Czas nie stoi w miejscu niestety.

Ja i werchmacht na BG

Dawniej, gdy mówiło się, że ktoś stoi w miejscu, to w nim stał. Obecnie można powiedzieć, że cofa się mimo to, że nie zmierza do tyłu – takiej dynamiki nabrało życie. Nawiązuję do tego, że od kilku tygodni ugrzązłem ze swoją stroną i straconego czasu już nie odrobię. Bo chcąc nadrobić zaległości musiałbym się cofnąć. Na fanpage cały czas działałem, a jeśli chodzi o bieganie, w większości zrealizowałem swoje plany. W ostatnich dniach wstrzymałem się z publikacją na stronie, ponieważ Syn obiecał mi jej nowy wygląd w ramach prezentu urodzinowego. Rzeczywiście wygląda ona nieco przestarzale i leciwie jak ja. Chłopak zgłosił się do znajomego informatyka, który zgodził się zrobić to za „promocyjną” cenę i zabrał się do roboty. Działał, działał i działał. Trochę to trwało. Dlatego coraz częściej się o to dopytywałem. Miałem kilka spraw do wrzucenia, a zaległości robiły się coraz większe. Syn dzwonił do informatyka, aż w końcu go sprawdził, ponieważ człowiek zaczął popychać pierdoły o różnych trudnościach przy modernizacji strony. Wydało nam się dziwne, by fachowiec nie mógł poradzić sobie z prostymi dla informatyka sprawami. I okazało się, że od kilku tygodni na stronie nie było nic robione.

Facetowi najwyraźniej żal się zrobiło potencjalnie nie zarobionych pieniędzy i zamiast „uczciwie” kłamać, że musi opiekować się chorą Matką, ułożyć psa ze schroniska którego z żalu przygarnął, a niewdzięczne bydle gryzie wszystko i wszystkich. Albo, że wypędzał Gremliny gnieżdżące się u niego w piwnicy, które wyżerały zgromadzone na zimę zapasy w postaci dżemów, soków i kompotów. Niestety okłamywał nas twierdząc że działa. Najwyraźniej w świecie informatyków też są ludzie, którzy z gęby dupę robią i nie wiadomo z której strony do nich podejść. Mam nadzieję, że fachura też kiedyś trafi na taką samą łajzę jak on, która będzie wodziła go za nos, a on święcie przekonany, że ktoś robi dla niego to co obiecał, bezpowrotnie zmarnuje kilka tygodni życia. Na tym koniec gorzkich żali. Trzeba się zbierać i działać dalej. Bo tacy ludzie są jak mielizna życia, na którą od czasu do czasu wpakujemy się ze swoją łajbą. I nie ma co się załamywać, przecież można ponownie zepchnąć ją na otwarte morze i płynąć dalej, lecz straconego czasu nam to nie wróci.

00.PGS na BG

Niebawem napiszę małą relację z II Półmaratonu Gór Suchych, który odbył się kilka dni temu, bo warto o tym wspomnieć. Właściwie była to druga edycja Waligóra RUN Cross, ale to już inna historia o której nie chce mi się wspominać. Na górnym zdjęciu stoję z „żołnierzami” Wermachtu na których trafiłem podczas jednego z treningów, a niżej – start półmaratonu w którym udział brali Przyjaciele Królika. To była naprawdę mocna ekipa! Na spotkanie z niektórymi osobami czekałem miesiącami i warto było poczekać.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba