My Polacy jesteśmy inni i już!

 06.G. Stoł - start

Start Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych 2015 – fot. Ania Baranowska

Bardzo dawno temu miałem kompleksy z tego powodu, że jestem Polakiem. Na wiele innych nacji; Francuzów, Anglików, Niemców, Japończyków, a nawet Czechów, patrzyłem jak na ludzi od nas lepszych. Wyszukiwałem u nas wad, a u nich dopatrywałem się zalet. Dlatego dostrzegałem u nich tylko to co dobre, a u nas to co złe. Ale to było bardzo dawno temu, gdy w naszych sklepach często można było kupić jedynie ocet, żeby napić się piwa należało stać w gigantycznej kolejce w jakiejś obskurnej knajpie i otrzymywało się coś, co dawniej było piwem, a teraz mieszanką piwa z nieuczciwie dolaną wodą, z najczęściej dla piwa niekorzystną proporcją. Żeby kupić lodówkę lub pralkę musieliśmy koczować przed sklepami nawet po dwa tygodnie. Zwykły telewizor był tak zwanym dobrem luksusowym. O papier toaletowy należało walczyć z innymi niedoskonałymi istotami, które również do szczęścia takiego banalnego produktu potrzebowały. Stąd te kompleksy, stąd mniemanie o nas Polakach, że jesteśmy gorsi od innych. Te czasy na szczęście mamy już za sobą, chociaż nie jest dobrze i wielu ludziom nadal ciężko się żyje, ale na wyższym standardzie. Po prostu bieda jest teraz bardziej wypasiona niż dawniej, lecz nadal pozostaje biedą.

Nie o biedzie jednak miałem zamiar pisać, a o tym że, my Polacy nie jesteśmy wcale gorsi od innych, mamy swoje sukcesy, mamy również porażki, ale MY POLACY JESTEŚMY INNI, a wielu z nas często o tym zapomina. Niestety zapominają również organizatorzy zawodów, a później wychodzą z tego niesmaczne sytuacje, tak jak to miało miejsce na Zimowym Półmaratonie Gór Stołowych.

W regulaminie zawodów było napisane: „Zawodnicy muszą posiadać przy sobie przez cały czas zawodów: kurtkę przeciwwiatrową, rękawiczki, czapkę, folię NRC, telefon.” To postanowienie było podyktowane dbałością o bezpieczeństwo uczestników, to był wymóg zarządzającego terenem i GOPR-u. Dyrektor zawodów napisał, że nawet gdyby takiego wymogu nie było, to on jako odpowiedzialny za bieg, taki przepis by wprowadził. I ja mu wierzę, bo w niejednych długich oraz wymagających zawodach brał udział i pewnie wiele niebezpiecznych sytuacji widział. Większość uczestników taki sprzęt posiadało. Popełniono jednak błąd formalny. Nie uwzględniając sankcji regulaminowych za jego brak. Pomijam to, że tak ważną sprawę nie umieszczono w osobnym punkcie: WYPOSAŻENIE OBOWIĄZKOWE, tylko w ostatnim POSTANOWIENIA KOŃCOWE. Wielu ludzi na FB pisze, że trzeba czytać regulaminy do końca itd., że sami sobie są winni itp. Ja też o tym wiem. I również mógłbym napisać TRZEBA CZYTAĆ REGULAMINY! Ale tego nie zrobię, może z powodu wrodzonej skromności nie zwietrzyłem okazji do tego, żeby się teraz mądrować?

