Górska orka o smaku folii NRC!

01.G. Stołowe

Nie planowałem udziału w Zimowym Półmaratonie Gór Stołowych, bo uważałem że taki bieg będzie dla mnie za wielkim wyzwaniem. I tak nieustannie dmuchając na zimne, ciągle borykam się z większymi lub mniejszymi dolegliwościami, skutecznie hamującymi moje plany. Dlatego zawody w trudnych zimowych warunkach wolałem odpuścić. Tak na wszelki wypadek. Każdy wie, że jeśli na treningu w terenie są ciężkie warunki (mocny wiatr, błoto, lód lub głęboki śnieg), należy wyluzować i zwolnić. Zamiast planowanego tempa po 5:00 na kilometr, biec po 6:00 i będzie w porządku – trening zrobiony. Natomiast na zawodach biegnie się na maksa! Mam na myśli tych zawodników, którzy startują z zamiarem rywalizacji, a nie z innych powodów. Ja walczę nawet o 50-tą, 120-tą, czy 328 pozycję, bo inaczej nie startowałbym. Takie podejście mnie kręci i już. Po to są w końcu zawody.

06.G. Stoł - start

Start pierwszej edycji Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych (fot. Ania Baranowska)

O Półmaratonie w Górach Stołowych miałem nie pisać, ale czasem wspominam o imprezach w których uczestniczą koledzy lub o biegach jakie warto promować ze względu na pozytywną opinię innych uczestników zawodów. Tym razem nie będzie to miłe wspomnienie. Przynajmniej dla niektórych uczestników półmaratonu.

Trasa ciężka, góry wspaniałe – organizacja, nie mam pojęcia jaka, ale pozostawia nieco do życzenia, ponieważ zaledwie jeden punkt potrafi powalić najlepszą imprezę. Tak jak jedna bramka w meczu więcej – strzelona przez przeciwnika. Co z tego, że drużyna dominowała przez cały mecz skoro przegrała? Do czego zmierzam? Dla mnie uczestnika biegów, kluczowe jest pięć spraw: rzetelne zmierzenie trasy, jej oznaczenie, solidny pomiar czasu, dostępność wyników i jeszcze jedno – życzliwe podejście organizatora do każdego uczestnika zawodów. Pozostałe są mało istotne. Nie dlatego, że nie jestem estetą i nie zależy mi na przykład na możliwości kąpieli po zawodach, ale dlatego, że rozumiem brak zaplecza socjalnego z powodu warunków w jakich zawody się odbywają. Nie musi być medali – które osobiście lubię jako pamiątkę za walkę na zawodach. Nie wymagam również wypasionych pakietów startowych, czy obfitych punktów dożywiania na trasie. Dla mnie może nie być ich wcale – dam sobie radę i pozostali uczestnicy zawodów również. Ale te punkty które wymieniłem są bardzo ważne dla każdej osoby, której na wynikach zależy. Ponieważ ciężko harowała na treningach, najczęściej wplecionych między życie rodzinne, pracę i inne zajęcia. A jadąc na zawody chce się sprawdzić i liczy na uczciwe podejście i rzetelność organizatorów.

07.G.Stoł - widok z mety

Widok z mety Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych. Szczeliniec to najpiękniejsze miejsce na którym dwa razy również finiszowałem (fot. Ania Baranowska)

Wracając do Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych, chciałem wspomnieć o pewnej drobnej (dla niektórych uczestników ważnej) sprawie – folii NRC! Kilka osób skarżyło się na to, że dobiegając na metę zostali skontrolowani i dostawali karne minuty za brak folii. Otrzymywali je z tak zwanego „sufitu”. Ukaranie za brak folii byłoby dla nich do przełknięcia i kara wymyślona na poczekaniu również, ale nie wszyscy byli kontrolowani. Dlaczego? Według ich opinii wielu innych zawodników (nie sprawdzonych) też nie posiadało folii i innych elementów wymaganego sprzętu.

