Czerwiec – przeciętność to największe zło!

Jeśli chcesz prowadzić żywot przeciętnego człowieka. Nikt nie będzie miał nic przeciwko temu. Może poza twoimi rodzicami, którzy będą pragnęli abyś został wybitnym lekarzem, naukowcem, politykiem lub sportowcem. Wszyscy inni będą z twojej przeciętności zadowoleni, bo nie stanowisz dla nich zagrożenia. Jesteś nijaki, tak samo jak oni i nie zmuszasz ich do wysiłku, podnosząc swoimi aspiracjami poziom do którego będą musieli się kiedyś, przez takich jak ty dostosować.

Pamiętasz? Jeszcze kilka lat temu, gdy nie było mody na bieganie. Ludzie patrzyli na biegacza lub innego wysportowanego człowieka jak na dziwaka. Teraz coraz bardziej od innych odstaje niewysortowany, zaniedbany i przez to najczęściej otyły człowiek. Gdyż ludzie pragnący wydostać się ponad przeciętność, podnieśli wizualny poziom człowieka.

Dlatego jeśli chcesz się wybić ponad nią, musisz liczyć się z tym, że wiele osób nie będzie z tego powodu zadowolonych. Wzbudzisz w nich zawiść swoimi dążeniami, bez względu na to co będziesz chciał osiągnąć, bo możesz kiedyś znaleźć się ponad nimi. A przez to również oni zmuszeni zostaną do większego wysiłku.

Kiedy zrobisz pierwszy krok. Zaczną się dla ciebie życiowe schody. Ciągle coś będzie Ci nie wychodzić. Kontuzje zostaną twoim nieodłącznym towarzyszem. Jeden błąd, moment nieuwagi i kolejne zdrowotne problemy. Najgorsze w tym wszystkim będzie to, że organizm któremu do tej pory ufałeś, również zacznie się buntować, ponieważ postawisz przed nim większe wymagania niż dotychczas. On też wolałby nadal przebywać w objęciach przeciętności. Pompować krew tak samo szybko jak dawniej. Pochłaniać tlen w tych samych ilościach co zawsze. Pokonywać taki sam wysiłek, do którego przywykł przez lata. Ale ty masz jakieś głupie aspiracje i zmuszasz go do robienia czegoś więcej i więcej!!!. I jak tutaj się nie buntować???

253km w czerwcu wybiegane, lecz z powodu nadwyrężonego stawu barkowo – obojczykowego musiałem odpuścić ostatnie treningi w tym miesiącu. Nerwobóle tym spowodowane były tak mocne, że przez kilka dni z trudem oddychałem. Może do poniedziałku przejdzie?

To oczywiście moja wina. Za dużo w tym miesiącu od swojego organizmu wymagałem. Pięć treningów rytmów na bieżni. Siła biegowa – trzy razy. Jeden trening tempowy i mocny start w Strzegomiu na dystansie 12km W czerwcu było więcej akcentów niż przez poprzednie pięć miesięcy tego roku!!! Czy wobec tego powinny dziwić mnie zdrowotne problemy? Zbyt szybko chciałem wejść w fazę intensywnego treningu. Może kolejne plany startowe pozbawiły mnie zdroworozsądkowego myślenia? Ale roztkliwianie się nad tym, to jak płakanie nad przysłowiowym, rozlanym mlekiem. Moje plany na kolejny miesiąc już musiałem zweryfikować, chociaż jeszcze nie wylądowały na papierze. Dzięki czemu zaoszczędziłem mnóstwo wirtualnego papieru!  Szkoda, że plany drastycznie muszę zmienić. Co bez wątpienia będzie miało wypływ na ostatnie starty w bieżącym roku.

Wyrwanie się ze szponów przeciętności i zrobienie dla własnej satysfakcji czegoś więcej, to ciężka praca i mnóstwo wyrzeczeń. Należy się z tym liczyć, lecz warto próbować się z niej wyrwać. Przeciętność to największe zło, które staje na drodze każdego człowieka. I nie chodzi wcale o to, byśmy wszyscy zostali mistrzami świata, gwiazdami show biznesu lub innymi wpływowymi osobami na tym ziemskim padole. Ale żebyśmy we własnych oczach i oczach przyjaciół byli wartościowymi ludźmi, a bieganie dodatkowo to potwierdzało. Sami wiecie, że na tak zwanym „pudle” są tylko trzy miejsca, a stanąć na nim niekiedy chcą setki lub tysiące osób! Dlatego dążenie do bycia najlepszym, też jest wartością samą w sobie i o tym należy pamiętać, jeśli nam się to nie uda. I nie ma co się z tego powodu załamywać, tylko nadal należy pracować nad sobą, bo życie toczy się dalej!

Slavo65

Przeczytaj też...