Czytałem regulamin, bo słyszałem, że na biegu wynikła przykra sytuacja, a temat drążyć zacząłem, gdy wyniki zawodów nie pokrywały się z tymi jakimi chwalili się koledzy. Czytam, czytam, czytam i nic. Nigdzie nie pisze o wyposażeniu obowiązkowym. Pomyślałem, że musi gdzieś pisać skoro z tego tytułu wynikła afera. Dlatego zajrzałem do ostatniego punktu POSTANOWIENIA KOŃCOWE Cóż ciekawego może pisać w postanowieniach końcowych? Jakieś mniej ważne sprawy. Taka tam zwykła ludzka logika wynikająca z codziennego życia. Na przykład po każdym filmie w napisach końcowych na pierwszym miejscu są aktorzy grający główne role, później ci drugoplanowi, scenarzysta, osoba która zrobiła do filmu muzykę i reżyser. Następnie są kaskaderzy, dekoratorzy, dźwiękowcy, charakteryzatorzy itd. Wiele niezbędnych osób, bez których film by nie powstał, ale uznane za mniej istotne dla dzieła. Taka jest kolejność w bardzo wielu sprawach. To co najważniejsze na początku, lub w innym bardzo ważnym miejscu, tłustym drukiem i najlepiej na czerwono. Tak jesteśmy skonstruowani i tak postępujemy.

Dlatego nie dziwię się, że wiele osób nie miało obowiązkowej folii. Telefony pewnie posiadali wszyscy (takie mamy czasy), czapki, rękawiczki i kurtki również. Bo zimowa aura zmusza nas do tego i bez względu na to, czy ktoś tego dnia startował w Górach Stołowych, czy biegał w lasach pod Poznaniem miał kurtkę na grzbiecie. Ja nikogo nie usprawiedliwiam, ale nasze zwyczajne ludzkie lenistwo dało znać o sobie. Wielu uczestników po prostu nie doczytało. Zapewne były wśród nich osoby z biegowym doświadczeniem i te które biegają oraz startują od niedawna. Dlatego na wszelki wypadek o bardzo ważnych sprawach powinno pisać się w bardzo ważnych miejscach. Nie ma co mędrkować i udawać, że MY TO NIGDY BŁĘDÓW NIE POPEŁNIAMY, ZAWSZE CZYTAMY REGULAMINY A NAWET UCZYMY SIĘ ICH NA PAMIĘĆ, NATOMIAST KODEKS CYWILNY I KARNY ORAZ KONSTYTUCJĘ ZNAMY NA BLACHĘ! To trochę uwłacza tym, którzy nie posiadali takiego sprzętu na zawodach. Ale dzięki nieścisłościom w regulaminie szukają dla siebie ratunku i usprawiedliwienia. Naprawdę znam kilka osób startujących w półmaratonie. Szanuję je, tak samo jak Dyrektora Biegu. Popełnili gafę i nie doczytali regulaminu. Przyjechali na zawody bez folii NRC, a na jej nabycie nie mieli już szans (niektórym się udało). A mimo ostrzeżeń i dodatkowych informacji wystartowali licząc na to, że się prześlizną. Ponieśli karę, ale czują się mimo to pokrzywdzeni. Dlaczego? Bo są zarozumiali? Nieuczciwi? Nieobiektywni? Nie, ale dlatego, że MY POLACY JESTEŚMY INNI i nie poddajemy się!

Organizator najwyraźniej zapomniał, że zawody odbywają się na terenie Polski i nie uściślił regulaminu. Gdyby było w nim napisane, że będą kary za nie posiadanie dodatkowego sprzętu wymaganego ze względu na bezpieczeństwo uczestników biegu. To większość zawodników by nie pobiegła, a jeśli nawet to na pewno po ukaraniu zwiesili by głowy, pomarudzili pod nosem i nie robili afery za to że zostali ukarani. Ja w to wierzę. Pewnie ktoś i tak by się znalazł, ale może jedna lub dwie osoby.

Regulamin to święta rzecz, wszystkie inne postanowienia są mniej ważne. Przynajmniej tak jest u nas. Takie nieścisłości regulaminowe może byłyby do przełknięcia dla Niemców, Anglików, Czechów itd. ale u nas to nie przejdzie. Jeśli jest jakaś furtka, to my będziemy chcieli się nią prześliznąć. Bo MY POLACY JESTEŚMY INNI. Chociaż zmienia się nasza mentalność. Moim zdaniem na lepsze, ale to proces długotrwały na bardzo wiele lat. Ja się nie dziwię, że ludzie szukają ratunku, chociaż mają poczucie swojej winy.

