Strzelińska Dziesiątka w czasie 00:45:20 Grubo! ;)

Z małym opóźnieniem piszę, lecz wypada wspomnieć, ponieważ pierwszy raz załapałem się na pudło w biegu ulicznym. Mój wynik nie powala na kolana, a nawet na jedno. Zdaję sobie z tego sprawę, ale jeśli ma się odpowiedni dystans do drobnych sukcesów, nie wyolbrzymiając ich, to znaczy, że człowiek zdrowy na umyśle jest i powinien od czasu do czasu odnieść jakiś sukces, bo mu to nie zaszkodzi, ale podbudować nieco może. Moje 45 minut w Strzelinie wystarczyło na miejsce w pierwszej trójce. Rok wcześniej byłby to za słaby wynik, lecz zdarza się, że z bardzo dobrym czasem nic nie zwojujemy, a innym razem ze słabszym, uda nam się coś wywalczyć.

Na Strzelińskiej Dziesiątce (17.10.2017) miało być nieco lepiej. Nie wystrzałowo, bo nie byłem do tego należycie przygotowany, ale w granicach ubiegłorocznej życiówki wynoszącej 00:44:03 Uzyskanej podczas Biegu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Profil Strzelińskiej Dziesiątki (atest). Wg mojego Garmina wzrost wysokości na trasie wynosił +72m, a spadek -70m

Nie znałem profilu trasy Strzelińskiej Dziesiątki. Możliwe, że wykres jest gdzieś w „sieci” a ja go przeoczyłem. Przydałby się przed biegiem niesamowicie, gdyż w nazwie zawodów była część nie budząca wątpliwości, że będzie nieco pod górkę: „Strzelińska Dziesiątka – VI Bieg Wzgórz Strzelińskich.” Nie znając profilu, ustaliłem następującą taktykę; pierwsze 3km łagodnie, ok. 10-15 sekund poniżej wymaganej średniej wystarczającej do „złamania” 44 minut. Według planu średnie tempo 4:23. Następne 3km w tempie na 44 minut, a ostatnie 4km to nadrabianie 30-45 sekund z pierwszych 3km Perfekcja! Idealnie! Taktyka na Mistrzostwo Świata! Ale przecież miało być pod górkę i było – na 4km, od którego miałem przyspieszyć zaczął się 3km podbieg! Zwolniłem, gdyż do utrzymania tempa nie pomógł włożony w bieg dodatkowy wysiłek i cały mój misterny plan legł w gruzach. Analizując taktykę na bieg bez znajomości profilu, można by powiedzieć że popełniłem błąd. Bo mogłem pierwsze 3km biec w granicach planowanego wyniku, na podbiegu nieco wolniej, a ostatnie 3km z górki mocno przyspieszyć. Tak też powinienem zrobić, lecz szczerze mówiąc za słaby na to byłem. Pierwsze 4km biegłem zgodnie z planem, a nawet odrobinę lepiej, tracąc tylko 16 sekund, ale na podbiegu, gdzie miałem biec w tempie 4:23 straciłem 51 sek. i nie miałem sił, aby na ostatnich 3km zbiegu to nadrobić. Dodatkowym utrudnieniem, mogło być to, że mój Garmin namierzył 230m więcej (większy dystans w/g sprzętu i podawane jest lepsze tempo biegu). Ale nie przypuszczam, by atestowana trasa była źle zmierzona. Możliwe, że dodatkowe 200m, to efekt biegu na odcinku remontowanej drogi (ok. 3km) na którym raz biegłem środkiem po nierównościach, innym razem po nowym chodniku położonym z jednej lub drugiej strony  drogi. Chodnik był gładki, ale na wysypanym piasku, mającym zapełnić szczeliny w płytkach ślizgały się nogi. Stąd moje kombinacje w poszukiwaniu lepszego podłoża. Około 3km podbieg, to nie było bardzo strome wzniesienie, wg Garmina ok. 60m w pionie, lecz dla słabego zawodnika, nawet łagodny bieg pod górę może stanowić problem. Dlatego mimo przyspieszenia na ostatnich 3km opadających w dół, nie byłem w stanie odrobić strat jakie miałem na podbiegu.

Fot. Strzelińskie Centrum Sportowo – Edukacyjne (zdjęcia z zawodów znajdziecie na fanpage ośrodka.)

Trasę pokonałem w czasie 00:45:20 zajmując 67 m-ce open na 223 uczestników zawodów. W kat. M50+ dobiegłem do mety jako trzeci na 13-tu rówieśników.

Pogoda była odpowiednia na bieganie. Kilkanaście stopni powyżej zera, bezwietrznie. Deszcz zaczął padać około 2 godziny po zawodach, gdy ruszyłem do centrum Strzelina zrobić trochę zdjęć. Mimo słabego wyniku jestem zadowolony, bo należy cieszyć się z niewielkich sukcesów, to zawsze zachęta do dalszej pracy nad sobą…

Link do strony organizatora zawodów > http://sportstrzelin.pl

Link do wyników > Strzelińska Dziesiatka 2017 – open

Slavo 65

Przeczytaj też...