Maj – dobrymi chęciami piekło brukowane.

Roztocze – przepiękny kawałek naszej Ojczyzny.

Sam nie wiem jak określić ten miesiąc. Udany, nieudany? W maju startowałem w najważniejszych dla mnie zawodach w tym sezonie – Ultraroztocze > http://www.ultraroztocze.pl na 60km dystansie. Dlaczego najważniejszych? Najważniejszych, ponieważ tak postanowiłem. Chciałem znaleźć się w pierwszej trójce kategorii wiekowej, pokonując trasę w czasie grubo poniżej 6 godzin. Czy było to możliwe do osiągnięcia? Jasne że tak. Pod warunkiem, że podczas przygotowań zrobiłbym wszystko co zaplanowałem, a w najgorszym wypadku co najmniej 80 procent planu. Niestety z wielu powodów nie mogłem tego wykonać i powinienem jeszcze bardziej zredukować własne oczekiwania dotyczące startu w Józefowie. Na przykład zrezygnować z 60km dystansu, albo odpuścić walkę o wysoką pozycję w wyścigu, spokojnie pokonując trasę w 8 godzin. Najlepiej byłoby, gdybym przepisał się na 30km dystans i przebiegł go na pełnych obrotach. Organizm już by o tym wyczynie zapomniał, a ja byłbym zadowolony, nawet gdybym nic nie ugrał. Ale tego nie zrobiłem i łatwe Ultraroztocze, dało mi większy wycisk niż o wiele trudniejszy bieg http://www.transylvania100k.com z ubiegłego roku. Stąd skromne 250km wybiegane w tym miesiącu, ponieważ organizm domagał się dłuższego odpoczynku niż przewidywałem. Niektórzy biegacze starają się z nim walczyć, próbując realizować swoje plany, mimo docierających do nich negatywnych sygnałów. Nie znam nikogo, kto wygrałby z własnym organizmem domagającym się odpoczynku. Zawsze kończy się to kontuzjami, a ja chcę realizować kolejny cel który sobie ubzdurałem. Dlatego odpuściłem 70km treningowego biegu.

Kumplujemy się przed startem oraz po biegu. W trakcie zawodów koleżeństwo zawieszone i nie ma litości!

Początek miesiąca nie był najgorszy. Drugi start w tym roku – Półmaraton Górski z Flagą na Trójgarbie w Starych Bogaczowicach, wypadł całkiem przyzwoicie, ale czułem, że z powodu małej liczby długich treningów będę miał kłopoty na Roztoczu i tak było. Pod koniec miesiąca wystartowałem w biegu po schodach – Sky Tower RUN > http://skytowerrun.pl we Wrocławiu. Tym razem pojechałem dla towarzystwa, ponieważ moja Żona chciała sprawdzić, jak da sobie radę z pokonaniem 1142 schodów. I sprawdziła! Ja wbiegłem na szczyt w czasie 9:40,45 To mój najgorszy wynik na tym obiekcie, ale nie zrobiłem ani jednego treningu pod wrocławską imprezę. Dodatkowo jeszcze odczuwałem trudy ultramaratonu, do tego stopnia, że postanowiłem wchodzić na wieżę żeby nie zaliczyć jakiegoś zjazdu po drodze. A zdarza się. Sam mijałem młodszego ode mnie zawodnika co najmniej o najmniej o 20 lat zawodnika, któremu zabrakło energii, albo tlenu

Taki był maj. Trochę rozczarowania swoją niemocą, ale mój świat się nie zawalił. Nie takie klęski ludzie przeżywają. Jutro ruszam na pierwszy trening w Górach Suchych, gdyż stęskniłem się za stromymi pagórkami, które lubię pokonywać w samotności. Chciałbym zerknąć również na trasę koleżeńskiego biegu, ponieważ nowego tracka będę musiał wkrótce zrobić. Góry Suche ze względu na swoje strome wierzchołki to znakomity teren do treningów siłowych. Tutaj można zrobić bardziej lub mniej strome krosy. Obecnie łubiny dominują w tych stronach, a za kilka tygodni naparstnice zaczną tutaj rządzić. W takich warunkach nieźle się biega, nawet gdy pot oczy zalewa, w krzyżu łupie, a nogi wchodzą do tyłka.

Slavo 65

Przeczytaj też...