ALTUS CUP i moje wypasione 3:59,77 ;)

01.Altus Cup 2014

Altus – Katowice.

Na Mistrzostwa Polski w Biegu po Schodach jechałem sam. To miał być mój drugi start w tego typu zawodach. Udział w Sky Tower RUN we Wrocławiu, biegu na najwyższy wieżowiec w Polsce bardzo mi się spodobał. Zawody odbyły się kilka miesięcy temu, ale nadal pamiętałem, że był to ogromny wysiłek. Około 1200 schodów w ciągu niespełna 8 minut pewnie wielu ludziom nic nie powie, ponieważ trzeba tego samemu spróbować. W Katowicach miało być prawie 600 schodów mniej. Przeglądałem wyniki z poprzednich edycji ALTUS CUP i 3:30 sekund wydawało mi się czasem dla mnie do zrobienia. To minimum jakie powinienem osiągnąć, aby myśleć o miejscu w pierwszej trójce. W tym roku mógł być wyższy poziom niż w latach poprzednich i z tym też się liczyłem. Ponadto nie byłem zbyt dobrze przygotowany, a 3:30 wydało mi się i tak czasem bardzo wyżyłowanym. Z powodu dolegliwości zdrowotnych dwumiesięczne przygotowania zamieniły się zaledwie w kilkudniowy okres. Treningi nadal miałem mocno ograniczone i tak naprawdę nie wiedziałem czego mogę się po moim występie spodziewać.

02.Katowice

Galeria Katowicka.

Do Katowic dotarłem dzień wcześniej korzystając z niezawodnych linii kolejowych. Do Wrocławia przyjechałem samochodem razem z synem, a stamtąd podążałem koleją. Z trudem wcisnąłem się na zarezerwowane miejsce. Facet który siedział obok zajmował swoje miejsce oraz pół mojego. I wcale się tym nie krępował. Był trochę przewymiarowany, ale pewnie długo nad taką posturą pracował. Do Katowic dojechaliśmy z tradycyjnym polskim opóźnieniem. Niecałe dwadzieścia minut. Luzik. Hostel w którym miałem zarezerwowany nocleg odnalazłem bez problemu. Dotarłem tam piechotą, to zaledwie pół godziny spaceru od dworca. Zostawiłem bagaż i ruszyłem rozejrzeć się po okolicy. Ciekawiło mnie miasto, którego wcale nie znałem. Chciałem rozejrzeć się po uliczkach w centrum Katowic i skonfrontować moje mgliste wyobrażenie o nim z rzeczywistością. Katowice wydały mi się bardzo niespójne architektonicznie. Do ciekawych, odnowionych kamienic często przylegały mało atrakcyjne, zaniedbane budynki. Widziałem wolne place lub takie miejsca, gdzie stały obiekty przeznaczone do wyburzenia. Większe lub mniejsze centra handlowe, a obok nich stare ceglane kamienice. To wszystko powodowało chaos, bo jak dorzucić do tego zadbane centrum i ciekawe zabytki oraz place pełne zieleni to można było się pogubić. Jedyne co mogę powiedzieć jest to, że Katowice potrzebują dobrego gospodarza. Takiego człowieka który by wszystko uporządkował, ponieważ miasto ma potencjał i może stać się naprawdę ciekawym miejscem dla mieszkańców i turystów.

 03.Katowice - kościół

Katowice – kościół.

Pierwszego dnia udałem się przez centrum do ALTUSA – największego budynku w Katowicach, gdzie następnego dnia miały odbyć się zawody. Po drodze wstąpiłem do Restauracji pod Drewnianym Bocianem. Zainspirowała mnie ta tajemnicza nazwa i liczyłem na to, że wewnątrz morze być ciekawie. Nie myliłem się. Było bardzo sympatycznie. Obsługa starała się żeby nikomu nic nie brakowało i zauważyłem, że tutaj było dużo stałych bywalców. Co wcale mnie nie zdziwiło, bo gustowny wystrój i niezłe jedzenie na pewno wielu ludzi ponownie tutaj przyciąga. Smak zamówionego przeze mnie spaghetti carbonara czułem jeszcze przez dłuższy czas, dlatego mogę polecić ten lokal innym. Warto tam zajrzeć na małe co nieco > http://www.drewnianybocian.com.pl

05.katowice - drew boć

Katowice – Restauracja Pod Drewnianym Bocianem.

