Beh na Kravi horu – środa 29.10. :)

01.Kravi horu 2014

Zdjęcie przy pomniku w Teplicach nad Metuji.

Zawody w Teplicach nad Metuji były drugim startem w czeskim cyklu „BĚŽECKÉ VRŠKY 2014” Z kilkuosobowej grupy chętnych zostało nas tylko dwóch – Darek i ja. Co oczywiście było do przewidzenia, bo na takie zawody uczestników nie ma co szukać. Czasami ktoś się trafi, ale ogólnie szkoda energii na zachęcanie do udziału. Nie ma medali, pamiątkowych koszulek, nie będzie zdjęć z zawodów na jakimś portalu i nie będzie czym się pochwalić. Po co więc jechać? Ale my z Darkiem nie pękamy. Nie potrzebujemy lansu, no może troszeczkę na tej stronie lub na FB. Nieco lansu nikomu nie zaszkodzi.

02.Kravi horu 2014

Darek Kalisz podczas rozgrzewki.

Do Teplic nad Metuji dojechaliśmy kilka minut po piętnastej. Start zawodów miał nastąpić niecałą godzinę później obok miejscowej poczty. Zatrzymaliśmy się na dużym parkingu po drugiej stronie ulicy. Stało tam tylko jedno auto i nic nie wskazywało na to, że ma odbyć się tutaj jakakolwiek impreza.  Ale byliśmy w Czechach, a oni rządzą się swoimi prawami. Z doświadczenia wiedziałem, że Czesi potrafią zorganizować się w ciągu kilku minut. Mimo wszystko brak chociażby jednej osoby w sportowym stroju trochę mnie speszył. Na szczęście Darek zauważył, że w stojącym obok samochodzie, na pulpicie przy kierownicy leży numer startowy. Od właściciela auta dowiedzieliśmy się, że na zawody należy zarejestrować się w sklepie ze sprzętem sportowym znajdującym się kilkaset metrów dalej.

03.Kravi horu 2014

Meta zawodów na Krowiej Górze (730m)

Formalności załatwiliśmy bez problemu, a jako uczestnicy cyklu byliśmy zaznaczeni na liście startowej co nas ucieszyło. Zapłaciliśmy po 50 koron wpisowego i otrzymaliśmy numery startowe. Wróciliśmy na parking, gdzie stało kilkanaście samochodów i była spora grupa rozgrzewających się biegaczy. O 16 -tej wystartowaliśmy na Kravi horu (730m). Dystans wynoszący zaledwie 3200 metrów, na którym miało być około 200 m przewyższenia. Od głównej drogi biegnącej przez miejscowość  ruszyliśmy asfaltem do góry w kierunku jakiegoś kościoła, czy kaplicy. A tam ostry zakręt w lewo. Kawałek szutrem i dalej kilkaset metrów wąską ścieżką prowadzącą przez łąkę. Było chłodno, ale pogodnie. Biegnąc przez łąkę można było podziwiać okoliczne wzniesienia z rozłożonymi na ich zboczach domostwami.  Ścieżka prowadziła między drzewa, a tam wkrótce wbiegliśmy na szerszą, kamienną drogę ciągnącą się przez las. Na trasie zawodów nie było ani jednego płaskiego odcinka. Cały czas mozolnie do góry. Łagodnie lub bardziej stromo lecz ciągle pod górę. Płuca pracowały na maksymalnych obrotach. Oddychałem głęboko, lecz przy temperaturze powyżej zera, czułem się jakbym wdychał lodowate powietrze. To był wyraźny  dowód niedotrenowania. Na ostatnim, bardziej stromym fragmencie wyścigu wyprzedziło mnie trzech zawodników obnażając kolejne treningowe braki. Tym razem mentalne, bo ponownie zabrakło waleczności spowodowanej brakiem wiary w siebie. I tylko dlatego mogli mnie pokonać! Do wiosny przede mną dużo pracy, bo następny sezon już w M50, a w tej kategorii wcale łatwiej nie będzie.

04.Kravi horu 2014

Powrót do Teplic nad Metuji ścieżką wśród skał.

Bieg był krótki. 3,2km trasę z 200 metrowym przewyższeniem pokonałem w czasie 0:20:28 w tempie 6:23 min/km Darek woli biegać na długich dystansach, ale razem ze mną postanowił sprawdzić się na krótszych odcinkach u naszych czeskich sąsiadów. Wspominał, że zanim się rozkręci, jest już po zawodach. Ha! Ha! Dla mnie to również nowe doświadczenie, a brak treningów szybkościowych i siły biegowej w ostatnich miesiącach jest niezwykle dotkliwy. Na mecie czekała na nas obsługa mierząca czas. Żadnych fajerwerków, dmuchanej bramy, ani linii mety. Po prostu koniec biegu! Kravi horu to szczyt zarośnięty drzewami spośród których wyłaniały się skałki. Żadnych widoków na okolice, ale było to ładne miejsce w samym środku lasu. Do Teplic wracaliśmy inną trasą, zaproponowaną nam przez jednego z biegaczy. Dowiedzieliśmy się od niego, że po drodze będziemy mieli okazje zobaczyć liczne skałki, a z punktu widokowego rozejrzeć się po okolicy. I tak właśnie było. Ścieżka początkowo kluczyła między skałami. Było z niej widać efektowne skalne ściany położone nieco niżej. Po kilkuset metrach dotarliśmy do punktu widokowego znajdującego się na najbardziej wysuniętej z lasu kamiennej formacji. Robiło się coraz ciemniej, dlatego tylko przez chwilkę mogłem delektować się pięknym widokiem. Darek biegł w dół i musiałem ruszać za nim. Dotarliśmy do trasy zawodów, ale teraz podążaliśmy w przeciwnym kierunku przecinając duży stok narciarski i ponownie zagłębiając się w lesie.

05.Kravi horu 2014

Skałki w okolicach Teplic.

Na parkingu prawie nikogo nie było. Pożegnaliśmy się z poznanym wcześniej biegaczem, przebraliśmy i ruszyliśmy do domu. Za tydzień trzecie starcie. Tym razem w Machovie i znowu pod górkę!

Strona zawodów: http://www.redpointteam.cz/zavody/pohar/serialy/vrsky/index.html

Może Ci się również spodoba