Styczeń – tylko 115km wybiegane.

P1110104

Wielu z nas (a może wszystkich?) trzymają przy życiu ważne cele oraz wiara w to, że uda się je osiągnąć, że jutro będzie lepiej, a jak nie jutro to pojutrze, albo jeszcze później, lecz kiedyś będzie! I ruszymy do przodu. Warto mieć jakiś cel i nie ma się co tego wstydzić. W końcu to nakręca nas do działania. Dzięki temu możemy żyć pełną gębą, a nie wegetować lub gnuśnieć. Stąd mój pomysł na bieganie. Co nie było biegowym objawieniem jak u Forresta Gumpa, chociaż wielu ludzi zachowuje się tak jak on. U mnie było to przejście z jednej aktywności w drugą. Znudziła mi się siłownia, a monotonia polegająca na przerzucaniu miesiącami ciężarów w tym samym pomieszczeniu – zaczęła mnie dobijać. I ruszyłem w nieznane. Pierwszy rok, to typowa aklimatyzacja. Ja nazwałbym to jechaniem po bandzie, katastrofą, biegową parodią. Nie wiem, czy znalazłoby się jakieś trafne określenie tego biegowego stanu. Kiedy zacząłem biegać – jeszcze paliłem, co znacznie utrudniało moje biegowe aspiracje. Ba! Doszły dodatkowe dwa papierosy! Jeden przed treningiem, a drugi po nim! Coś trzeba było rzucić, bo po przebyciu 5km czułem się jakbym przebiegł pustynię, bez łyka wody, podczas trwającej burzy piaskowej, targając na grzbiecie plecak pełen kamieni! Na szczęście tym razem rzuciłem palenie.

Biegając przez 6 lat nie osiągnąłem zbyt wiele, w każdym razie nie to co chciałem. Nie będę ukrywał, że mimo braku „spektakularnych” wyników, bieganie na wynik mnie nakręca. Nie chciałoby mi się jechać na zawody, tylko po to żeby je zaliczyć. Chociaż ilu biegaczy, tyle biegowych filozofii. Najważniejsze, aby osiągać to, co od biegania chcemy uzyskać, a nie biegać pod publikę i nie starać się na siłę wzbudzać tym zainteresowanie innych. Mnie bieganie sprawia satysfakcję. Cieszę się, że mogę to robić, bo są ludzie którzy by chcieli, lecz nie mogą. Nie czuję się dzięki temu – bardziej wartościowy, zdrowy, cool itd. Po prostu warto robić coś więcej, nawet jeśli życie rzuca nam kłody pod nogi. A może właśnie wtedy najlepiej jest powalczyć z przeciwnościami losu, na przekór wszystkiemu?

W styczniu skromniutko 115km – wiele dni odpadło mi z powodu grypy, ale jutro będzie lepiej, a jak nie jutro to po jutrze …

Slavo 65

Przeczytaj też...