Teraz podam przykład braku konsekwencji organizatorów: kiedyś kupiłem pas na numer startowy, bo wbijanie agrafek w koszulkę startową, często zbyt lichych, wyginających się itd. irytuje mnie niezmiernie. Ale nigdy tego pasa nie założyłem, bo w regulaminach biegów w których startowałem widniało: numer startowy musi być umieszczony z przodu na klatce piersiowej i powinien być widoczny dla organizatora zawodów pod groźbą dyskwalifikacji zawodnika (tak mniej więcej to brzmiało) I co? W każdej imprezie widziałem wiele zawodniczek i zawodników z numerami na pasach, udach, a nawet plecakach. Ja tak nie zrobiłem nigdy, bo nie chciałem być zdyskwalifikowany za łamanie regulaminu. Ale nigdy nie słyszałem o przypadku dyskwalifikacji za bieg z numerem startowym w innym miejscu niż pisał organizator w regulaminie. Dlatego rozumiem Dyrektora półmaratonu. Piotrek Hercog wspominał, że ukarał zawodników, mimo braku takiego zapisu w regulaminie aby nie być posądzonym o niekonsekwencje. Jeśli taki był motyw to słusznie. Ja jednak bym od tego odstąpił tym razem. Bowiem nasza ludzka mentalność odbiera wiele spraw w taki sposób; jeśli ktoś zrobi dla nas coś dobrego pamiętamy to dzień, tydzień, miesiąc? Może przez rok. Ale jeśli zrobi nam nawet małą przykrość będziemy pamiętać to latami.

Wspominałem o tym, że jeden błąd może przyczynić się do naszej porażki. Od wielu osób wiem, że Zimowy Półmaraton Gór Stołowych to była udana impreza. I ja w to wierzę. Piękne góry, wspaniała pogoda, atmosfera zapewne również. Sam startowałem w trzech MGS-ach i zawsze byłem zadowolony (z udziału w zawodach), chociaż kiepsko mi szło, bo nigdy nie osiągnąłem tego co chciałem. Ale atmosfera, trasa biegu i organizacja zawodów przyciągała mnie do Pasterki ponownie. Dlatego nie powiem, że zimowa impreza, była organizacyjnym niewypałem. Po prostu popełniono jedno katastrofalne przeoczenie i wiele osób czuje się pokrzywdzonych mimo to, że jednocześnie zdają sobie świadomość z tego, że popełnili wykroczenie. To naprawdę niezręczna sytuacja.

Tą furką o której wspominałem, a którą ukarani zawodnicy chcieli się prześliznąć, jest brak zapisu w regulaminie o sankcjach za nie posiadanie wymaganego sprzętu. Moim zdaniem taki zapis musi być, a kara powinna być tylko jedna: dyskwalifikacja na mecie, albo nie dopuszczenie do biegu, jeśli kontrola byłaby na starcie. A wszyscy zawodnicy powinni być bezwzględnie sprawdzeni!

Nie wiem. Może ja jestem jeszcze bardziej innych od pozostałych. Bo czytając opinie wielu ludzi biorących udział w dyskusji dotyczącej półmaratonu doszedłem do wniosku, że nie przeszkadzałoby im to, gdyby Straż Miejska, Policja, czy Sąd ukarał ich za coś, za co nie przewidziano kary. Ja czułbym się pokrzywdzony, gdybym wylądował za kratkami. Dyrektor Biegu wspominał, że zapisu nie było, ale były dodatkowe informacje pisemne i ustne, ale MY POLACY… itd. i o tym należy pamiętać. Dlatego jeśli jest coś, żeby nas Polaków przywołać do porządku i wymóc na nas to, byśmy robili tak jak należy. Trzeba to zrobić koniecznie. Jeżeli tak się nie zrobi to niektórzy uczestnicy zaczną szukać dziur w regulaminie. Ponieważ MY POLACY – wiadomo.

