Bardzo ważne zagadnienia ;)

Ja i soczek

 

Od jakiegoś czasu na „poważnych” portalach biegowych można dowiedzieć się dużo ciekawych rzeczy. Na przykład, że biegacze zachowują się jak świnie, bo ustawiają się do koryta, które mają zagwarantowane w pakiecie startowym (sam niedawno skorzystałem z takiej oferty), lub jak skutecznie poderwać biegaczkę oraz czy można połączyć bieganie z piciem piwa.
To bardzo ważne sprawy. Mogę powiedzieć, że dla biegaczy kluczowe! Bo obszernie wypowiadają się na ten temat biegowi specjaliści. A jeśli mówią o tym fachowcy, to znaczy, że to istotne zagadnienia. Ja się do specjalistów nie zaliczam, lecz swoje zdanie mam – jak każdy. Ale uważam, że nie ma co się na takie tematy rozpisywać. Szkoda klawiatury. Dlatego podsumuję to w trzech punktach:
1) Jeśli organizator zagwarantował posiłek po biegu to korzystajcie z niego, po co ma się zmarnować, lecz nie pchajcie się bez kolejki. To bardzo nieładnie.
2) Jeśli ktoś biega tylko dlatego żeby poderwać dziewczynę, to jest debilem, nieudacznikiem, albo kombinacją tych cech.
3) Połączenie picia piwa lub innego alkoholu z bieganiem to nie najlepszy pomysł. Próbowałem kilka razy. Nie da się tego połączyć, bo skutki takiej kombinacji są fatalne.

Dzisiaj zrobiłem poranną dyszkę po wieczornym piwkowaniu. Dlatego naszły mnie takie refleksje. Katastrofa! Przebiegłem, lecz po treningu czułem się jakbym zrobił maraton, albo nieco więcej. Co nie znaczy, że nie można od czasu do czasu wypić dobrego piwa, drinka, czy lampkę wina. Ale na co dzień alkoholu z bieganiem połączyć się nie da. Znam kilka osób które tak postępują, lecz wyników nie robią. Po prostu start w zawodach, towarzystwo, wyjazd na imprezę, jest dla nich kolejnym pretekstem do wypicia następnej porcji alkoholu. Często zastanawiałem się nad tym; po co ktoś jedzie na drugi koniec Europy lub Globu, skoro będąc na miejscu, praktycznie nie wychodzi z hotelu, zalewając się alkoholem do oporu, przysługującym w wybranej wersji wyjazdu, potocznie zwanej „full wypas” Czy nie taniej byłoby kupić skrzynkę wódki, albo dwie i raczyć się gorzałą siedząc przed telewizorem? Droga do kibla znajoma, do kuchni również, łóżko darmowe. Po co tak daleko jechać? Takie podejście do zagranicznych wyjazdów charakteryzuje niektórych rodaków. Odkąd biegam spotkałem się z alkoholowym podejściem do biegania. Jadą goście na zawody, wypijając w podróży 2-3 piwa, tuż przed startem (jeśli zdążą) jeszcze jedno lub dwa. Po starcie – wiadomo – kolejne. Ja nazwałbym takich ludzi krótko: biegającymi alkoholikami. Ale nie jestem specjalistą, więc tego nie nazywam. A wspominam o tym, bo to ciekawe zjawisko.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba