Sky Tower RUN po raz drugi.

01.Sky Tower 2015

Ja i Piotr Nowak (Oleśnica) – przed startem optymizmu nie brakowało.

Bieg na Sky Tower miał być drugim startem w tym roku. Nie planowałem kolejnego podejścia do tego wymagającego biegu, bo uznałem że jestem na to za stary. Ale zapisałem się na zawody, kiedy pod koniec lutego dopadła mnie kontuzja. Po schodach mogłem biegać (tylko w górę) i postanowiłem podejść do SKY ponownie. Wspinanie się na najwyższe piętro wieżowca trwa nieporównywalnie krócej od biegu na dystansie kilku kilometrów lecz wysiłek jest ogromny. To taki górski ultra maraton w pigułce. Jak ekstrakt owocowego soku. Wlewasz kilka kropel do butelki i masz wielką butlę soku do wypicia. Ale spróbuj wypić łyżeczkę kondensatu. Tego nie da się przełknąć! Tak to jest z biegami po schodach. Niektórzy znajomi twierdzą, że nie warto jechać na bieg trwający zaledwie kilka minut. Pewnie dlatego, że nigdy nie biegali po schodach, albo uważają że coś co trwa dłużej ma większą wartość, a krócej mniejszą. Według mnie nie czas się liczy, czy kilometraż, ale jakość i wartość jaką to dla nas stanowi. Można zrobić wspaniały ultra maraton w górach lub zaledwie kilkuminutowy bieg po schodach i cieszyć się tym biegiem. To sedno naszego amatorskiego biegania – cieszyć się biegiem!!!

02.Sky Tower 2015

Sky Tower – najwyższy budynek w Polsce. 1142 schody – 49 pięter i już!

Do Wrocławia jechałem pociągiem. Zabrałem ze sobą książkę, bo podróż miała trwać ponad godzinę. Nie czytałem – pewnie dlatego że miałem co czytać. Tak na przekór jak często robimy. Spoglądałem przez okno na znajome krajobrazy. Na początku nawet bardzo. Długa asfaltowa prosta widoczna z pociągu, która była na początku mojej ponad 20-to kilometrowej pętli z Wałbrzycha do Jeziorka Daisy. Następnie przez Świebodzice. Obok pomnika Papieża i przez miejscowy rynek. Na koniec dłuuuugi prawie 7 km podbieg do Zamku Książ i do domu. Lubię tą trasę na której na początku jest asfalt, później łąki i las. A następnie cywilizacja i trochę historii zaklętej w murach średniowiecznego zamczyska. Czasami kończę trasę półkami skalnymi w Przełomach pod Książem. Tutaj są moje ulubione tereny. Tylko raz biegłem tędy bardzo szybko, bo jeden błąd i można wylądować nawet kilkadziesiąt metrów niżej. Serce kazałoby biec szybciej, ale rozum na to nie pozwala.

03.Sky Tower 2015

Kolejka do biura zawodów.

Przede mną były łąki i pola. Świebodzice i ruina nigdy nie dokończonego pałacu na mojej kolejnej, tym razem 30-to kilometrowej trasie, którą robiłem zaledwie trzy razy. Monotonna, bo taka ma być – długo i obrzydliwie nudno. Mijając rynek w Świebodzicach, przechodzących ludzi, samochody, kościół, fabrykę czekolady od której często unosi się wspaniały zapach gorącej kakaowej masy i nie jest tak źle. Można przetrwać te piętnaście kilometrów na dół i tyle samo pod górę. Patrząc przez okno na zmieniające się okolice dojechałem do Wrocławia podziwiając to wszystko, co było mi znane i to czego dawno nie widziałem. Piękny jest nasz kraj!

04.Sky Tower 2015

Na „rozbiegówce” optymizmu nikomu nie brakowało.

