282 km w maju zrobione!

Rzepak i medal

Flaszka oleju za III miejsce w kat. M45 – „Rzepakowa Dycha” Chełmiec (Dolny Śląsk). Bardzo udana pierwsza edycja biegu i mój przyzwoity start po długiej przerwie.

Całkiem przyzwoicie przetruchtałem piąty miesiąc tego roku. Zrobiłem 282km pomimo 10 dniowej przerwy. W maju nie napinałem się na konkretny plan treningowy, ponieważ miałem trochę zajęć związanych z remontem oraz kilkudniowy wyjazd do Emiratów Arabskich. Na razie jest lepiej i zanosi się na to, że wyjdę z biegowego dołka.

Trzeci start w tym roku zaliczyłem. Była nim „Rzepakowa Dycha” w miejscowości Chełmiec położonej nieopodal Jawora na Dolnym Śląsku. Kameralny bieg z nieco ponad setką uczestników i pudło w kat. M45 Trasa zawodów niezbyt wymagająca, ale zawsze to teren. Pierwsze około 3km niemal płasko, następnie 4km nieustannego biegu pod górę, a końcowy fragment to stromy zbieg z wypłaszczoną końcówką. Bardzo fajna impreza. Takie lubię. Mało biegowych lanserów (a może wcale?) i świetna zabawa. Wywalczony olej oczywiście się przyda. Dieta, dietą, ale trochę tłuszczyku musi być. Bo diety uwzględniające wszystkie składniki potrzebne dla organizmu są najzdrowsze. Najskuteczniejsza jest dietetyczna: K.O.N.S.E.K.W.E.N.C.J.A.!!! Z tym większość z nas ma problem, stąd moda na różne dziwaczne diety, czyli sposoby odżywania, ale bez konsekwentnego przestrzegania dietetycznych rygorów nic nam w utrzymaniu odpowiedniej wagi nie pomoże.

Jak mawiał Rabi do swojego ucznia: „Ty się nie martw, gdy jest źle. Bo jak dzisiaj jest źle, to znaczy, że jutro będzie dobrze. Ty się martw jak jest dobrze!” Dlatego śmiało patrzę na następne tygodnie. Plan? Jest. Ale boję się głośno o nim wspominać, bo zawsze coś! Kilka razy zdarzyło mi się, że już na pierwszym treningu już mi nie szło. A to drobna dolegliwość, coś tam z życia prywatnego utrudniającego realizację planu wypadło, albo przypałętało się przeziębienie.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba