Biegowe zakończenie sezonu w Batorowie

Kilka miesięcy temu, pomyślałem o zorganizowaniu symbolicznego zakończenia sezonu biegowego 2019 Możliwe, że taka myśl wpadła mi do głowy z iście egoistycznych pobudek, ponieważ jakiekolwiek spotkanie, z koleżankami i kolegami na jednej imprezie, ze względu na mój system pracy, graniczy niemal z cudem i w ten sposób chciałem spotkać się ze znajomymi. Może, że trochę przesadziłem, ale z takimi spotkaniami naprawdę jest u mnie bardzo, bardzo ciężko. Dlatego biegowe zakończenie sezonu, które nazwałem Krosem Szlakiem Skalnych Grzybów w Górach Stołowych (20.10.2019r.), w dniu, w który mam wolny weekendowy dzień od pracy – było najlepszym rozwiązaniem. Tylko czy znajdą się osoby chętne na takie bieganie? W końcu sezon startowy dla wielu znajomych jeszcze trwał, poza tym są również inne życiowe sprawy, jakie każdy ma na głowie i termin dogodny dla mnie, nie konicznie musiał pasować innym ludziom. Ale jeśli nie zapytasz, to się tego nie dowiesz!

Dlatego założyłem wydarzenie na Facebooku. Zaprosiłem znajomych, którzy mogli zaprosić znane sobie osoby i uzbierało się 12-cie biegaczek i biegaczy, chętnych do przebycia trasy oraz kilka osób towarzyszących, które przyjechały z nimi, w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza i spędzenia kilku chwil na łonie natury.

21km trasę rozpoczęliśmy z Batorowa, biegnąc w kierunku Skalnych Grzybów. Następnie zbiegaliśmy w dół w kierunku Wambierzyc, gdzie skręcając ponownie w górę, dotarliśmy do Pielgrzyma, skąd roztaczał się wspaniały widok na pobliskie Wambierzyce oraz dalsze okolice. Na Pielgrzyma wspinaliśmy się przez kilkaset metrów w górę, później było zejście z góry i trawersowanie krawędzi Gór Stołowych. Ponownie biegliśmy pod górę, docierając do drugiego punktu widokowego znajdującego się na Radkowskich Basztach. Stąd było widać masyw Szczelińca Wielkiego, grzbiet Bromowskich Skał, Radków i wzniesienia położone za miasteczkiem. Dalej biegliśmy asfaltem w górę Drogą Stu Zakrętów – nazwa nieco przesadzona, ale zakrętów jest naprawdę sporo. Wspinaliśmy się ponad kilometr asfaltem do góry i skręciliśmy w prawo na leśny trakt, by po kilkuset metrach dotrzeć ponownie do tej samej drogi, przebiec przez nią i lasem podążać w kierunku Batorowa. To była łatwiejsza część trasy, prowadząca przez las oraz torfowiska mocno zarośnięte drzewami. Grzybów nadal było tam sporo i nie każdy mógł pogodzić się z tym, że bieg jest ważniejszy od grzybobrania, ale daliśmy radę i nikt grzybów nie zbierał, chociaż nie było łatwo z naszą grzybową wstrzemięźliwością!

W Batorowie czekało na nas ognisko rozpalone pod największą wiatą leśnego parkingu. Dziewczyny przywiozły wspaniałe ciasto, które było tak dobre, że nie rozglądałem się za kiełbasą! Godzinka przy ognisku minęła jak jedna chwila. Chwila dla której warto żyć i oby takich dni, jak ten październikowy było jak najwięcej! Dziękuję wszystkim za wspólnie spędzony dzień i za tą chwilę!

Slavo65

Może Ci się również spodoba