Podwójny debiut w Rzeszowie ;)

Marek przed startem w Podkarpackim

Marek Zbyryt kilka godzin przed swoim debiutem na dystansie ultramaratonu

Kilka tygodni temu odbyła się pierwsza edycja Ultramaratonu Podkarpackiego (31.05.2014) w Rzeszowie. Dowiedziałem się, że kolega Marek Zbyryt z Nowej Rudy brał udział w zawodach, dlatego poprosiłem go o kilka informacji na temat ultramaratonu oraz jego udziału w imprezie. Ciekawiło mnie to ogromnie, głównie z powodu jego ultra maratońskiego debiutu. Marek jest moim rówieśnikiem (piękny rocznik 1965) i od jakiegoś czasu wspólnie wgryzamy się w biegowy światek. Stąd moje zainteresowanie biegowymi zmaganiami Marka i innych kolegów.

Ultramaraton Podkarpacki - baner

B.G.: Jakie wrażenie zrobiła na Tobie pierwsza edycja biegu oraz Rzeszów goszczący uczestników zawodów?

M.Z.: Sławku – jeśli chodzi o bieg I Ultramaraton Podkarpacki, jestem pozytywnie zaskoczony. Miasto ładne choć dużo nie widziałem, bo nie było czasu na zwiedzanie, ale Rynek gdzie był start i meta biegu bardzo mi się spodobał.

B.G.:  Kibice dopisali?

MZ: Na starcie o godz. 4:24, oprócz rodzin osób startujących, kibiców wielu nie było. Na mecie w czasie przybywania kolejnych biegaczy, najpierw z krótszego dystansu 70 km, a później 110 km było już dużo ludzi witających biegaczy. I robiła się niezła atmosfera.

BG:  Jak funkcjonowało biuro zawodów?

M.Z.: Jeśli chodzi o biuro biegu, informacje, nocleg na sali sportowej w ROSIR – wszystko działało bez zarzutu. Bardzo miła obsługa, odprawa dotycząca biegu z odpowiedziami na pytania itd., to również było O.K.

B.G.: Jak oceniasz zabezpieczenie oraz oznaczenie trasy?

M.Z.: Trasa bardzo dobrze oznaczona. W miejscach newralgicznych obstawiona służbami (Policja, Straż Pożarna i inni) Bardzo ciekawa, urozmaicona – może troszeczkę za dużo asfaltu, ale spoko, nie było tragedii. Profil nie powalił mnie, zwłaszcza w pierwszej części biegu, bo do 60 km miało być po górach, ale w porównaniu z naszymi górami, przewyższenia nie były takie straszne jak myślałem. Mogę powiedzieć że z miłą chęcią pojadę tam za rok, bo bardzo mi się podobało pod każdym względem.

B.G.: Z pewnością atmosfera biegu przypadła Ci do gustu?

M.Z.: Zdecydowanie. Obsługa na punktach przemiła, uczynna, pomocna tak że człowiek czuł się bardzo dobrze. Startowałem jak wiesz, w wielu biegach, ale z czystym sumieniem powiem, że nigdzie tak dobrze nie czułem się jak tam – jeśli chodzi o podejście obsługi do biegaczy).

[youtube BnDD7n1Gxx0 nolink]

B.G.: To był Twój debiut na dystansie ultra. Jakie miałeś plany i jak wyglądał Twój start?

M.Z.: Tak. To był mój debiut w biegu ultra (118km tyle pokazał polar). Chciałem przebiec ten dystans w 16 godzin, ale po cichu myślałem o 15 godzinach. Biegłem pierwszy raz na tak długim dystansie, dlatego liczyłem się z tym, że może przytrafić mi się coś niemiłego i tak się stało. Wystartowałem z kolegą Arkiem z Kłodzka. Z którym razem przyjechaliśmy do Rzeszowa na zawody. Biegłem z nim przez około 2km i bardzo męczyłem się zbyt wolnym tempem. Przyspieszyłem zostawiając go z tyłu i życząc powodzenia. Na 54 km miałem czas 06:19:34, a był to najtrudniejszy odcinek biegu. Wkrótce okazało się, że mój Polar miał zapełnioną pamięć i pokazywał mi wszystko, ale już nie nagrywał szczegółów trasy. Nie wiedziałem że mogę podczas biegu uwolnić pamięć, ale o tym wszystkim, czyli o braku zapisu całej trasy dowiedziałem się na mecie. Na płaskim odcinku biegu jaki był od około 60km do 80 km biegłem i po przeliczeniu czasu oraz pozostałych kilometrów pomyślałem że mogę zrobić bieg w czasie około 13 godzin i to byłoby piękne. Niestety po pokonaniu około 90 km zaczęła boleć mnie noga w okolicy piszczeli (wtedy dowiedziałem się o istnieniu mięśni o których wcześniej nie wiedziałem. Ha! Ha! 🙂

B.G.: Nie poddałeś się?

