Trojak na początek spóźnionego sezonu!

01.Trojak Trail 2015

W pakiecie startowym: efektowny buff, batony i żel oraz bidon firmy Etixx Butelka wody mineralnej (która będzie dostępna podczas wrocławskiego maratonu) i kilka kuponów rabatowych od sponsorów imprezy (SPOTSLAB, BRUBECK, sklepbiegacza.pl, kupony rabatowe Uzdrowisko Lądek – Długopole SA, rabat na zakupy: www.buff.pl Mapa biegów i bardzo praktyczny informator DFBG

Przed wyjazdem – dwie bułki z serem na śniadanie, podwójny Stoperan na wszelki wypadek, a godzinę przed startem dwa banany, żeby było więcej energii do biegania. Zero kombinowania i brak romantyzmu, czy lanserskiego wydziwiania. Po prostu proza życia i pierwszy, długo oczekiwany start w tym sezonie (schodów w Sky Tower nie liczę, bo to całkiem inna bajka). Trojak Trail jest najkrótszym dystansem Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich. Na górę położoną w pobliżu uzdrowiska wbiegałem już dwa razy. Pierwszy raz podczas 18 kilometrowego „Biegu na Trojak” i rok później na MP w Długodystansowym Biegu Górskim (28km) Tym razem miała być dyszka, dlatego spodziewałem się trasy skoncentrowanej w masywie Trojaka. Bieg o długości 10km i przewyższeniu 405m w górę i tyle samo w dół, wydał mi się odpowiednim sprawdzianem po kilkumiesięcznej przerwie. Tegoroczny plan startów legł w gruzach i bieg wcześniej nie brany pod uwagę dołączył do kalendarza. Najważniejsze żeby w czasie tak długiej przerwy od treningów całkowicie nie podupaść. Nie przytyć (nabrałem masy – plus pięć kilo), nie rozpić się – sporo piw wypiło się w ostatnim czasie, ani nie załamać – zdruzgotany byłem tym, że tak fatalnie zaczął się mój pierwszy rok w kat. M50, ale na szczęście już mi przeszło.

01. Trojak - profil biegu

Profil Trojak Trail według mojego Garmina.

Do Lądka Zdrój jechałem dobrej myśli. Może trochę spięty (stąd te tabletki), pewnie dlatego że zawsze zależy mi na dobrym wyniku, czyli takim jaki jestem w stanie osiągnąć. Tak byłoby nawet gdybym jechał na imprezę w której startowałyby wyłącznie gwiazdy tego formatu co Marcin Świerc lub Kilian Jornet Burgada i ja na dokładkę, bez najmniejszych szans na sukces. Wówczas i tak zależałoby mi na tym, by różnica między ich wynikami a moim, była jak najmniejsza. Każdy ma swoje indywidualne podejście do biegania lecz wielu ludzi się tego wstydzi mówiąc co innego, a robiąc co innego. Taka dymna zasłona przed ewentualnym niepowodzeniem.

Start w Lądku miał pokazać, jak bardzo cofnąłem się w biegowym rozwoju, bo że tak się stało nie miałem najmniejszych wątpliwości. Nie trenujesz; cofasz się szybko w kierunku punktu wyjścia – trenujesz; mozolnie poprawiasz wyniki. To nie czarna magia, to szara rzeczywistość. Do Lądka pojechałem sam. Miała towarzyszyć mi dziewczyna kolegi, który dzień wcześniej pojechał na start 110km dystansu lecz z powodu dolegliwości na trasie musiał zrezygnować z dalszej walki i wcześniej wrócił do domu. Szkoda że tak się stało, bo to prawdziwy twardziel, a jeśli On zrezygnował, to znaczy że nie przeszkodziły mu w starcie jakieś pierdoły, tylko coś poważnego.

W drodze towarzyszył mi RMF MAXXX – tym razem non stop grali różne ciekawe kawałki. Żadnego gadania tylko muza! Może jeszcze całkiem się nie zestarzałem skoro kręcą mnie nowe kawałki. W głowie brzmiało „Waiting For Love” Avici. Piękne nagranie!

