Dlaczego miliony ludzi pasjonuje się tym co robią inni?

Dlaczego miliony ludzi pasjonuje się tym co robią inni? Zawsze mnie to zastanawiało, lecz właściwie odpowiedź jest prosta. Interesują się tym, ponieważ większość z nich sama do niczego nie dąży. Dlatego brak własnych dążeń, zastępują obserwacją, dążeń innych. Mam na myśli sport, gdyż to on głównie największą przyciąga publikę. Ludzie utożsamiają się z poszczególnymi sportowcami i drużynami, klubowymi lub narodowymi, szczerze przeżywając ich wzloty i upadki. Emocje!

To proste: siadasz w fotel z piwem w ręce, w pobliżu paczka chipsów lub orzeszków i z pełnym poświęceniem krytykujesz pracę innych, a dokładnie – jej efekty widoczne podczas sportowej rywalizacji. Drzesz ryja i klniesz, gdy ukochanej drużynie nie wyjdzie, ponieważ za słabo się przyłożyła, albo przeciwnik był poza zasięgiem. Kopiesz w fotel, rwiesz włosy na głowie i w akcie rozpaczy sięgasz po kolejne tandetne piwo, które wyprodukowano tylko po to, by miliony ludzi mogło ochłodzić swoje emocje. A jeśli NASI pokażą na co ich stać? Również sięgasz po kolejne piwo. Wyciągasz z pod stołu wystraszonego psa i całujesz go w mordę. A jeśli nie masz psa to trudno. Pocałujesz kogoś innego. Najważniejsze, że nasi wygrali!

Dlaczego miliony ludzi pasjonuje się tym co robią inni, zamiast samemu do czegoś dążyć? Ja na przykład biegam i chciałbym robić to coraz lepiej, a jeśli mam trochę czasu, też zerknę jak NASZYM na boisku, skoczni lub bieżni idzie. Ale sam dążę, gdyż uważam to za coś bardziej pasjonującego, twórczego i pożytecznego. Moje niewielkie sukcesy które osiągnąłem, są tak małe i nic nie znaczące dla milionów ludzi, jak ziarnko piasku na bezkresnej pustyni, lecz są moje. I dla mnie milion razy bardziej wartościowe niż sukcesy ludzi, którzy nawet za żenujące porażki mają zapłacone.

Dobrze jest siąść w fotelu i popatrzeć na zmagania zawodowców odrywając się na jakiś czas od szarej rzeczywistości, ale jeszcze lepiej jest się od niej oderwać – wsiadając na rower, wskakując do basenu, przerzucając złom na siłowni lub zakładając buty do biegania, ruszyć w teren. Cały rok ciężko trenowałem, wybiegałem kilka tysięcy kilometrów, zrobiłem mnóstwo akcentów, schudłem kilka kilogramów w sam raz aby szybko biegać. Czy złamię barierę 3 godzin w maratonie? Czy pokonam swój pierwszy maraton? Przebiegnę dyszkę w 40 minut? Czy moja praca przyniesie spodziewane efekty? To są prawdziwe emocje!

Slavo 65

Przeczytaj też...