Miałem sporo czasu na spacer po mieście. Po raz pierwszy od wielu miesięcy nie musiałem się nigdzie spieszyć. Mogłem dreptać po mieście, oglądając kamienice, wystawy sklepowe, obserwować przejeżdżające tramwaje. Przyglądać się pośpiesznie przemykającym ludziom itd. Dotarłem do Altusa > http://www.altus.katowice.pl – największego wieżowca w mieście liczącego 30 kondygnacji nadziemnych i 125m wysokości. Budynek złożony jest z trzech brył którego wspólnym elementem jest rozległe, liczące cztery kondygnacje atrium. Druga część budynku ma 18 pięter, a trzecia – 29 W obiekcie mieści się Qubus Hotel, Kasyno, Planet Cinema Katowice, biura, Spa, markowe sklepy, lokale gastronomiczne… Ciekawy obiekt. Rozglądałem się za informacjami dotyczącymi zawodów, ale nigdzie żadnego info nie znalazłem. Może to i lepiej, bo mogłem o zawodach i nie tylko porozmawiać z sympatycznym pracownikiem ochrony.

03.Altus Cup 2014 - atrium

Altus – atrium.

Nocowałem w Hostelu > http://www.twojhostel.pl na ul. Klimczoka około 3km od dworca PKP Lokal przeciętny z wyremontowanymi sanitariatami, lecz wystrój pokoju z epoki „Wczesnego Gierka” W hostelu było czysto, a cena za nocleg nie wygórowana. Towarzystwo również trafiło mi się doborowe. Nawet nie próbowałem zasnąć, bo w sąsiednich pokojach impreza trwała do samego rana. Ja również się nie nudziłem. Za skromne 10zł mogłem zagłębić się w debiutanckiej powieści Daniela Levina „Prawo Koloseum” Książka to znakomity thriller historyczny osnuty wokół losów menory, siedmioramiennego złotego świecznika ze zniszczonej przez Rzymian Świątyni Heroda w Jerozolimie, której los pozostaje niewyjaśniony do dziś. Warto było zanurzyć się w stronice powieści na kilka godzin.

04.Altus Cup 2014 - Piotr i

Piotr Klich (Olkusz) i Tomek Goszewski (Radlin)

Rano mycie, lekkie śniadanie i do Altusa. Biuro zawodów mieściło się w kilkupiętrowym atrium przykrytym szklanym dachem. Patrząc w górę można było dostrzec bryłę największej części budynku. Stąd wyglądała bardzo imponująco. Na uczestników czekały panie z obsługi siedzące przy stolikach. Tłoku nie było. Przed wyjazdem na zawody przeglądałem listę startową, na której widniało ponad 200 osób. Czasu było sporo. Dzięki temu mogłem porozmawiać z uczestnikami zawodów. Tak jak się spodziewałem przebieralni nie było, ale każdy jakoś sobie poradził. Torbę z odzieżą zostawiłem pod opiekę obsłudze zawodów, ponieważ miejsca na depozyt również nie zabezpieczono. W towarzystwie Damiana Drogosza z Tych udałem się na klatkę schodową którą mieliśmy biegać. Ruszyłem do góry i po kilku piętrach coś mi nie pasowało. Okazało się, że schody, schodom nie równe! Pomiędzy poszczególnymi biegami schodowymi oddzielonymi spocznikami znajdował się szeroki na około pół metra filar. Co powodowało, że biegnięcie przy poręczy stawało się nie wygodne, bo przy końcu każdego biegu schodowego, docierając do spocznika. Należało puścić poręcz i oddalić się od ściany, żeby zrobić zakręt. Przez to za każdym razem traciło się sporo czasu. Spróbowałem kilka razy i czułem, że będę musiał biec prawie nie korzystając z poręczy. Nie było dobrze. Na ostatnich treningach kilka razy wbiegłem na dziesiąte piętro bez jej użycia. Biegło się niezwykle ciężko i czas również nie zachwycał. Niestety nic nie potrafiłem wymyślić, żadnej taktyki biegu, na to było zbyt mało czasu. Zanosiło się na ciężki, typowo siłowy bieg do góry. Przed startem miałem okazję poznać Tomka Gaszewskiego z Radlina, któremu również ten szeroki filar nie przypadł do gustu. Piotrek Klich z Olkusza nie miał wygórowanych planów – po prostu chciał wspiąć się na ostatnie piętro tak szybko jak to tylko będzie możliwe. On dopiero zaczyna swoją przygodę z bieganiem, a Altus Cup był jego pierwszym występem. Zaczął od schodów, można powiedzieć, że dość nietypowo jak na biegacza.

05.Altus Cup 2014 - ja i

Damian Drogosz (Tychy) i ja.

Trasa zawodów została nieco zmieniona w stosunku do poprzednich edycji. Start odbywał się z boku budynku omijając hotelowy hall. Przybyło kilkadziesiąt metrów biegu i dwa ostre zakręty. Uczestnicy poprzedniej edycji z którymi rozmawiałem po zawodach stwierdzili, że w celu porównania tegorocznych wyników z poprzednimi należy odliczyć około 10 sekund. Startowaliśmy co 30 sekund. Ja byłem 29 w kolejce. Wystartowałem o 11:15 Pierwsze zakręty nie pozwoliły za mocno się rozpędzić. Z zewnątrz, gdzie temperatura była w granicach 10 stopni wbiegało się na klatkę schodową i do góry! Biegłem tak jak przewidziałem, prawie nie używając poręczy. Do dziesiątego piętra nie było problemu. Czułem, że wkładałem w to więcej wysiłku niż na treningach, ale tutaj pracowały tylko nogi. Piętnaste, szesnaste piętro i już było ciężko. Na 22 kondygnacji jedyny raz spojrzałem na zegarek. Do końca zostało jeszcze osiem i pół minuty na ich pokonanie! Wiedziałem, że moje plany zmieszczenia się w czasie 3:30 są nie do wykonania. Płuca pracowały na najwyższych obrotach. Brakowało tchu, ale mogłem zwolnić, bo to czy będę piąty, czy dziesiąty w kategorii nie miało dla mnie znaczenia. Trasę biegu pokonałem w czasie 3:59,77 zajmując 79 miejsce Open i 11 w kat. M40 Zawody w Katowicach nie były dla mnie dużym rozczarowaniem, ponieważ zrobiłem tyle na ile było mnie stać. Niedosyt jednak pozostał, bo liczyłem na więcej. Niestety dwa tygodnie przygotowań pod kątem zawodów to zbyt krótki okres. Zwłaszcza, że w Altusie bieg był typowo siłowy. W zawodach wystartowało 157 osób. W ramach imprezy odbywała się również rywalizacja MP Straży Pożarnej w Biegu po Schodach. Jak na Mistrzostwa Polski oprawa bardzo skromna, ale zawody zorganizowane były jedynie z opłat startowych oraz środków własnych organizatora. Nie było sponsorów, a właściciele Altusa również nie byli zainteresowani imprezą rozgrywającą się na terenie obiektu. Mam nadzieję, że w następnym roku będzie lepiej, bo bieganie po schodach to naprawdę niezła zabawa.

06.Altus Cup 2014

Zwycięzcy OPEN:

  • Ziemianin Damian / Forest Limanowa – 3:00,95
  • Dembicki Piotr / KW PSP Gdańsk – 3:02,58
  • Mrózek Peweł / KM PSP Bytom – 3:04,77

07.Altus Cup 2014 - kobiety

Najszybsze Kobiety:

  • Wiśniewska – Ulfik Dominika / RMD Montrail Team – SKB Kraśnik – 3:33,81
  • Figuła Agnieszka / Czernichów KM PSP Kraków – 4:09,39
  • Gaj Paulina / AZS AWF Kraków – 4:19,28

Strona organizatora: http://www.gorskiebieganie.pl

Może Ci się również spodoba