[youtube cHHLHGNpCSA nolink]

„Tam gdzie jest wola, jest i droga, zresztą przepiękna. Każda noc ma swój dzień, jak magicznie. Jeżeli jest miłość w tym życiu – nie ma żadnych przeszkód których nie dałoby się pokonać. Nawet u każdego tyrana łza jest w stanie wzbudzić wrażliwość. W każdej straconej duszy jest szansa na cud. Dla każdego marzyciela sen jest czymś bezgranicznym. Jeśli w coś wierzysz…” – AVICII

Wałbrzych, Głuszyca, Nowa Ruda, Kłodzko, Żelazno i już. Temperatura całkiem przyzwoita jak na tą porę roku. Przyzwoita aż za bardzo! Nie miałem ze sobą żadnego bidonu do zabrania na trasę zawodów, bo to zbyt krótki dystans na którym miały być dwa punkty z wodą – więc po co dźwigać dodatkowy ciężar? Do Lądka przybyłem lżejszy, pozbywszy się nadwagi spowodowanej biegową bezczynnością. A w tym „nadbagażu” dopatrywałem się kiepskiego występu w SKY TOWER RUN we Wrocławiu – ale było minęło. Tutaj chciałem przybiec na metę w czasie poniżej godziny. Do rozpracowania miałem około 20 rywali z kategorii i prawie 250-ciu pozostałych. Przeglądając ubiegłoroczne wyniki wiedziałem, że złamanie godziny, nie będzie wynikiem dzięki któremu wyląduję w pierwszej dwudziestce, bo poziom z roku na rok rośnie. Ludzie wstają z kanap, wersalek, amerykanek, rozłożystych puf, czy wygodnych foteli i doznając biegowego objawienia zabierają się za solidne treningi. Są wśród nich byli wyczynowi sportowcy, którzy po latach sportowej bezczynności wracają do gry, ale również biegowe perełki do oszlifowania. Prawdzie perły które dzięki modzie na bieganie zostały wyciągnięte na światło dzienne lub same się ujawniły. Pojawiają się i szybko znikają, bo w naszym kraju nikt się nimi nie interesuje. Tylko nieliczni zostają. Wśród grona biegaczy są też tacy jak ja lub podobni, którzy zawsze coś robią i tym razem wybrali bieganie, więc biegają! Najwięcej biegaczy wywodzi się ze świata mody. Nie chodzi mi o ciuchy, ale o chwilową modę na to lub tamto. To oni nakręcają biegową koniunkturę i oni najszybciej zrezygnują z biegania, ale to dzięki nim powstają liczne naprawdę niezłe imprezy i wiele z nich zostanie w biegowym kalendarzu dla tych którzy nadal będą biegać. I to mi się podoba najbardziej z polskiego biegowego szału.

02. Trojak dla Piszkowic

Ostatni bieg festiwalu to impreza charytatywna z której dochód przeznaczono dla Niepublicznego Ośrodka Rewalidacyjno – Wychowawczego w Piszkowicach > http://www.osrodekpiszkowice.pl

Po przybyciu na miejsce zadzwonił do mnie Filip Szuszkiewicz z Mieroszowa – 14-ty w Złotym Półmaratonie. Później spotkałem Justynę Stefaniak z Oleśnicy mającą za sobą 65km – sobotni dystans. Ona również wypadła nieźle – 36 m-ce open, w klasyfikacji kobiet czwarta, a w swojej kategorii 3 miejsce. Przed startem widziałem Malwinę Jachowicz z Wrocławia. Dziewczyna robi ogromne postępy. Tym razem 11-ta w kat. open na dystansie Złotego Maratonu! Na metę dotarła jako druga kobieta i pierwsza w kategorii. Znajomi idą do przodu, kolejny – Artur Borucki (którego spotkałem po biegu) z Wrocławia w ubiegłym roku z trudem dotarł na metę znajdującą się na szczycie Szczelińca – kończąc 55km SGS. Tym razem bez problemu pokonał 130km dystans SUPER TRAIL, zajmując 36 m-ce open i drugie w kategorii. Pięknie! Oprócz Artura wszyscy z nich startowali w dziesiątce. Oni dla tak zwanego rozbiegania, a ja dla wyniku.

03.Trojak Trail - licytacja

Licytacja po zawodach oraz ceremonia dekoracji najlepszych zawodników DFBG przebiegała bardzo sprawnie, ponieważ prowadzili ją znakomici fachowcy.