08.G.Stoł - Łukasz

Łukasz Beczkowski na szczycie Szczelińca. Nieoficjalnie 18-ty / oficjalnie 103-ci (fot. Ania Baranowska)

Wymóg posiadania folii podczas terenowych zawodów w środku zimy, to bardzo mądre posunięcie. Wynikające z dbałości organizatora o bezpieczeństwo uczestników. I wszystko pozornie jest w porządku. Folię trzeba mieć i basta!!! Niestety jest pewne „ALE” Za brak folii oraz kurtki przeciwwiatrowej, rękawiczek, czapki, telefonu – pozostałych elementów obowiązkowego wyposażenia, nie przewidziano żadnych sankcji w regulaminie?! A mimo to karano zawodników. To ewidentne niedopatrzenie ze strony organizatora. Dlaczego więc nie wyluzował ze swoimi sankcjami, psując wielu osobom dobrą zabawę? Nie wiem. Można było odstąpić od wymierzania kar, nikogo nie wpuszczać w kanał, a w następnej edycji dopilnować żeby taka sytuacja nie miała miejsca. Tego jednak nie zrobiono. I to był brak jednego z pięciu elementów na których mnie i nie tylko mnie bardzo zależy – brak życzliwego podejścia do każdego uczestnika imprezy. Co oczywiście nie usprawiedliwia zawodników. Organizator popełnił gafę nie uwzględniając w regulaminie sankcji za brak obowiązkowego wyposażenia, a wielu uczestników zawodów nie posiadało wymaganego sprzętu. Sytuacja patowa, ale organizator musiał pokazać kto w Górach Stołowych rządzi!

09.G.Stoł - Marcin

Marcin Świerc – tym razem drugi, ale czy zawsze trzeba wygrywać? (fot. Ania Baranowska)

Dziurę w nieszczęsnej folii NRC zacząłem wiercić, gdy ujrzałem na FB inne wyniki biegu moich kolegów, niż te podane na stronie datasport.pl Przeważnie organizatorzy MGS-u trzymają wysoki poziom organizacyjny. Tym razem też byłoby nieźle, ale niesmak po folii pozostał.

Slavo 65

Ps. Nie piszę o wynikach, ponieważ wielu uczestników na mecie zawodów nie sprawdzono (tak przynajmniej twierdzą osoby z którymi rozmawiałem) i istnieje duże prawdopodobieństwo, że niektórzy zawodnicy nie posiadający wymaganego sprzętu, nie byli ukarani i dzięki temu zajęli lepsze pozycje.

Poniżej wyjaśnienia dyrektora zawodów Piotra Hercoga na temat zaistniałej sytuacji. Myślę, że powinny być umieszczone. Pomimo to, że zgadzam się z organizatorem w 90 procentach, to w kwestii kar zdania nie zmienię. Nie były przewidziane (lub zostały przeoczone) to nie powinno ich być. A moim zdaniem w regulaminie być powinny, co do tego nie mam wątpliwości:

„Rozgorzała fala dyskusji na temat konieczności posiadania obowiązkowego wyposażenia na zawodach.
Staram się nie brać udziału w dyskusji na fb – bo wiele jest tam przeinaczeń, własnych wizji i po prostu obrażania innych. Jednak są pewne granice, w których człowiek mówi Stop. Szczególnie jeśli czytam że jestem durnym organizatorem i robię kpinę z zawodników.

