacznie lepszy.

Slavo65

Może Ci się również spodoba