Ja nie będę się Piotrkowi Hercogowi tak jak niektórzy podlizywał i swojego zdania w sprawie nieścisłości regulaminowych nie zmienię. Nie powiem, że miał rację (a może miał?), bo moim zdaniem powinno się na tej edycji od kar odstąpić. Kilka osób śmiało się z durnych argumentów niektórych ludzi broniących się przed karą, wytaczając równie głupie kontry, że na przykład strasznie się musieli namęczyć dźwigając folię NRC ze sobą i czuliby się pokrzywdzeni, gdyby, ci co jej nie mieli nie ponieśli kary. Tak przynajmniej odczytałem ich sugestie. Dla mnie to również żenada. Pojadą na inne zawody, nawalą i też będą szukali ratunku. Wiem na sto procent, że tak będzie. Tacy niestety jesteśmy. Dzisiaj krytykujemy i żądamy dla innych kary, by jutro za to samo uniknąć konsekwencji.

Byli również tacy, którzy twierdzą, że w zapisie regulaminowym powinno pisać, iż interpretacja regulaminu należy do organizatora itd. i wszystko byłoby w porządku. Dyrektor Biegu mógłby spławić wszystkich jednym zdaniem: „Ja tu rządzę, a jak wam się nie podoba to wy….” Dzięki takim ludziom mamy w kraju to co mamy. Każdy interpretuje prawo po swojemu – Sądy, Policja, Administracja itd. Mnie się to nie podoba, że każdy urzędnik może na temat tej samej sprawy stosować wobec nas inne przepisy.  Ale niestety są ludzie, którzy wolą bajzel.

Podam przykład dlaczego według mnie ORGANIZATOR NIE POWINIEN BYĆ BOGIEM!

Kilka lat temu startowałem w Sudeckiej Setce na dystansie Nocnego Górskiego Maratonu. Kiedy dobiegłem do mety dowiedziałem się, że jestem trzeci w kategorii wiekowej i 15-ty w open. Upewniałem się dwa razy. Zadowolony byłem cholernie. Bo biegałem od niedawna i jeszcze nigdy nie znalazłem się w pierwszej trójce. Biegać zacząłem w wieku 46 lat, dlatego skupiłem się na rywalizacji z rówieśnikami, bo wiem, że na ściganie się z młodszymi zawodnikami jest już trochę za późno. Trzecie miejsce. Mój Boże jaki sukces! Dojechałem do domu zadowolony, położyłem się spać i po jakimś czasie obudził mnie Sm-es w którym pisało, że jestem 4-ty w kategorii i 18-ty w open – podany czas był ten sam. I już nie mogłem zasnąć. Nic nie zrobiłem. Nie popełniłem najmniejszego wykroczenia. A przesunięto mnie na dalszą pozycję! Dlaczego? Postanowiłem podjechać i zapytać się o co chodzi. Okazało się, że organizator zarządził iż zawodnicy którzy nie ukończyli biegu na dystansie 72km, będą sklasyfikowani w maratonie! Jak to pytam, przecież nie było mowy o tym w regulaminie, ani w żadnej informacji przed biegiem. Pani dyrektor biegu zapytała mnie: a jakby pan się czuł gdyby pan nie ukończył zawodów i nie zostałby pan sklasyfikowany??? No jakbym się kurwa czuł? Pomyślałem. Poszedłbym do domu, ponarzekał na siebie, że za słabo się przygotowałem i już. Sorki – napiłbym się jeszcze piwa na pocieszenie. Pani dyrektor biegu postanowiła moim i nie tylko moim kosztem dopieścić tych uczestników którzy nie dali rady, bo przeliczyli się z siłami. Dopieszczała ich krzywdząc nas – uczestników maratonu. Aby nie było, że jestem pazerny i zależało mi na nagrodzie finansowej lub pucharze ze szczerego złota. Muszę Wam powiedzieć, że za drugie i trzecie miejsce nie była przewidziana żadna nagroda. Po prostu organizator zabrał mi to czego nie da się przeliczyć na pieniądze – moją satysfakcję. Pojęczałem sobie, ponarzekałem i usłyszałem to, czego kilka osób z dyskusji na temat nieszczęsnej folii się domaga: ORGANIZATOR MA PRAWO INTERPRETOWAĆ REGULAMIN TAK JAK MU SIĘ PODOBA! Czyli totalna bezkarność.