Kilka wyjaśnień i spostrzeżeń co do tematu:
Sam jestem organizatorem różnych imprez od wielu lat, oraz uczestnikiem zawodów od blisko 15-tu lat, także tych największych. Wcześniej brałem udział w trudnych wielodniowych Adventure Racing , a ostatnio tych biegowych na różnych dystansach. Jeżdżąc i obserwując uczę się i podglądam jak najlepsi na świecie to robią i na co zwracają szczególną uwagę. Jak ewentualnie rozwiązują tematy sporne.
Temat bezpieczeństwa i jego pilnowania jest jednym z najważniejszych. Także egzekwowanie łamania regulaminu jest tam sprawą bezdyskusyjną.
ZASADY: Taka historyjka: Kiedyś startując w dużych zawodach Adventure Racing – na początku wojaży zagranicznych jako zespół mieliśmy problem ze stłuczonym mięśniem jednego zawodnika. Na trasie ktoś nam pomógł i rozmasował bolące miejsce. Nie była to Strefa Zmian (gdzie tutaj można było tylko pomagać ). Po zawodach jakie było nasze zdziwienie jak przychodzi organizator i mówi że otrzymamy karę czasową za pomoc poza miejscem wyznaczonym. Wielkie zdziwienie. Ale dlaczego? Przecież to nic takiego, itd. Opowiadaliśmy o swoich racjach, przekonywaliśmy że to On się myli że tak jest lepiej i bezpieczniej dla uczestników. Nie mogliśmy się pogodzić z karą – gdzie walcząc 110 godzin na trasie – zajmując miejsce w pierwszej dziesiątce Mistrzostw Świata dostajemy karę czasową. Długiej dyskusji nie było – otrzymaliśmy karę 2 godzin (tak stwierdził organizator). Nasze rozżalenie było duże – taka pierdoła i tyle potu – jak tak mógł organizator? Przed zakończeniem żaliliśmy się innemu doświadczonemu Teamowi – że to przesada, itp. Wtedy oni z zdziwieniem – O co nam chodzi ? Przecież to organizator określa zasady. Nie Wy! Złamaliście regulamin? Tak! To liczcie się z konsekwencjami.
Od tego czasu ja i wszyscy moi znajomi nie dyskutujemy z celowością zapisów w regulaminie.
Chyba tylko w Polsce spotkałem się z przypadkami że zawodnik wie lepiej od organizatora jak powinno wyglądać sędziowanie, jakie kary nakładać i jak interpretować zapisy regulaminu.
Nadal mam w pamięci wypowiedź tego doświadczonego zawodnika – nie pasują Ci zasady i zawody które organizator tworzy – nie startuj. Nie są obowiązkowe. Ale przestrzegać ich trzeba – bo to rzecz święta

