Biegać, nie biegać oto jest pytanie…

Kilka razy zastanawiałem się nad tym, co wpisywać do dzienniczka treningowego, gdy nadal coś mi dolegało, a ja już trenowałem. Może powinienem poczekać tydzień, dwa, trzy, albo jeszcze więcej?

Nie jestem zwolennikiem metody określanej przez biegaczy tzw. „zabieganiem kontuzji” Polegającej na bieganiu mimo poważnych dolegliwości. Zdrowy rozsądek do szuflady, tabletki przeciwbólowe do pyska i do boju! To prosty schemat i przez niektórych biegaczy stosowany. Kilku znajomych biegaczy próbowało tej metody i nigdy nic dobrego żadnemu z nich nie wyszło. Kontuzje się pogłębiały, a oni zmuszeni byli zrobić jeszcze dłuższe przerwy aby dojść do siebie. Niektórzy ponawiając schemat wielokrotnie, doprowadzili się do takiego stanu, że musieli całkowicie rzucić bieganie, bo organizm nie dał rady.

Moje wątpliwości dotyczące powrotu do biegania po bardziej dotkliwych problemach zdrowotnych spowodowane były tym, że gdybym miał biegać tylko wówczas gdy nic mnie nie boli – prawie wcale nie zakładałbym butów biegowych. Dalekie jest to od świadomego biegania z poważną kontuzją. Przynajmniej tak mi się wydaje. Ale bądź, co bądź nadal z doskwierającymi dolegliwościami. Stąd wątpliwości: biegać, czy jeszcze poczekać? Tak też jest i tym razem.

Od kilku tygodni rozcięgno podeszwowe prawej stopy daje mi się we znaki, a ból rozcięgna potrafi towarzyszyć miesiącami. To samo może być z bólem mięśni pośladkowych, łydki lub jakiejkolwiek części ciała. Ciężka sprawa – podjąć decyzję i wznowić treningi, czy jeszcze poczekać?

Niestety my amatorzy w przytłaczającej większości zdani jesteśmy na siebie. Nikt nam nie powie: biegaj, lub jeszcze się wstrzymaj. Nikt nie weźmie na siebie odpowiedzialności za nas. Na nikogo nie będziemy mogli zwalić winy za ewentualne problemy zdrowotne. Nie mamy fachowego trenerskiego wsparcia, a książki w tej sytuacji niewiele pomogą, bo każdy przypadek jest indywidualny i wymaga innego podejścia. Pomóc może tylko zdrowy rozsądek i czucie własnego organizmu. Na szczęście tego wyczucia można się nauczyć, lecz na to trzeba trochę czasu. Przed każdą osobą rozpoczynającą bieganie jest długa droga do przebycia. Pełna nieuniknionych błędów z których jedni wyciągną wnioski, a inni niczego się nie nauczą.

Kilka dni temu podjąłem decyzję o wznowieniu treningów mimo bólu rozcięgna, który jest zdecydowanie mniejszy niż kilka tygodni temu, gdy z trudnością mogłem się przemieszczać.

Obecnie trenuję systemem duathlonu: rower, bieganie, rower itd. powoli zwiększając obciążenia. Postanowiłem też wzmocnić inne, zaniedbywane dotąd części ciała, wykonując trening obwodowy na przyrządach. Do tego systematyczne rozciąganie oraz masaż rozcięgna podeszwowego. Do końca stycznia trenuję pod dachem wałbrzyskiego ośrodka Fitness World, a później się zobaczy.

Niestety przez kontuzję zostałem zmuszony całkowicie zmienić plany treningowe, ale najważniejsze, że mogę trenować. Mam nadzieję, że wznowienie treningów nie okaże się błędną decyzją, a wprowadzone zmiany mimo wszystko pchną mnie nieco do przodu, bo postanowiłem nadrobić zaległości, a nie biernie czekać aż przejdzie. Tym razem nie jestem sfrustrowany jak dawniej, chociaż ponownie przygotowania do sezonu nie przebiegają po mojej myśli.

„Frustracja oznacza, że albo oczekujesz zbyt wiele, albo wiesz, że możesz lub powinieneś robić więcej” – Donald Trump

Dlatego postanowiłem zrobić coś więcej, a jednocześnie mniej oczekiwać od ponad 50-cio letniego organizmu. Paradoks? Robić więcej, oczekiwać mniej? Możliwe. Najważniejsze to nie odpuszczać, tylko myśleć co można zrobić w danej sytuacji. A później to robić.

Slavo 65

Przeczytaj też...