M.Z.: Nie miałem takiego zamiaru. Miałem siłę biec, czułem się dobrze, większego kryzysu nie było. Ale ten ból przypomniał mi słowa które nieraz słyszałem, że takie dystanse biega się z głową. Więc już nie patrzyłem z jak fajnym czasem mógłbym ten bieg ukończyć, ale żeby go w ogóle ukończyć. Ból był coraz większy, a to spowodowało że zacząłem iść dając odpocząć stopie. Ból później przeszedł niżej na staw skokowy. I tak od 90-tego kilometra szedłem i podbiegałem (zauważyłem już że mam spuchniętą nogę przy stawie skokowym aż gdzieś – nie wiem dokładnie na którym kilometrze. Może około setnego kilometra, nagle poczułem silny ból i od tego momentu nie mogłem już nawet podbiegać. Na punktach które mijałem już z kontuzją, udzielano mi pomocy (chłodzenie, okłady z żelem przeciwbólowym), a na 103 km dostałem tabletki przeciwbólowe. Płakać mi się chciało że boli noga, że tak bardzo chciałem przebiec ten swój pierwszy ultra maraton. Martwiłem się co powiem w domu, w pracy, kolegom, (Biegacze zrozumieją) a tu taki pech. Wiedząc że mam duży zapas czasu, powiedziałem sobie że się nie poddam i tak z bólem doszedłem do mety z czasem 15:49:07. Niecałe 2 godz. później przybył kolega Arek. Być może powinienem przerwać ten bieg, ale już taki jestem uparty. Muszę brnąć do celu! A teraz po zawodach, myśląc na spokojnie, cieszę się, że się nie poddałem. Na mecie zaopiekowano się mną. Niedaleko była Izba Przyjęć, gdzie mnie przyjęto, a rozpoznanie – PRZECIĄŻENIE STAWU SKOKOWEGO.

[youtube H1pO0OAlbTM nolink]

B.G.:  Poleciłbyś innym zawody w Rzeszowie?

M.Z.: Tak. To była zdecydowanie udana impreza. Jeśli wszystko dobrze się ułoży, za rok spróbuję ponownie zmierzyć się z trasą Ultramaratonu Podkarpackiego.

B.G.: Dziękuję za rozmowę. Wracaj do zdrowia i na biegowe ścieżki.

M.Z.: Dziękuję. Teraz 2-3 tygodnie przymusowej przerwy i mam nadzieję, że jeszcze pobiegam w tym sezonie. 😉

ULTRAMARATON PODKARPACKI – Rzeszów

Dystans krótszy: 70,73km / przewyższenie: +/- 1313m

Dystans dłuższy: 116,15km / przewyższenie +/- 1679m

Biegacze wystartowali o wschodzie słońca z Rynku Głównego w Rzeszowie. Trasa w większości wiodła żółtym szlakiem wokół Rzeszowa.

DYSTANS 70 KM

Kobiety

1. Justyna Kępa 8:03:44
2. Anna Mączka 8:35:15
3. Maria Bochenek 8:48:46

Dystans ukończyło: 15 kobiet

Mężczyźni

1. Tomasz Komisarz 6:01:21
2. Krzysztof Wiernusz 6:06:37
3. Dariusz Trener 6:16:31

Bieg ukończyło: 136 mężczyzn

DYSTANS 116 KM

Kobiety

1. Patrycja Bereznowska 11:57:16
2. Violetta Domaradzka 14:40:06
3. Iwona Jasic 15:31:47

Dystans ukończyły: 4 kobiety

Mężczyźni

1. Maciej Więcek 10:56:45
2. Józef Kubik 11:21:33
3. Tomasz Kuliński 11:40:19

Bieg ukończyło: 60 mężczyzn

Strona zawodów: http://ultramaratonpodkarpacki.pl

Może Ci się również spodoba