A teraz kilka argumentów wyjaśniających: Dlaczego podjąłem taką decyzję sędziowską?
Zapis w regulaminie o obowiązku posiadania obowiązkowego wyposażenia powstał na polecenie Parku Narodowego Gór Stołowych i GOPR – to Oni są dysponentami terenu i dając nam zgodę chcieli by mieć pewność że zadbamy o bezpieczeństwo uczestników. Sami także jako organizatorzy czujemy się odpowiedzialni za zawodników i chcemy minimalizować skutki ewentualnych wypadków. Jeżeli zawodnik w trudnym terenie miałby poważny wypadek przy tej temperaturze – i nikt z kolejnych uczestników akurat by nie miał telefonu i nrc (po przecież jak jej nie wezmę to i tak nie będzie żadnych konsekwencji) mogłoby się to skończyć tragicznie. Wtedy wszyscy (znajomi, rodzina, prokurator, PNGS i inne) by dopiero mieli do nas pretensje że nie zabezpieczyliśmy dobrze tego elementu.
Szczegółowy zapis co do wysokości kary nie był określony w regulaminie – może to i błąd. Ale to że osoby złamały zasady – To FAKT. Sam wcześniej nie uważałem że trzeba koniecznie określać wysokość kar – bo przewinień może być dużo – od braku NRC, po korzystanie z pomocy kogoś na trasie, zmiana /pomylenie trasy i inne – za które ciężko wcześniej określić adekwatną wysokość kary czasowej. Uważałem że po to jest Sędzia Główny – który odpowiednio do przewinienia rozwiąże problem. Zapewne na następnych zawodach – te najbardziej prawdopodobne złamania regulaminu określimy wysokością kary.
Tutaj ten wymóg posiadania obowiązkowego wyposażenia był trzykrotnie przypominany i podkreślany przed startem: 1.- Na stronie zawodów w regulaminie. 2 – W biurze zawodów przed startem na ścianie ogłoszeń – wytłuszczone i powiększone obowiązkowe wyposażenie. 3 – kilka minut przed startem w ogłoszeniach Sędziego Głównego – Także tutaj padło ostrzeżenie że … obowiązkowy sprzęt będzie sprawdzany na trasie lub mecie, a jeśli ktoś nie będzie go posiadał otrzyma karę czasową za brak każdego z tych elementów..”
Wysokość kary określiłem wtedy na 30 min, jednak po namyśle i określeniu skali zjawiska niezastosowania się do regulaminu – obniżyłem karę do 15 min.
Jednak jakąkolwiek karę musiałem nałożyć ze względu na fakt złamania regulaminu. Dlatego też, że było to fair w stosunku dla 90 % pozostałych osób, które niosły ten sprzęt. A także z powodu – że gdybym zrezygnował z nałożenia jakiejkolwiek kary to byłbym postrzegany jako organizator – gdzie na jego zawodach łamie się zasady i nie są wyciągane żadne konsekwencje. A to mogło by doprowadzić do łamania jeszcze większy ilości nakazów na przyszłych imprezach.
Co do zarzutów dlaczego nie sprawdzaliśmy sprzętu w trakcie zawodów – bo są to zawody krótkie – gdzie odległości między zawodnikami są tak małe że często sekundy decydują o miejscu. A przy sprawdzaniu na trasie mógłby się zrobić zator – co mogło by wypaczyć wyniki. Także na starcie – w warunkach zimowych – jak każdy stoi w bezruchu w cienkich ubraniach – nie jest zbyt sensowne wychładzanie przez dodatkowe kilka – kilkanaście minut. Sprawdzanie w biurze zawodów nie ma większego sensu – bo można by po prostu tych rzeczy nie wziąć na trasę. Argumenty, że tak się dzieje np. na UTMB, czy zawodach UTWT są nietrafione – po pierwsze – tam jest wielka lista obowiązkowego wyposażenia i sprawdzanie przed jest po to by sprawdzić tylko jakość tych elementów (by wykluczyć kłótnie na trasie). Natomiast w trakcie zawodów jest też kontrola na trasie , a czasami na mecie. Przykład :Zeszłoroczne Transgrancanaria 125 km – oprócz sprawdzania na trasie, było na mecie – i chcieli zdyskwalifikować zwycięzcę Rayana Sandesa – już kilka godzin po wbiegnięciu na metę – bo ktoś – przez pomyłkę zanotował że nie miał folii NRC. Był to jednak błąd w zapisach – bo w przeciwnym razie było bezdyskusyjnie pewne że otrzyma dyskwalifikację.
Dlaczego nie sprawdziliśmy dokładnie 100 % zawodników? Trochę nie miałem takiego zamiaru. Planowałem wyrywkowo kontrolować niektórych by była świadomość , że u nas na zawodach przestrzega się postanowień i by uczestnicy na następnych nie zastanawiali się czy brać obowiązkowe wyposażenie. Dotarłem na metę po 6-10 zawodnikach. Wtedy postanowiłem sprawdzić posiadanie obowiązkowych elementów. Trochę się zdziwiłem że aż tak duży jest proceder łamania regulaminu. Wtedy postanowiłem że będziemy sprawdzać już do końca możliwie jak najwięcej osób. Sprawdzały to 2-3 osoby – jednak przy grupach wbiegających na metę mogliśmy kogoś przeoczyć .Ze względu na to że szybko ludzie chowali się w budynku by się nie wychłodzić. Myślę że od około 15-20 miejsca było to dokładniej sprawdzane. Także by uciąć zarzuty że tzw. znajomi nie są kontrolowani – osobiście już w budynku podszedłem do: Pawła Dybka, Miłosza Szcześniewskiego, Marcina Świerca. Magdę Łączak skontrolowałem osobiście na mecie . A Piotrowi Pustelnikowi i Kacprowi Tekieli sam pożyczałem przed startem folie i kurtki. Wszystko mieli.
W sumie może kilkanaście osób mogło się prześlizgnąć przy kontroli.

Zarzuty że narzuciłem kary po to by zdeprecjonować wyniki innych i faworyzować znajomych są dla mnie bolesne i krzywdzące. Zarzucanie że na innych zawodach u nas jest cyklicznie nie przestrzegany regulamin, przykład który się podaje- np. MGS 13 – elita nie biegła z wyposażeniem. Tak zgadza się! Jednak by ten oskarżający doczytał dokładnie – to w regulaminie był zapis o SUGEROWANYM wyposażeniu.
Cieszę się jak wygrywają zawodnicy z mojego Teamu – jednak bardziej przedkładam swój honor i zasady którymi się kieruję przy organizacji zawodów, jak i w życiu codziennym.

Trochę może przydługawo – ale chciałem przedstawić swoją interpretację zdarzenia.”

Ze sportowym pozdrowieniem Piotr Hercog
Sędzia Główny I Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych

 

Może Ci się również spodoba