Bądźcie czujni na sygnały z organizmu.

Zakrzepica żył głębokich.

Znalazłem świetny materiał dotyczący zakrzepicy, na obejrzenie którego poświęcicie nie całe 4 minuty. Myślę, że warto coś o tej chorobie wiedzieć. Dlaczego? Bo wbrew pozorom może ona dosięgnąć wszystkich – nas biegaczy również. O zakrzepicy dowiedziałem się dopiero, gdy ta dolegliwość mnie dopadła. Wcześniej coś tam o niej słyszałem, a może nie słyszałem. Bo kiedy coś nas nie dotyczy, ani naszych bliskich lub znajomych, często nie zwracamy uwagi na docierające do nas informacje.

[youtube j3Hsn1T6o94 nolink]

Nie powiem, że mamy je w głębokim poważaniu, lecz zaprzątnięci innymi sprawami, nie zgłębiamy tematu, bo i po co? Nie mamy na to przecież czasu. Teoretycznie zakrzepica powinna ominąć mnie szerokim łukiem, gdyż biegałem, wagę utrzymywałem na przyzwoitym poziomie (chociaż mogłoby być lepiej), odżywiałem się zdrowo, a palenie rzuciłem osiem lat temu. Ale z pewnością są jeszcze inne czynniki wpływające na nasze zdrowie, albo kumulacja mniejszych dolegliwości z którymi w pewnym momencie organizm przestaje sobie radzić.

A teraz najważniejsze. Do sezonu 2018r zacząłem przygotowania już w listopadzie i nieomal od samego początku miałem mocno pod górę. Jedno przeziębienie w grudniu, kolejne w marcu i kwietniu. Problemy z łydką, rozcięgnem podeszwowym i wybiegałem połowę z zakładanych kilometrów. Do najważniejszego dla mnie startu w sezonie, stanąłem nie przygotowany. I go zepsułem, bo okazało się, że mimo wszystko mogłem trzecie miejsce w kategorii wywalczyć. W kolejnych tygodniach było jeszcze gorzej. Trenowałem, a wydolność organizmu była coraz słabsza.

Nie dało mi do myślenia to, że zwykłego BS-a, którego kilka tygodni wcześniej, mimo licznych przerw, wykonywałem w  tempie 5:35-5:40, w lipcu robiłem coraz wolniej; 6:00, 6:15, 6:30 i czułem się FATALNIE! Swoją niemoc upatrywałem w upalnej pogodzie, małym kilometrażu w poprzednich miesiącach i zdrowotnymi problemami przez które przebrnąłem.

Tymczasem wewnątrz organizmu działo się nie najlepiej. Może brak doświadczenia, brak wiedzy, albo przekonanie o własnej zajebistości spowodowało brak mojej czujności? Dlatego piszę to, abyście uważali na siebie i przy nagłym zjeździe formy, czego Wam nie życzę, szukali problemów wewnątrz organizmu, a nie zwalali winy na wiosenne przesilenie, jesienną pluchę, albo na to, że macie inne, mniejsze lub większe problemy. To może obniżyć formę, ale nie tak drastycznie. Bądźcie czujnie i nie myślcie, że jesteście niezniszczalni, ponieważ robicie wszystko co do Was należy, bo może okazać się, że to i tak za mało.

Slavo65

Może Ci się również spodoba