XXXIX Bieg Przełajowy Podzamcze (28.09.2019)

XXXIX Biegu Przełajowego Podzamcze w Wałbrzychu (28.09.2019) nie miałem w planie, ale kilka dni przed zawodami, podczas porannego treningu, który robiłem w Książańskim Parku Krajobrazowym, trafiłem na osobę oznaczającą trasę biegu. Porozmawialiśmy chwilę o bieganiu oraz o wałbrzyskim światku biegowy i pomyślałem, że zamiast nudnej treningowej dyszki, mógłbym wystartować i pobiec znacznie mocniej, gdyż brakuje mi szybkiego biegania w ostatnim czasie, a udział w zawodach zawsze zmusza do mocniejszego wysiłku, bez względu na to, jak ambitne plany mamy na dany wyścig.

Na starcie stanęło około 40 osób – głównie miejscowych biegaczy. Trasa zawodów nie była trudna technicznie, ponieważ przebiegała w większości gruntowymi i szutrowymi drogami prowadzącymi przez las. Ostatni odcinek prowadził polną drogą, a końcowe kilkaset metrów alejkami ogrodów działkowych.  Ale większość z 9,6km dystansu, to trasa pnąca się łagodnie pod górę, dlatego trzeba było mocno się przyłożyć, aby biec w przyzwoitym tempie.

Na miejsce dotarłem znacznie wcześniej niż było to potrzebne, ale tym razem tak wyszło. Przynajmniej miałem czas na rozmowę ze znajomymi, których nie widziałem od miesięcy. Opłata startowa wynosiła zaledwie 15zł, a załatwienie formalności trwało chwilę i mogłem truchtem udać się na miejsce startu, oddalone od OSK Podzamcze Wałbrzych o ok. 1,5km

Z małym opóźnieniem ruszyliśmy z polnej drogi w kierunku lasu. Nie pchałem się do przodu, patrząc jak czołowi biegacze oddalają się z każdą chwilą. Biegłem w wygodnym tempie, przypuszczając, że i tak będzie znacznie szybciej niż na treningach. Na zegarek również nie spoglądałem. W 2014r podczas startu w tej imprezie – 9,6km dystans pokonałem w czasie 0:43:31 Ale wówczas była walka z kilkoma mocnymi rówieśnikami, zakończona trzecim miejscem w kat. M40 Tym razem planu na bieg nie miałem, a jedynym celem, było pokonanie tego dystansu w 50 minut.

Od czwartego kilometra czułem napierających zawodników, którzy biegli tuż za mną. Co w znacznym stopniu mobilizowało mnie do mocniejszego biegu. Kolega Tomek wyprzedził mnie na długim podbiegu, ale nie odpuściłem i po kilkuset metrach ponownie byłem przed nim. Na kolejnym odcinku drugi raz był przede mną, lecz i tym razem nie odpuściłem i na krótkim, stromym zbiegu wyprzedziłem go prowadząc przez kilkaset metrów. Spodziewałem się, że trzeci raz podejmie walkę, ale myślałem, że będzie to na końcowym zbiegu, lecz zrobił to znacznie wcześniej. Na teren ogrodów działkowych wbiegłem tuż za nim i był moment, w którym coś mi mówiło, że powinienem przyspieszyć na bardziej stromym fragmencie biegu pod górę i wyprzedzać, lecz niestety tego nie zrobiłem licząc na to, że z powodzeniem zaatakuję na ostatnim zbiegu. Niestety zabrakło mi kondycji i mimo przyspieszenia na końcowym kilometrze nie dałem Tomkowi rady, a na ostatnim zakręcie – jeszcze jeden zawodnik wyprzedził mnie tuż przed metą.

Dystans 9600m pokonałem w czasie 00:48:42, w średnim tempie 5:06 z czego jestem zadowolony, bo inaczej nie wypada. Dodatkowo zająłem drugie miejsce w kat. M50 Obsada biegu była nieliczna i niezbyt mocna, dlatego tym razem o wiele wolniejszy bieg, dał mi lepsze miejsce niż pięć lat wcześniej…

Slavo65  

Może Ci się również spodoba