Wysiadłem na dworcu Wrocław Główny i udałem się do tylnego wyjścia z przed którego widać było wrocławską wieżę. Tym razem Sky Tower nie wydawał mi się taki przerażający jak za pierwszym razem. Groźny, monumentalny słup drapacza chmur, ale znany. Może dlatego mniej straszny, bo wiedziałem co mnie czeka. Tak naprawdę moja wiedza ograniczała się tylko do danych technicznych: 212m wysokości, 49 pięter (w przeliczeniu na piętra standardowego wieżowca – 63) i 1142 schody. Pozostałe dane były wielką czarną dziurą niewiedzy. Mam na myśli to, co tego dnia mogłem z siebie dać na tych tysiąc sto czterdziestu dwóch schodach!

05.Sky Tower 2015

Ostatnie chwile na modlitwę i do góry!

To stanowiło dla mnie wielką niewiadomą. Nie powiem, że apetyt na miejsce w pierwszej trójce kat. M50 miałem, bo rok wcześniej byłem czwarty w M40. Liczyłem się jednak z tym, że może być trudniej. O wiele trudniej! Druga edycja z pewnością przyciągnie więcej dobrych biegaczy. Za rok, dwa lub trzy – biegi po schodach też będą popularne w naszym kraju. Nie tylko wśród mieszczuchów. Według mnie, taki bieg to niezwykła przygoda i warto choć raz porwać się na to wyzwanie. Dlatego większa ilość biegaczy na liście startowej we Wrocławiu wcale mnie nie zaskoczyła.

06.Sky Tower 2015

Krasus przed startem > http://www.biecdalej.pl

Po kilku minutach wędrówki ostatnie skrzyżowanie położone tuż przed SKY wyłoniło się przede mną, a przed nim stał wielki, uśmiechnięty od ucha do ucha facet z rozłożonymi rękoma. Najwyraźniej czekał na mnie. Tego się nie spodziewałem. To był Damian Drogosz z Tych (FC 24 Czechowice Dziedzice), którego poznałem na ALTUS CUP w Katowicach kilka miesięcy wcześniej. Bardzo fajny, pozytywnie zakręcony chłopak. Ćwiczy cross fit, a bieganie to jego trening uzupełniający i okazja aby wyrwać się na łono natury z murów siłowni. W biurze zawodów byłem wcześnie, dlatego uniknąłem długiego stania w kolejce. Pobrałem pakiet w którym znalazłem koszulkę techniczną, biało – zielone skarpetki z logo imprezy, słodką bułkę i coś tam jeszcze. Przebrałem się w małym, ciasnym pomieszczeniu zaanektowanym na przebieralnię dla biegaczy. Oddałem torbę do depozytu i poszedłem szukać znajomych. Znaleźli się przynajmniej niektórzy – Piotrek Nowak z Oleśnicy (dawny Wałbrzyszanin) i Jacek Ryczyński też z Oleśnicy (na którego liczę, jako organizatora drugiej edycji ciekawego Crossu Lasów Złotowskich) oraz Janusz Łopusiewicz z Wrocławia z którym porozmawialiśmy o ??? O piwie – taka kolejna moja pasja. Nigdy nie myślałem, że historia tego napoju jest tak bogata, ocierająca się nawet o Wojny Piwne! Zgłębiając swoją piwną wiedzę dowiedziałem się, że litr dobrego świdnickiego piwa, w Średniowieczu kosztował tyle co dorodna świnia. Dlatego teraz, gdy wyciągam rękę po „Atak Chmielu,” „Nosferatu,” czy „Kałasznikowa” ręce mniej mi się trzęsą przy kasie i mniej boli głowa. Dylemat jednak pozostaje, czy piwo było wówczas tak drogie, czy świnie tak tanie?

07.Sky Tower 2015

Kobiety nie boją się takich wyzwań!

Spotkałem jeszcze kilka znajomych osób z Wałbrzycha i zacząłem krótką rozgrzewkę. W tym roku start przeniesiono do auli mieszczącej się w centrum handlowym. To był dobry pomysł. Podczas pierwszej edycji panował upał i stojąc przed wejściem, byliśmy narażeni na mocne promienie słońca. W tym roku było chłodno i od czasu do czasu kropił lekki deszcz. Dlatego pomysł przeniesienia linii zawodów do pomieszczenia uważam za znakomity. Trasa biegu nie wydłużyła się jednak. Bo start był w auli, ale bramka na której odpalały się chipy stała w tym samym miejscu co rok wcześniej. W ten sposób każdy miał czas na złapanie oddechu przed ogromnym wysiłkiem jaki rozpoczynał się po wbiegnięciu na klatkę schodową.

