Velka Destna i skromne 15km treningu :)

01. Masarykova Chata

Masarykova Chata położona tuż za linią graniczną ok. 3,5km łagodnej wspinaczki niebieskim szlakiem z Zieleńca.

Trening w Orlickich Górach to zwykły przypadek. Nie planowałem biegać tam w najbliższym czasie, lecz Syn jechał służbowo do Zieleńca, a ja miałem wolny dzień i mogłem się zabrać. Takiej okazji nie chciałem odpuścić. Syn w Zieleńcu miał być maksymalnie 3 godziny i musiał wracać do Wałbrzycha do dalszej pracy. Dlatego bieg miał być krótki i prosty, bo nie mogłem się spóźnić. Stąd pomysł na wbiegnięcie na najwyższy szczyt Gór Orlickich -Wielką Desztnę (1115m) i powrót tą samą trasą.

Ziel - V.Destna-Zieleniec

Przewyższenie biegu wyniosło ok. +390m/ -390m Schemat treningu wytyczyłem korzystając ze strony > https://mapa-turystyczna.pl

Kiedy jechaliśmy do Zieleńca cały czas padał deszcz. Na miejscu padało nieco słabiej. Buty przemokły mi już na samym początku, gdyż wysiadając z samochodu zanurzyłem stopy w śnieżnej brei pokrywającej cały parking. Syn został na miejscu z ekipą Radia Wrocław > http://www.radiowroclaw.pl, a ja ruszyłem na szczyt. Czekała mnie ok. 15km trasa. Najpierw 1,5km przez Zieleniec i wspinaczka leśną drogą, w okresie zimowym zamienioną w nartostradę. Biegłem cały czas pod górę, do zakrętu na nie przetarty szlak. Tam musiałem przejść do marszu, podczas którego głęboko zapadałem się w śniegu.

02. Góry Orlickie

Pasmo graniczne w pobliżu Masarykovej Chaty.

Dotarłem do granicy państwowej i Masarykovej Chaty na Serlichu (1019m) > http://www.ubytovani-serlich.cz Przez grzbiet Gór Orlickich przewalały się chmury. Widoczność była mizerna, ale przestało padać. Dalej podążałem czeską nartostradą w kierunku szczytu. Droga łagodnie pięła się do góry. Nie mogłem przyspieszyć, gdyż nogi natychmiast zapadały się w zbitym śniegu i ponad godzinę zajęła mi wędrówka na szczyt. Pamiątkowe zdjęcie i powrót. Zbiegałem nieco szybciej. Końcowe dwa kilometry zbiegu po 4:20, bo cieszyło mnie to, że mogłem wyprzedzać niektórych narciarzy i przyspieszałem. Miałem niezły ubaw widząc ich zdziwienie. Oczywiście, byli to mniej wprawieni miłośnicy nart. 2 godziny i 2 minuty zajęło mi pokonanie trasy.

03. Pączkowóz

Pączkowóz Radia Wrocław w Zieleńcu.

Zdążyłem załapać się na pączka sponsorowanego przez Radio Wrocław. Syn kończył pracę, a ja przebrałem się i wracaliśmy do Wałbrzycha. To był krótki trening, lecz w ciężkich warunkach, ale warto było zajrzeć w te strony. Narciarze zaskoczyli mnie pozytywnie, ponieważ myślałem, że w taką pogodę na okolicznych stokach prawie nikogo nie będzie, ale to nie jakieś leszcze. Jeśli jest tylko trochę śniegu na zboczach, nie przeszkadza im mróz, mocno padający śnieg, deszcz czy wiatr. Oni po prostu biorą narty i jadą na stok.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba