Dwanaście dni w Krainie Złotego Smoka

Mój pierwszy kontakt z Chińczykami oceniam pozytywnie. Tym bardziej, że w oceanie chińskich obywateli, garstka białych jaką stanowiła nasza wycieczka, mogła czuć się wyjątkowo, gdyż wielu z nich chciało robić sobie z nami zdjęcia, a my w rewanżu z nimi – wzajemnie nie mogąc nacieszyć się swoją odmiennością.

Chińczycy charakteryzują się rozmaitą urodą, chociaż wspólną cechą są ich skośne oczy, to różnice w wyglądzie były znaczne, ponieważ ten ogromny naród składa się z wielu grup etnicznych, a niesamowity rozwój ekonomiczny rozpoczęty kilkanaście lat temu pomieszał je, zmuszając wielu mieszkańców do zmiany miejsca zamieszkania i wędrówkę za lepszym bytem nawet o setki kilometrów. Stąd też w tej różnorodności ciężko ocenić, czy ktoś jest ładny, czy nie. Ale po co to w ogóle oceniać?

Pomysł na azjatycką wyprawę (15-26.04.) rzuciła moja Żona. Zgodziłem się pod warunkiem że będą to Chiny, bo od kilku lat ciekawił mnie ten kraj. O gospodarczym rozwoju Azji i wyprzedzeniu przez azjatów Europy oraz USA czytałem już wiele lat temu i ciekawiło mnie jak naprawdę ten rozwój wygląda. Zadufana w sobie współczesna Europa, znalazła się w miejscu, w którym Chiny były 100-200 lat temu. Potężne lecz osłabione złymi rządami ówczesnych władców, bezwolne, musiały podporządkować się interesom niesamowicie rozwijającej się Europy, na czele której stała wówczas Wielka Brytania. Ostatecznie zmuszając podupadłe imperium do uległości. Teraz role się odwróciły. Chińczycy się rozwijają, a Europa gnuśnieje. Co gorsze, eurokraci rządzący kontynentem, na siłę forsują politykę multikulti, która nie przyczynia się do rozwoju gospodarczego, ani kulturowego Europy.

12 dniowy pobyt w Chinach niewiele miał wspólnego z wypoczynkiem fizycznym, lecz chęć zobaczenia jak najwięcej, w tak krótkim czasie była ogromna i warta wysiłku. W ciągu tych dni przebyliśmy około 3.000km pociągiem, kilkaset autokarem i wiele kilometrów piechotą. Zwiedziliśmy Pekin, Xian, Luouang, Zhengzhou, Suzhou oraz Shanghai. Oczywiście najciekawsze miejsca, bo sam Pekin liczy ponad 20 mln ludności i bliższe zapoznanie się z miastem mogłoby pochłonąć kilka tygodni. Obiektami które mogliśmy zobaczyć były m.in.: Plac Niebiańskiego Spokoju (Tian’anmen) – historyczne centrum Pekinu. Letni Pałac oraz grobowce dynastii Ming. Świątynia Niebios, Zakazane Miasto, czyli Pałac Cesarski oraz kilkukilometrowy fragment Chińskiego Muru ciągnący się w pobliżu Pekinu. Xian: Pagoda Dzikiej Gęsi (Dayan Ta), w której przechowywane są buddyjskie pisma, starożytne mury miejskie oraz Wielki Meczet – budowla, która w niesamowity sposób łączy ze sobą islam i tradycję chińską. Zobaczyliśmy muzeum Terakotowej Armii – zbioru kilku tysięcy figur żołnierzy w szyku bojowym – których historia sięga I w. p.n.e..  Następnie Longmen Shiku (Groty Smoczej Bramy), gdzie ujrzeliśmy to, co pozostało z ponad 100.000 wizerunków Buddy wykutych w skale nad rzeką Yi (Yi He) od V do IX w. Odwiedzimy słynny Klasztor Shaolin. Był też rejs po Wielkim Kanale w Suzhou i zwiedzanie Fabryki Jedwabiu. Na koniec zajrzeliśmy do Szanghaju i oprócz zwiedzania miasta mogliśmy wjechać na najwyższe piętro Shanghai Tower (632m – drugi najwyższy budynek na świecie), odbyć krótką, lecz niesamowicie szybką podróż Maglevem rozpędzającym się do 431km/h, a po zachodzie słońca popłynąć statkiem po rzece, podziwiając przepięknie oświetlone miasto.