08.Sky Tower 2015

Damian Drogosz z Tych (FC 24 Czechowice Dziedzice)

Ruszyłem pełen obaw na znajomą trasę. Pierwsze piętro, drugie, trzecie itd. Biegłem szybciej niż w pierwszej edycji. Tego byłem pewien. Bo trzecie, tajemnicze piętro na którym w ubiegłym roku miałem dosyć, minąłem bez problemu. Dlaczego tajemnicze? Miałem nie wspominać. Żeby każdy kto nie biegł, miał miłą niespodziankę. Trójka znajduje się mniej więcej na wysokości 6-8 piętra standardowego wieżowca. A widnieje tak wysoko, bo kilka pierwszych pięter SKY to podwójne, biurowe kondygnacje. Tak więc nie łamcie się w następnym roku, gdy na TRÓJCE będziecie wysiadać! I nie myślcie o tym co dalej, tak jak ja, bo to o mało mnie nie zabiło! Później było pięć pięter, dziesięć i tak dalej. Po drodze wyprzedziłem jakiegoś człowieka oraz słaniającą się na nogach dziewczynę. I zaczęły się schody. Prawdziwe, betonowe, coraz wyższe i nieprzyjazne. Dwadzieścia i zaczęło się to, czego najbardziej się obawiałem – nogi odmówiły posłuszeństwa! Następne piętra pokonałem wchodząc. Nogi były jak z ołowiu. To był efekt przetrenowania. Dwa dni wcześniej już o tym myślałem, gdy wchodząc na drugą kondygnację nogi bolały mnie jakbym wszedł na dziesiąte piętro. Zebrałem się na 30-tym piętrze, ale nie byłem w stanie biec po dwa stopnie jak dotychczas. Biegłem po jednym bez użycia poręczy, ale straconej minuty nie byłem w stanie odrobić. Na tak krótkim dystansie liczą się sekundy. Strata minuty jest nie do odrobienia. Na ostatnim piętrze nie byłem tak wyczerpany jak rok wcześniej, ale wiedziałem że poniosłem klęskę!!!

09.Sky Tower 2015

Pamiątkowy medal po który trzeba było udać się na górę.

Noo tak! Znowu zapomniałem wspomnieć coś o endorfinach, o tym jakie życie jest piękne dzięki bieganiu i jak bardzo jestem szczęśliwy. Nie prowadzę strony pod tytułem: „Oj, oj, oj jak cudowne jest bieganie” lub podobnej. Dlatego nie muszę wtłaczać biegowej ideologii do tego o czym piszę. Endorfiny? Może widziałem jakąś na szczycie Sky Tower jak przez mgłę, bo puls miałem pewnie nieco zawyżony. Nie wiem 210 na 580 czy jakoś tak. Nie mam o tym zielonego pojęcia. Nigdy tego nie mierzę, ponieważ bałbym się biegać lecz pewnie trzeba zacząć to robić. Tak na wszelki wypadek. Czym dorzuciłbym odrobinę profesjonalizmu do mojego biegania. Jedna wrocławska endorfinka na szczycie się znalazła z uśmiechem na twarzy i pamiątkowym medalem. A później piękny widok Wrocławia w prezencie. Warto było tutaj się wdrapać w dziewięć minut i trzy sekundy – mozolnie jak żółw jakiś w podeszłym wieku, ale za to niezłomny!

10.Sky Tower 2015

Wieża, która wydała mi się wyższa niż rok wcześniej.

Jestem zły na siebie za tak kiepskie przygotowanie. Mało czasu, ograniczone możliwości, bo praktycznie zero biegania, piłowanie stromych podjazdów na rowerze i mnóstwo schodów w bardzo krótkim czasie, a w efekcie przetrenowanie. Nie wiedziałem jak się do tego zabrać, stąd ta porażka którą podświadomie przeczuwałem.

Strona zawodów: http://galeria.skytower.pl/run.html

Wyniki:

Sky Tower RUN 2015 – wyniki

Slavo 65

 

Może Ci się również spodoba