Październik – 220km :)

Dziesiąty miesiąc bieżącego roku rozpoczynałem z bólem łydki, a skończyłem z bólem mięśnia pośladkowego. Ale pomiędzy tymi dolegliwościami było całkiem przyzwoicie. Pierwszy dzień października i start w ok. 7km biegu Uphill Rogowiec. Trzecia edycja biegu wypadła nieźle i warto do Głuszycy ponownie przyjechać. Trasa świetna, bardzo widokowa i urozmaicona z wymagającymi technicznie odcinkami, a organizacja biegu bez zarzutów. Ze swojego startu też jestem zadowolony, bo mimo problemów zdrowotnych pobiegłem nieźle zajmując 5 m-ce w kategorii M50 i 22 w klasyfikacji generalnej.

Drugim startem był czeski Rubenczal – 22km półmaraton w Karkonoszach (14.10.) Trasę biegu dokładnie przeanalizowałem, lecz na papierze wszystko ładnie wygląda. W rzeczywistości okazała się znacznie cięższa niż przypuszczałem. Bardzo strome kilkukilometrowe zbiegi i równie wymagające podbiegi dały mocny wycisk i po dniu odpoczynku odpuściłem dwa treningi żeby dojść do siebie. Był to bardzo wymagający wyścig. Spodobała mi się trasa biegu i jeśli będzie możliwość postaram się Rubenczala powtórzyć.  Ponad 22km dystans pokonałem w czasie 2:14:19 zajmując 3 m-ce w kategorii przy niezbyt licznej konkurencji. Dlatego bardziej od miejsca cieszy mnie mój wynik.

Na Paczkowską Dychę pojechałem  tydzień później. Trasa zawodów prowadziła wokół zbiorników wodnych położonych nieopodal Paczkowa. Przewyższenie trasy symboliczne, a pogoda była w sam raz do szybkiego biegania. 10km bieg pokonałem w czasie 0:44:53 zajmując 5 m-ce w kategorii i 50-te na 231 osób. Start uważam za udany, ponieważ pobiegłem na tyle, na ile było mnie stać. Ale żeby nie było zbyt sielankowo, pod koniec października musiałem ograniczyć treningi z powodu bólu mięśnia pośladkowego i z tą dolegliwością rozpocząłem bieżący miesiąc.

Slavo 65

Przeczytaj też...