Opisanie tego co zobaczyłem w ciągu 12 dni oraz tego co przekazał nam przewodnik, zajęłoby co najmniej kilkadziesiąt stron, a był to zaledwie niewielki fragment odradzającego się imperium, istniejącego nieprzerwanie od kilku tysięcy lat. Wyprawa do Chin była kolejną podróżą z Rainbow Tours. Wszystko jak zwykle było znakomicie zorganizowane. Podróż oraz przemieszczanie się z miasta do miasta, z hotelu do hotelu nie stanowiło problemu. Tempo zabójcze, ale jeśli chce się coś zobaczyć w krótkim czasie, to trzeba się z tym liczyć. Śniadanie rozpoczynało się przeważnie o 7:00, wyjazd o 8:00, a powrót do tego samego lub kolejnego hotelu, najwcześniej o 20:00 O bieganiu nawet nie myślałem, bo musiałbym robić to w nocy.

Cieszyłem się, że w hotelach nie było tzw. kuchni kontynentalnej, tylko serwowano miejscowe potrawy i w pewnym stopniu mogliśmy poznać chińskie smaki. Dużym plusem była wizyta w tradycyjnej operze chińskiej, następnie wspaniałe przedstawienie artystyczne nawiązujące do historii Chin oraz niesamowicie ekscytujące pokazy chińskich akrobatów. Dzięki temu oprócz zabytków mogliśmy zapoznać się z miejscową sztuką. Wcześniej przewodnik opowiadał nam o historii, kulturze i obyczajach Chin, co pozwoliło m.in. inaczej spojrzeć na chińską operę, tzn. z większym zrozumieniem.

W Chinach zaskoczyła mnie jedna sprawa – niesamowicie dynamicznie rozwijający się kraj. Chociaż tego się spodziewałem, to skala rozwoju okazała się niewyobrażalnie większa od moich wyobrażeń! Ogromnym plusem chińskiej wyprawy był przewodnik Karol. Sposób w jaki przedstawiał Chiny, polegał na omawianiu faktów oraz porównywaniu różnic jakie dzielą europejską kulturę i historię od chińskiej. Mówił tak dużo i tak interesująco, że nie miałem do niego żadnych pytań. Szkoda, że nie potrafię przelać tego na „papier.” Pan Karol porównywał odmienne zapatrywanie na świat, lecz nie oceniał mówiąc, że to co jest lub w Europie było – lepsze jest od tego co działo się lub dzieje w Chinach, albo odwrotnie. Każdemu z nas zostawiał miejsce na własne przemyślenia. Nic nam nie sugerując starał się o bezstronny przekaz informacji na temat tego gigantycznego kraju i mieszkającego w nim narodu.

Dlaczego Chiny ponownie stały się potęgą? Wyobraźcie sobie, że jest godzina trzecia rano, a każdego dnia setki Chińczyków w Pekinie, tak wcześnie wstaje, by godzinę później z dumą w sercu patrzeć jak wciągana jest na maszt narodowa flaga ich ojczyzny. Chiny – 56 grup etnicznych, 1,376 miliarda ludności. Obrzydliwie bogaci ludzie oraz obywatele z trudem wiążący koniec z końcem, ale spojrzenie w tym samym kierunku i na tym polega ich siła. Wiele spraw dotyczących Chińczyków, o których mówi się w Europie – okazało się nie prawdą. Może próba zniechęcania nas do tego narodu, ma na celu odwrócenie naszej uwagi od europejskiej nieudolności?

Slavo65

Przeczytaj też...