Pechowy styczeń mnie nie powstrzymał!

Mała rozgrzewka zapisana na tablicy w oddziale Fitness World Wałbrzych > https://www.fitnessworld.com/pl

Styczeń minął niepostrzeżenie, a ja zastanawiałem się nad tym, czy częste dolegliwości to próby cierpliwości zsyłane przez zły los, życiowe sprawdziany, albo coś innego? A może Bóg już mnie nie kocha, lub po prostu mam pecha? I mógłbym teraz roztkliwiać się nad sobą, na przykład tworząc wydarzenie na fb o nazwie; „Pogłaskaj Sławka” (pociesz, przytul i postaw dobre piwo!) Ale nie jestem nikim wyjątkowym, aby być szczególnie docenianym przez los. To na pewno jakieś nieporozumienie. Przecież każdy z nas ma czasami mocno pod górkę, a innym razem łagodnie w dół. Więc nie ma sprawy, trzeba zacisnąć zęby i robić swoje.

W pierwszych dniach stycznia wybiegałem 80km, robiąc całkiem przyzwoite treningi, lecz zaledwie tydzień tegorocznego biegania i pech! Kontuzja rozcięgna podeszwowego. Być może popełniłem błąd? Możliwe, że zbyt mocno przeciążyłem nogi intensywnymi biegami, ale wydaje mi się, że nie. Liczba szybkich kilometrów była niewielka, a tempo poniżej aktualnych możliwości. Biegałem 1-2km odcinki po 4:30-4:35, a mogłem szybciej, co najmniej 15 sekund na kilometr. I właśnie takie podejście miało uchronić mnie przed ewentualną kontuzją, lecz tak się nie stało.

Jack Daniels wspominał, że kontuzje, czy raczej okres przerwy od treningów nimi spowodowany, to czas regeneracji dla całego organizmu, który na pewno się przyda. Postanowiłem aktywnie wykorzystać ten czas, zamiast tradycyjnie narzekając na pecha, biernie czekać aż przejdzie!

Dlatego schowałem się pod dachem Fitness World Wałbrzych, początkowo jeżdżąc na rowerze, by obecnie przeplatać jazdę na rowerze – bieganiem na bieżni mechanicznej. Bo tak już jest z nami biegaczami – jeśli wyczujemy odrobinę luzu – zaledwie niewielką poprawę, to zaczynamy biegać. Nawet jeśli jeszcze coś nas boli! Duathlonowy trening wspierany jest treningiem obwodowym górnej części ciała oraz sporą dawką ćwiczeń mięśni brzucha. Na koniec zajęć – rozciąganie. Biegania w tym wszystkim jest nie wiele, lecz mimo to mój trening z 1-1,5 godzinnych zajęć wydłużył się do 2,5-3 godzin.

Tym sposobem w styczniu wybiegałem 190km, a moja waga spadła do 78,3kg Przyłożyłem się nieco do redukcji, bo zbyt duża waga również jest przyczyną wielu kontuzji. 78kg, to i tak znacznie za dużo. Wróciłem do wagi sprzed Świąt Bożego Narodzenia więc szału nie ma, ale od czegoś trzeba zacząć.

Pierwszy trening w lutym zrobiony. Wczoraj próbowałem przebiec dziesięć kilometrów, ale po ósmym musiałem odpuścić, co nie napawa mnie optymizmem, bo noga jeszcze boli, co uniemożliwia dłuższe bieganie. Prawdopodobnie nadal będę musiał robić interwały przeplatane jazdą na rowerze i zanosi się na to, że do najważniejszego dla mnie biegu w tym sezonie, nie będę należycie przygotowany.

Slavo 65  

Przeczytaj też...