Mądry Rabi powiedział …

P9040127

Klimacik był do biegania. Promienie słońca w masywie Wielkiej Sowy.

Mądry Rabi powiedział do swojego ucznia: „Ty się nie martw gdy jest źle, bo jeśli dzisiaj jest źle, to jutro będzie dobrze. Ty się martw, gdy jest dobrze” I właściwie nie powinienem się martwić, bo nie jest dobrze. Sierpień był dla mnie zdecydowanie najsłabszym miesiącem w tym roku. Z planowanych 400 km, przebiegłem jedynie 200km wliczając w to dwa starty. Szału nie było. Podczas kilkudniowego pobytu na Lanzarote chciałem wybiegać 100km, a może i więcej. Na miejscu okazało się, że nic z tego nie będzie. Treningi mogłem wykonywać jedynie wcześnie rano. Robiłem więc skromne dyszki deptakiem ciągnącym się wzdłuż Playa Blanca. Czas na dodatkowy trening pewnie by się znalazł, ale nie byłem sam i nie chciałem z Żoną zadzierać, przekształcając romantyczną wycieczkę na Wyspę Wulkanów w obóz biegowy. Pewnie by jej się to nie spodobało. Dlatego wracałem z wyspy z lekkim, wulkanicznym kurzem na butach i skromną 60-tką w nogach.

P9040137

To nie górski strumień tylko droga, którą mieliśmy wspinać się do góry. Buty i tak były mokre, ale zrezygnowaliśmy i przedzieraliśmy się do góry między drzewami.

Po powrocie, wypoczęty i głodny kilometrażu ruszyłem na biegowe ścieżki. Nie na długo jednak, bo przyplątało się przeziębienie, które męczyło mnie przez dwa tygodnie. Do lekarza oczywiście nie poszedłem. Leczyłem się tradycyjnymi metodami; kadzidełka, gripex, czary i wygrzewanie się w łóżku między pracą, a codziennymi zajęciami. Jakoś przeszło.

P9040160

Drugi raz na Wielkiej Sowie. Była moc i chęć na trzecie podejście, ale zabrakło czasu.

Niestety na tym nie koniec, bo wszystko wskazuje na to, że Władca Pan chce żebym mój pierwszy ponad 60-cio kilometrowy bieg ukończył na czworaka, albo w ogóle nie mógł skończyć. Tym razem załatwiłem się sam, bo robiąc tylko dwa treningi w ciągu dwóch tygodni mojego przeziębienia. Zrobiłem je oczywiście za szybko. Poczułem wiatr w resztkach włosów na mojej sędziwej głowie i pewnie szum wiatru zagłuszył zdrowy rozsądek. Biegłeeeeem! Oj biegłem. I nadwyrężyłem prawą stopę tak, że ledwo mogłem chodzić. Oczywiście z zaplanowanych zawodów nie zrezygnowałem i wycisnąłem z moich kopyt tyle ile mogłem.

P9040180

Piękny trawers z fioletowymi znakami, który nazwałem Gender Trawers – nigdzie takich znaków nie ma.

Starty nie były zbyt mocne, bo spadek intensywności treningów, to również spadek formy. Przynajmniej tym razem. Szkoda, bo już się rozpędzałem. Pewnie i Wy tak macie, jak coś dobrze idzie, to nie wiadomo skąd nadciągają jakieś nieprzewidziane kłopoty utrudniające nam, to co sobie zaplanowaliśmy. Nadgodziny, choroba swoja, lub członka rodziny, kontuzja… Cokolwiek, byle tylko uprzykrzyć nam życie. Jedyne co możemy zrobić, to nie łamać się i przetrwać. Tym razem jakoś przetrwałem. Niepokoi mnie tylko to, że w kolejny miesiąc wszedłem z kontuzją stopy, która boli raz mocniej, raz mniej, ale nieustannie.

P9040195

Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz. Ten jest jadalny i fotogeniczny.

Wczoraj ze znajomymi zrobiłem wspaniały trening w Górach Sowich, a dokładnie w masywie Wielkiej Sowy. To był jeden z tych treningów jakie chciało by się mieć zawsze. Zwykłe, długie wybieganie, ale wspaniała pogoda, nastrój i chęć do biegania, wszystko to z niepozornego treningu zrobiło prawdziwe biegowe święto. Skromne 21km, częściowo na trasie „Półmaratonu Sowiogórskiego” którego pierwsza edycja odbędzie się pod koniec miesiąca > http://superbieg.pl

P9040197

Łatwiejszy fragment zbiegu na ok. 13km trasy Półmaratonu Sowiogórskiego.

Trasa ciekawa, dlatego zapowiada się dobra zabawa. Mam nadzieję, że Brnensky Masakr (63km) w Czechach nie zmasakruje mnie zbyt mocno i będę mógł na półmaratonie pobiegać. Dzisiaj przerwa ze względu na nogę, a jutro prawdziwa orka w Górach Suchych. Troszkę siły biegowej nie zaszkodzi, bo poprzedni miesiąc był prawie bez akcentów. Ciekawie zapowiada się dla mnie wrzesień – będę starał się go przeżyć.

Slavo 65

Ps. Jeśli wybierzecie się na trening w masywie Wielkiej Sowy, wracając zajrzyjcie do sklepiku przy Piekarni „Mak” w Jugowicach. Jakie pyszne buły tam mają i jaki chlebek!

Może Ci się również spodoba