32 Běh Broumovskými Stěnami (01.09.2018)

Fot. Jan Ferdinand Polášek (Jelita.run) – 1:56:08 / Zwycięzca tegorocznej edycji biegu.

Początek września i kolejna edycja kultowego Běhu Broumovskými Stěnami. W tym roku trzydziesta druga! Ale dlaczego kultowego? Może dlatego, że wielu biegaczy startuje po raz kolejny i nadal im mało? Niektórzy uczestnicy wspominali, że za rok też przyjadą. Dla Artura był to ósmy start i również zapowiadał się na kolejny występ. On już nie biega tak dużo jak dawniej. Zajęcia rodzinne i inne sprawy, lecz nie chce pozbawiać się przyjemności kolejnej szybkiej wędrówki między skałami. Dla mnie ten zakątek Czech, to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie znam. Bywałem w skałkach turystycznie, treningowo i podczas kilku startów na tym terenie. Niestety tego 25km biegu i w tym roku nie zaliczę. Ciągle coś! Tym razem na zdrowiu podupadłem i właściwie to do końca roku nigdzie nie pobiegam.

Na starcie tradycyjnie międzynarodowa obsada: Czesi – gospodarze oraz Polacy – sąsiedzi zza miedzy. Kiedyś byłoby to niemożliwe, a teraz otwarte granice i nie ma sprawy, bez problemu można u nich pobiegać. Otwarcie granic, to najbardziej podoba mi się z unijnej integracji. Wiele lat temu przejście na czeską stronę graniczyło z cudem, albo raczej  z załatwieniem niezbędnych formalności, co dla większości obywateli okazywało się nieosiągalne. Tak samo bywało, gdy Czesi chcieli zajrzeć do nas. Dlatego otwarcie granic i dobrowolna, biegowa integracja, to naturalny proces przenikania kultur i tak powinien on przebiegać. Wspólne sportowe zmagania, interesy, turystyka itd. Nic na siłę. Żadnych limitów odwiedzin u sąsiadów! Przynajmniej na razie, bo jak jakiś Unijny urzędnik wpadnie na pomysł aby takie ograniczenia wprowadzić, to będzie tak jak dawniej. Puki co, należy nacieszyć się wolnością.

Fot. Ondřej Penc (Cyklo Tony) 2:08:19 – Open 8 m-ce / kat. M 40-49 lat – I m-ce

Niewielkie góry i wzniesienia dzielą nasze dwa narody, ale mentalnie jesteśmy  odmienni. Jakbyśmy żyli na innych planetach. Nawet w przyziemnych biegowych kwestiach znacznie się różnimy; czeski luz i nasz biegowy blichtr. Dzięki Arturowi Żakowi z Wałbrzycha – miłośnikowi Czech, przywykliśmy do czeskich klimatów i poznaliśmy wiele ciekawych imprez, a biegowa rywalizacja u sąsiadów, dla wielu z nas stała się elementem planów startowych. Ja staram się zrozumieć czeską mentalność, lecz porównywanie ich do nas lub odwrotnie, uważam za stratę czasu, ponieważ tylko wzajemne zrozumienie zbliża ludzi, a nie wyszukiwanie różnic.

Opłata startowa i rejestracja w biurze zawodów usadowionym na miejscowym przystanku autobusowym, to zaledwie 100 CZK Niedrogo ok. 17zł za możliwość 2-4 godzinnej rywalizacji na terenie czeskiej części malowniczych Gór Stołowych. Niczego więcej za tą cenę nie należy się spodziewać poza walką na oznakowanej trasie, kilkoma punktami z napojami i posiłkiem na mecie. Żadnych medali, koszulek i różnych bibelotów, a czas przeważnie mierzony jest ręcznie. Czechom to nie przeszkadza, bo najważniejsza jest rywalizacja i dobra zabawa. Kto chciałby koniecznie mieć pamiątkę z czeskich zawodów, musi znaleźć dużą imprezę. Tutaj liczy się tylko bieganie i wspomnienia z udziału w zawodach.

Fot. Vladimír Scholz (PILA Machov) – 2:26:25 / 31 m-ce

A jest gdzie poszaleć! Kilkaset metrów drogi gruntowej i uczestnicy biegu wbijają się między skały, których jest coraz więcej i więcej. O biegowym charakterze trasy zawodów świadczy nie tylko przewyższenie, które na 25km odcinku nie jest aż tak wielkie. Ale niezliczona ilość małych, zaledwie kilkumetrowych podbiegów i zbiegów. Lawirowanie między głazami. Przeskakiwanie setek mniejszych lub większych kamieni i korzeni wyślizganych stopami przemierzających ten zakątek turystów. Piach, miejscami torf i błoto, a ścieżki są kręte i wąskie. Co jakiś czas można spotkać schody wykute w piaskowej skale, prowadzące w górę lub w dół i każdy stopień jest inny. Wykuty według potrzeby i dla wygody, a nie miejskiej systematyki. Co jakiś czas można natknąć się na skalne przesmyki, przez które zawodnicy przebiegają ocierając się o obrośnięte soczystym mchem skały. Na 25km trasie biegu jest niewiele odcinków na których da się rozpędzić bez obawy upadku, lecz jeśli ktoś chce się liczyć w wyścigu, musi je wykorzystać. Tutaj ważna jest przede wszystkim technika, polegająca na umiejętności szybkiego przemieszczania się po niewygodnym, a dla nieuważnych niebezpiecznym podłożu. Wystarczy jeden błąd, moment nieuwagi i w najlepszym przypadku skończy się bolesnym upadkiem. W dniu tegorocznej edycji padało nieomal od samego początku zawodów, co znacznie utrudniało bieganie, ale wyniki trzech najlepszych zawodników były lepsze niż w kilku poprzednich sezonach.

Fot. Od lewej  Marek Kozłowski (Biegamdlazdrowia.pl) 2:30:46 / 39 m-ce i Grzegorz Sulima (Grupa Biegowa bez Granic) 2:43:43 / 60 m-ce

Miejsce startu znajduje się w miejscowości Pěkov – Hony, trasa w większości prowadzi głównym grzbietem Bromowskich Ścian, a meta znajduje się przy hostincu u Lidmanů w miejscowości Machovska Lhota. W tegorocznej edycji biegu uczestniczyło 109 zawodniczek i zawodników. W zawodach uczestniczyło kilkunastu zawodników z Polski.

Wyniki > http://ski.polickej.net/media/documents/run/beh/beh-broumovskymi-stenami-192018/results/2018-steny-vysledky.pdf

Organizator imprezy: Lyžařský klub SKI Police nad Metují, z.s. > http://ski.polickej.net

Slavo65

Może Ci się również spodoba