Pierwszy kwartał 2015 roku do bani :(

Czas na podsumowanie nędznego kwartału:

Styczeń lipa – 189km,

Luty beznadziejny – 87km,

Marzec do d… – 35km!

 01. Mar - podsumowanie

Fragment ulubionego podejścia na Ruprechticky Spicak – tym razem wycieczka, ale i tak nigdy nie udało mi się wbiec na tą górę bez przechodzenia do marszu.

Tak w skrócie wygląda pierwszy treningowy kwartał bieżącego roku. Ale co tam. Bywają gorsze sytuacje. Jeden z moich kolegów nie może biegać od kilku miesięcy wcale – sprawy sercowe. Nie zakochał się. Oj nie. Co w jego przypadku nie byłoby wskazane – żonaty jest więc nie wypada. Serce mu po prostu siada. Dla innego kolegi marzec był pierwszym treningowym miesiącem od pół roku. A następny po poważnej kontuzji jaką miał kilka lat temu, nadal nie może się pozbierać – przytył i zniechęcił się do biegania kompletnie. Coś tam biega, ale dla faceta wygrywającego kiedyś zawody, to już nie jest prawdziwe bieganie. I tak dalej i tym podobnie. Wcale mnie to nie pociesza, że innym też kłody pod nogi i wiatr w oczy! Martwi mnie jednak upadek mojego morale. Pierwsze dwa miesiące przetrzymałem, ale marzec to totalna klapa. Im bardziej się czegoś chce, a nie można tego osiągnąć, tym bardziej popada się w zniechęcenie jeśli nam nie idzie. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Wspominam o tym, bo wiem, że jest mnóstwo osób borykających się z podobnymi problemami. Mam nadzieję, że lepiej sobie radzą z tym ode mnie.

02. Mar - podsumowanie

Najwyższy szczyt Gór Czarnych na który zajrzałem podczas jednego z moich marszobiegowych treningów. Może kiedyś organizatorzy Górskiego Półmaratonu w Jedlinie dołączą ten szczyt do trasy biegu? To kawałek niezłego, bardzo stromego podejścia.

W ciągu ostatniego miesiąca nabrałem masy. Na pocieszenie tłuszczyku prawie nie przybyło. Tylko nieco tkanki mięśniowej pojawiło się w klatce, barkach i ramionach. Nordic Walking w moim wykonaniu, to nordic walking, a nie jakich spacerek. Stąd przyrost masy. To naprawdę wyczerpujący trening, ale mimo wszystko biegania nie zastąpi. Podjąłem kilka prób podczas treningów, ale marsz przeplatałem jedynie kilkusetmetrowymi odcinkami biegu. Noga podaje, czuję jednak wyraźny spadek kondycji. Trzeba będzie przesiąść się na rower. Odkładam to od miesiąca, lecz teraz widzę, że nie ma wyjścia – rower, bo kondycja całkiem siądzie.

03. Mar - podsumowanieWspaniały zwierzak broniący dostępu do ratusza w Ząbkowicach Śląskich. Nie biegam, ale to nie znaczy, że siedzę na tyłku. Sorki Agnieszko, że nie dałem znać o mojej wizycie w Twoim pięknym mieście.

Jeśli chodzi o moje plany, to niestety drastycznie musiałem je zmodyfikować. Bieg na Zamek Grodno, to pewnie będzie lipa, bo zawody są pod koniec kwietnia. Ledwie Dycha w Jeżowie Sudeckim – pojadę, ale czy będę startował okaże się po biegu na Grodno. Nie odpuszczam ultra maratonu GWiNT w połowie maja. Z ambitnych zamiarów pokonania 55km dystansu w ciągu pięciu godzin muszę się wycofać. Zerknąłem ostatnio na stronę zawodów aby zobaczyć jaki jest limit (10 godzin). Myślę, że nie będzie tak źle i zrobię ten bieg w 7-8 godzin. Pojadę nawet jeśli nie będę mógł startować. Znajomych ludzi trzeba zobaczyć, poznać nowe miejsca, zrobić trochę zdjęć. Górski Półmaraton w Jedlinie miał być dla mnie jednym z ważniejszych startów w tym sezonie. Nawet się nie łudzę, że powalczę na trasie zawodów. Jeszcze z biegu nie rezygnuję, chociaż mam już chętnego na pakiet. Jeszcze nie! W ubiegłym roku moja średnia na trasie wynosiła 5:01 min/km w tym chciałem być szybszy, ale nie będę. Znam teren, dlatego może te zawody odpuszczę. Szkoda, bo słyszałem, że trasa poprowadzona zostanie w odwrotnym kierunku i dojdzie wspinaczka na Zamkową Górę. To będzie niezły wypas – zwłaszcza dla mieszczuchów którzy tutaj zechcą spróbować górskiego biegania! Niewielka górka, ale ciężka wspinaczka, a w nogach kilkanaście kilometrów trasy. Marzenie! Co tam dalej. Wszystko okaże się za 2-3 miesiące. Jeśli wrócę do biegania, będzie jeszcze czas na przygotowanie się do maratonu w Dreźnie. Moja życiówka nie jest wyśrubowana, więc może uda się poprawić mimo problemów. Póki co rozpocząłem treningi pod Sky Tower RUN i ponownie będzie w listopadzie ALTUS CUP (a miało nie być) – moje największe ubiegłoroczne rozczarowanie. To w Katowicach liczyłem na miejsce na pudle w kategorii, ale nie wyszło. Dystans krótszy o połowę niż we Wrocławiu lecz o wiele trudniejszy. Okazało się że schody, schodom nie równe.

04. Mar - podsumowanie

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim – architektoniczne cudeńko. Niby nic nadzwyczajnego, ale prostota i wyszukana elegancja robi swoje. Dobrze, że obiekt wrócił w państwowe ręce. Widać, że wiele już zrobiono, ale przywrócenie pałacu do dawnej świetności to gigantyczne pieniądze i potrwa to kilkanaście lat. Zerknijcie na stronę pałacu > http://palacmarianny.com.pl

Marzec był ciężki, troszkę piwkowania, fotografowania na potrzeby strony www itd. Nie marnowałem czasu. Zająłem się czymś innym. Może założenie grupy BEERMANI na FB nie ma nic wspólnego z bieganiem, ale za to poznałem smak prawdziwego piwa, zobaczyłem nowe ciekawe miejsca i interesujących ludzi zajmujących się produkcją i sprzedażą piwa rzemieślniczego. Stąd wspólny pomysł z Radkiem na założenie grupy. Ale nie przerzucę się na warzenie piwa, to wyższa szkoła jady. Na razie będę biegać. Na moim poziomie można sobie pozwolić na dobre piwko po ciężkim treningu, co wcale nie koliduje z wynikami. Jeśli ktoś biega maraton grubo poniżej trzech godzin, to musi optymalizować treningi oraz wszystko co z nimi związane i piwo pewnie też musi odstawić. Ciężki jest żywot biegowych fighterów.

05. Mar - podsumowanie

Biała Dama MultiPub w Świdnicy – tam serwują znakomite piwa rzemieślnicze. Nie jest tanio, ale takie piwo nie pije się kilkoma łykami. Tym piwem zachwyca się podniebienie. Warto tam zajrzeć > http://www.białadama.pl

Marzec był kiepski, ale coś tam udało się zrobić: nordic walking – 88km, bieganie 38km, schody 204 piętra i trochę treningów ogólnorozwojowych. Mało, ale przy większych obciążeniach więzadło zaczyna boleć. Dlatego się nie spinam, trzeba czekać i już.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba