Bardzo Dzika Trzynastka dała mi niezły wycisk!

Fragment stoku narciarskiego, rozpoczynającego trasę biegu > http://www.dzikowiec.info

Nad udziałem w Dzikiej Trzynastce (13.10.2019r.) zastanawiałem się przez kilka tygodni, ponieważ obawiałem się, że w bieżącym sezonie, ten bieg mógłby być dla mnie zbyt ciężki. Tym bardziej, że po reaktywacji imprezy, do której doszło za sprawą Grupy Biegowej Dzikowiec oraz firmy Decathlon, prowadzić miał tą samą trasą, co w poprzednich edycjach. Niby nic szczególnego: 13km z przewyższeniem +571m / -566m, lecz prawie połowa przewyższenia, wchodziła w pierwszy kilometr trasy, gdyż bieg zaczynał się od mozolnej wspinaczki stokiem narciarskim na grzbiet góry Dzikowiec. Później były trzy strome zbiegi, przeplatane łagodnymi, ale długimi podbiegami i około 4km biegiem pod górę, kończącym się kolejną kilkuset metrową wspinaczką – ponownie na grzbiet Dzikowca, lecz nieco łagodniejszą niż na pierwszym kilometrze. Na koniec bardzo stromy, ponad kilometrowy zbieg w kierunku mety zawodów. Startowałem w tym roku, na kilku wymagających trasach, ale Dzika Trzynastka wydała mi najcięższym biegiem, z jakim w tym sezonie postanowiłem się zmierzyć.

Zaryzykowałem i pojechałem na zawody, które przypadły mi do gustu. Może było to niezbyt rozsądne, ale nie biegłem po zwycięstwo i mogłem odpuścić, gdybym nie dawał rady, bez żalu, że mi nie poszło. Dzika Trzynastka to ciekawa i wymagająca trasa, z kilkoma atrakcyjnymi widokami na część Gór Kamiennych, Góry Wałbrzyskie, Rudawy Janowickie i niemal cały grzbiet Karkonoszy.

Rywalizacja najmłodszych uczestników imprezy.

Bieg organizowały osoby, które lubię i nadarzyła się okazja, aby spotkać się i porozmawiać. Ale pechowy był dla mnie cały tydzień, pod koniec którego miałem wystartować w Boguszowie Gorcach. Przeziębiłem się! Dlatego piłem wszelkie mikstury, mające postawić mnie na nogi; zaczynając od mleka z miodem i czosnkiem, a kończąc na grzanym winie z miodem i ziołami. Treningi na kilka dni odpuściłem, obawiając się, że zamiast dojść do siebie, załatwiłbym się bieganiem na siłę i mój udział w imprezie byłby niemożliwy.

Profil trasy Dzika Trzynastka

O godzinie 13:00 ruszyliśmy do boju! Ponad 80 osób w biegu głównym, a po nas ok. 50 uczestników rywalizacji NW. Przez chwilę łagodnie pod górę, a później coraz bardziej stromo stokiem narciarskim na grzbiet Dzikowca (836m). 800 metrów wspinaczki po stoku, ze średnim nachyleniem 30% i maksymalnym przekraczającym 50% dało mi się we znaki. Już tutaj czułem, że będzie słabo, lecz kilka treningów mniej, z powodu przeziębienia, z pewnością nie miało dużego znaczenia, gdyż ogólnie biegam znacznie słabiej, niż w poprzednich 3-4 sezonach. Wdrapałem się, czując, że zrobiłem to znacznie wolniej, niż podczas mojego pierwszego startu w tej imprezie. Później podążałem grzbietem Dzikowca, wyprzedzając dwie osoby. Z grzbietu Małego Dzikowca, do którego dotarłem roztaczał się wspaniały widok na okolice. Pogoda była piękna, dlatego widoczny był odległy grzbiet Karkonoszy. Zaczął się zbieg! Bardzo stromy, a następnie mozolny, ok., 2km bieg pod górę, szerokim, leśnym traktem. Powalczyłem tutaj z konkurencją, wyprzedzając 3 osoby na tym odcinku i zaczął się kolejny stromy zbieg. Ruszyłem w dół, tuż za młodą dziewczyną, z którą już wcześniej walczyłem na trasie. Tym razem ona była z przodu i mogłem tylko popatrzeć na jej plecy i warkocz, który kołysał się po nich w rytm biegu, to w jedną, to w drugą stronę. Był to 6km, na którym biegłem tego dnia najszybciej, pokonując go w czasie 4:27min/km, lecz zawodniczka była dla mnie nieuchwytna na tym zbiegu. Dopiero podczas 4km odcinka biegu pod górę z końcowym, stromym fragmentem, dogoniłem ją, ponownie wyprzedzając. Ale niestety nie odpuściła, wyprzedzając mnie tuż przed szczytem. Powalczyłem sobie!

Po raz drugi dotarliśmy na grzbiet Dzikowca i tym razem można było podziwiać widoki w przeciwnym kierunku, z Wałbrzychem na pierwszym planie oraz okalającymi miasto wzniesieniami. Ruszyłem w dół, ale niestety nie sprawdził się eksperyment z butami do biegania po twardej nawierzchni, które specjalnie założyłem, ze względu na bardzo mocną amortyzację, która miał mi pomóc na stromych zbiegach. Tym razem mój wybór okazał się nie trafiony, ponieważ zbieg był kamienno gruntowy z fragmentami mokrej trawy, zalegającej na drodze, gdzie traciłem przyczepność. Na ostatnich kilkuset metrach stromego zbiegu, biegłem przez błoto, poruszając się sprawnie, jak rosyjski czołg przez bagna, a może jeszcze lepiej. Wyprzedziłem dwie osoby, lecz na pokonanie kolejnych zawodników, których miałem tuż przed sobą – zabrakło mi siły! Do mety dotarłem w czasie 1:26:06 (7 minut wolniej od poprzedniego startu) zajmując 34 miejsce w klasyfikacji Open Mężczyzn na 62 osoby  i 4-te miejsce w kat. M50 na 8 rywali. Ten bieg dał mi się mocno we znaki i był dla mnie bardziej męczący od poprzednich startów, na nieco ponad 20km dystansach. Ale warto było się trochę pomęczyć, na bardzo ciekawej trasie w malowniczym terenie i dobrze zorganizowanej imprezie.

Link do wyników zawodów > https://live.ultimasport.pl/825/

Slavo65

Może Ci się również spodoba