Luty – krótki miesiąc z przeszkodami.

Luty po kilkumiesięcznej przerwie był drugim miesiącem mojej aktywności fizycznej. Plan biegowy na ten miesiąc był skromny, ponieważ zakładany kilometraż wynosił zaledwie 80km Ale nigdy bym nie przypuszczał, że będę miał problemy z wybieganiem tak skromnej ilości kilometrów, bowiem już na początku miesiąca musiałem odpuścić dwa treningi z powodu grypy jelitowej, a w połowie miesiąca odpadły kolejne trzy ze względu przeziębienia. Miałem też trzydniową przerwę związaną z wyjazdem do Krakowa.

Kilka dni odpadło, lecz nie chciałem nadrabiać ich na siłę, mimo że obciążenie treningowe było niewielkie. Niestety w aktualnej sytuacji, 80km to dla mnie sporo i o tym muszę pamiętać. Kiedyś biegałem tyle w ciągu tygodnia, a teraz przebiegłem 73km w ciągu miesiąca i nie wypada mi grymasić.

W lutym nadal trenowałem pod dachem, gdyż cały trening oprócz biegania zawierał ćwiczenia na wioślarzu, rowerze stacjonarnym, schodach i innych przyrządach. W sumie wychodziło 1,5 do 2 godzin na siłowni i jedenaście całkiem przyzwoitych treningów zostało zrobionych. Wagę zredukowałem symbolicznie – tylko o pół kilograma! Do 85,5kg i muszę do redukcji nadmiernej wagi ciała lepiej się przyłożyć. W marcu planuję przebiec 100km, lecz część biegów zrobić na zewnątrz, ponieważ pod koniec kwietnia czeka mnie 12km bieg po trudnych technicznie hruboskalskich ścieżkach Czeskiego Raju. Dlatego powinienem skończyć treningi na bieżni mechanicznej i przyzwyczajać organizm do biegania w terenie.

Slavo65

Może Ci się również spodoba