O 10:00 ruszyliśmy. Moja taktyka była prosta jak budowa cepa: biec tak szybko, jak tylko się da! Z centrum uzdrowiska kilkaset metrów podążaliśmy asfaltem, później szutrem i gruntową drogą prowadzącą w głąb lasu. Od samego początku było pod górę z niewielkimi odcinkami wypłaszczającymi trasę dla złapania oddechu. Pierwszy kilometr 5:05, drugi – 5:47, a później tradycyjnie zacząłem się obijać!!! Wąska ścieżka pod górę była stroma, ale nie na tyle żeby przechodzić do marszu! Stąd pojawiło się 8:30 oraz 7:50 na liczniku, a później jeszcze dwa kilometry poniżej 6min/km Właściwie prawie całą trasę powinienem pokonać biegiem, może bez dwóch bardzo krótkich, trudnych technicznie odcinków prowadzących między skałami. Pozostałe były dla mnie do przebiegnięcia. Trasa zawodów była ciekawa i urozmaicona. Oprócz trudnych technicznie odcinków prowadzących przez skały lub wąskie ścieżki – wygodne leśne dukty na których można było nieźle się rozpędzić. W środkowej części wyścigu była pętla, zaczynająca się przy punkcie z wodą i na nim kończąca (pomysłowo) Dalej prowadziła przez skałki wieńczące szczyt Trojaka. Nie mogłem się na nie doczekać – piękne są. Na jednym z bardzo wąskich zbiegów, kluczącym ścieżką między gęstymi krzakami, dogoniłem Pawła Dybka (Salomon Suunto Team) który był biegowym przewodnikiem dla niewidomego zawodnika z Lublińca – Marcina Grabińskiego. Paweł w ostatniej chwili zastąpił Marcina Świerca, który nadal leczy kontuzję po feralnym upadku na zawodach. Gdyby nie trok łączący ręce Pawła i Marcina nie zauważyłbym, że jeden jest przewodnikiem drugiego, tak szybko i sprawnie biegli po tych wertepach!!! Sprawiali wrażenie jakby robili to razem od bardzo dawna. A przecież Paweł nie był w stanie informować Marcina o każdym korzeniu, kamieniu, zagłębieniu terenu, czy jego chwilowym wypiętrzeniu! Informował tylko o tym co najważniejsze, bo inaczej nie mogliby tak szybko się przemieszczać! Patrząc na ich zmagania pomyślałem, że Boży Świat na którym żyjemy jest bardzo przewrotny, bowiem wielu ludzi mających fizyczne ograniczenia, chce od życia czegoś więcej, pragnie łapać je całą garścią oraz oddychać pełną gębą, ale na Świecie najwięcej jest tych sprawnych, mogących wszystko lecz wegetujących i biernie patrzących jak czas ucieka im między palcami!

04. Trojak Trail - far play

Specjalne wyróżnienie fair play dla kolegów za to, że nie zapomnieli o tym, iż walka o wynik na trasie zawodów to nie wszystko.

Carpe diem / Chwytaj dzień! – myślałem patrząc na nich z podziwem!

Pieśń Horacego po setkach lat nie traci na swej aktualności. Dzięki rozwojowi cywilizacji, nasze życie nie musi być tak mocno skupione na walce o byt jak dawniej, lecz większość z nas zamiast to wykorzystać i żyć pełną piersią, marnuje czas gnuśniejąc. Na szczęście nie wszyscy. Przecież na Trojak wspinało się prawie trzysta osób! W całym DFBG było ich jeszcze kilkaset, oprócz tego wielu ludzi wspierających imprezę za darmo jako wolontariusze, bo w tym widzieli ciekawą przygodę. W końcu każdy może robić to co chce, my biegamy inni nie.

08.Trojak Trail - dziewczyny

Najlepsze dziewczyny z kat. K20 – Super Trail (130km) 1) Filipek Ula (Wrocław) 2) Mecan Magadalena (Bystrzyca Oławska) oraz 3) Dziądziak Aleksandra (Oława)

Team Pawła i Marcina wyprzedziłem na szerszym odcinku, ale chwilę później, na wygodnym leśnym dukcie – Oni ponownie byli przede mną. Ja też miałem swojego „opiekuna” prawie od początku biegu. Kolega Filip po przebiegnięciu pierwszych kilkaset metrów w czołówce wyścigu, zwolnił i dołączył do mnie. Stwierdził, że nie ma dzisiaj dnia do walki o wysoką pozycję i truchtał tuż za mną. To znaczy ja biegłem dając z siebie wszystko, a On truchtał. Kiedy zwalniałem lub przechodziłem do marszu, bądź przyspieszałem – On robił to samo. Tempo mojego biegu było dla niego spacerkiem. Na szczęście widząc ile wysiłku wkładam w swój bieg – prawie się nie odzywał.