Organizator powinien mieć możliwość działania w wielu nieprzewidywalnych kierunkach lecz to co jest do przewidzenia powinno być ujęte w regulaminie. Bo jest odpowiedzialny za imprezę, ludzi których zatrudnił, wolontariuszy, sprzęt, trasę, zawodników. I wiele innych spraw. Dlatego sam uważam, że jego uprawnienia powinny być ogromne, ale w granicach przyzwoitości i poszanowania innych. Na przykład powinien mieć możliwość odwołać bieg, nawet gdy w regulaminie widnieje, że odbędzie się on bez względu na pogodę. Przecież kilka dni temu w Górach Stołowych mogło być minus 25 stopni i huraganowy wiatr. I tutaj taka interwencja jest na sto procent usprawiedliwiona. Ale bezkarność, nonszalancja, brak szacunku, widzimisię orga? Ja się z tym nie zgadzam. Dziwię się, że innym to pasuje, a właściwie to się nie dziwię, bo MY POLACY JESTEŚMY INNI! Żądamy dla innych tego, czego sami nie chcielibyśmy otrzymać.

Wiele osób wspominało o bezpieczeństwie, że to ważne, że łamiąc ten przepis uczestnicy biegu słusznie zostali ukarani, że należało im się, to niech nie jęczą itd. itp. No dobrze pomyślałem sobie, ludzie światli, rozsądni, naprawdę pozazdrościć. Dlatego mam do nich pytanie: ilu z Was zabrałoby na zimowe zawody w Góry Stołowe folię NRC, gdyby organizator w regulaminie nie nakazał jej posiadać? Ilu z Was bierze taką filię na długie treningi w trudnych zimowych warunkach. No ilu? Co zatkało? Czy brak takiego zapisu w regulaminie uczyniłby ten bieg bezpieczniejszym? Więcej pytań nie mam.

Taak. Druga edycja biegu zapewne się odbędzie. A wówczas regulamin dla POLAKÓW, ścisły do bólu, żeby nie było żadnych furtek i namiocik osłonięty zwałami śniegu przed wiatrem tuż przy linii startu i dwie, albo trzy kolejki zawodników, kilkanaście minut przed startem, grzecznie trzymających w zziębniętych rękach wcześniej wyciągniętą komórę i folię NRC do okazania – dzięki którym bezpieczniej będą mogli wyruszać na trasę. Bo z zimą nie ma żartów! Wszyscy posłusznie wykonują polecenia, aby kontrola trwała jak najkrócej, bo mróz jak cholera. Może również i ja na bieg się załapię? Kurdę, tylko żebym nie zapomniał folii! A jeśli jej nie wezmę to nie wystartuję, bo regulamin to rzecz święta i sama myśl o oszukaniu organizatora to rzecz podła. Najwyżej pokibicuję na trasie, zrobię trochę zdjęć, wypiję grzańca w schronisku na Szczelińcu i też będzie fajnie! Mówi się trudno, wystartuję następnym razem.

Slavo 65

Z wyrazami szacunku dla Dyrektora Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych Piotra Hercoga i jego ekipy oraz tych którzy folii nie mieli, gdyż są ciamajdami i tych co ją posiadali, ponieważ są bystrzakami. 🙂

Może Ci się również spodoba