08.Trojak Trail - Dom Klahra

Kawiarnia Artystyczna Dom Klahra (Lądek – rynek). Bardzo sympatyczne miejsce, jest klimat i miła obsługa > https://www.facebook.com/DomKlahra

Wkrótce zaczęło się. Zbieg! Odcinek pod który założyłem Asics Trail Lahar 5 – twarde buty z Gore-Tex-em, bo innych odpowiednich nie miałem. Uznałem, że na licznych kamieniach będą dobre, ponieważ zamierzałem biec tam bardzo mocno. Dla mnie było to niezłe tempo, grubo poniżej 5min/km, a ostatni wygodniejszy odcinek wyszedł całkiem przyzwoicie 3:42 Tak bardzo przyzwoicie, że na końcowych metrach mnie przytkało! Ale dobrnąłem do mety z Filipem, który nie odstępował mnie do końca biegu. Może tylko na moment na szalonym, kamiennym zbiegu nie chciał zbyt ryzykować i nie napierał doganiając mnie później na łagodnym leśnym dukcie.

10.Trojak Trail - Chojnacki

Chojnacki Daniel / Chojnik Maraton (Wrocław) – zwycięzca Super Trail 130km

Trojak Trail ukończyłem na 38 pozycji open i 4 m-cu w kat. M50 uzyskując czas 0:59:18 Mogło być znacznie lepiej, ale i tak jestem zadowolony, bo mogło być gorzej. Zawsze może być inaczej niż jest. Dziękuję Filipowi za towarzystwo, bo dzięki niemu trochę mniej się obijałem. Ha! Ha! Dyszka, to dyszka – po takim biegu można na drugi dzień zrobić spokojny trening. Dlatego następnego dnia przebiegłem 18 kaemów z Radkiem. I znowu nie trzymam się planu – miało być osiem kaemów, ale dodatkowa dyszka więcej w dobrym towarzystwie była pokusą nie do odparcia. Ostatnio nie mieliśmy okazji do wspólnego biegania.

06.Trojak Trail - rynek 1

Piękny rynek w Lądku Zdrój. Zajrzyjcie tutaj koniecznie następnym razem!

Po zawodach od razu chciałem ruszać w powrotną drogę, ale po kąpieli na polu namiotowym zajrzałem z kolegą na miejscowy rynek nieco oddalony od uzdrowiska, który zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Ryneczek w Lądku Zdrój jest naprawdę bardzo ciekawy. A wizyta w Kawiarni Artystycznej Dom Klahra i rozmowa z obsługą zainspirowała mnie do tego żeby informacje i zdjęcia rynku wrzucić na fanpage. Jeśli przyjedziecie do Lądka na kolejne zawodu musicie koniecznie tutaj zajrzeć, bardzo polecam. Po spacerze zostałem na zakończenie. Prawie do końca, ponieważ przedłużało się, co było nie trudne do przewidzenia, a ja tego dnia miałem jeszcze inne plany i nie czekałem do końca. Mój start mimo pewnego niedosytu uważam za udany. Sezon przecież jeszcze trwa, a w planie kilka ciekawych biegów i treningi do zrealizowania według planu który sam ułożyłem jak większość amatorów: książki, informacje z sieci, uwagi kolegów i własna intuicja, która przybliży nas do celu bądź nie…

05. Trojak Trail - Soyak Aysen

Solak Aysen z Turcji – czwarta zawodniczka w kategorii open K-B-L (110km) Z pewnych źródeł wiem, że umówiła się na biegową (ultramaratonową) ustawkę z bardzo dobrym zawodnikiem z Polski. Co za czasy, dawniej młodzi umawiali się do kawiarni na ciasteczka i kawę!

11.Trojak Trail i zając

Radek, ja i Pan Zając który przywędrował ze mną do Wałbrzycha. Są ludzie który nas wku….ją oraz tacy który nas wspierają. Na szczęście Radek > http://biegaczpolski.pl należy do tych drugich. Dlatego nie trzymając się planu zrobiłem pierwszy wspólny od kilku miesięcy trening z kolegą.

Najlepsza trójka biegu Trojak Trail:

01) Szcześniewski Miłosz / Wschoda – Salco Sport Team – 0:44:09

02) Jilek Krzysztof /Idzików – ULKS Bystrzyca Kłodzka – 0:44:51

03) Jizeaga Jokin – 0:45:33

Link do wyników: http://bgtimesport.pl/online/open/zaw_id/123/page/1

Strona festiwalu: http://dfbg.pl

Slavo65

 

Może Ci się również spodoba