Badwater – trzech Polaków na mecie!

Badwater - baner

Sport? Przygoda? Czy zwyczajne zarzynanie organizmu? Takie pytania mogą nasunąć się, gdy słyszymy o wyjątkowym ekstremum jakim jest Badwater, Marathon des Sables, Vendee Globe – regaty samotników dookoła świata lub wspinaczka na K2, czy inną niebezpieczną górę. To nie wszystko, bowiem wiele jest imprez równie ryzykownych, wystawiających ludzki organizm na nadludzki wysiłek. Podczas nich może dojść do trwałego kalectwa czy śmiertelnych wypadków i dochodzi, a mimo to chętnych na takie wyzwania nie brakuje. Po co oni to robią? Dlaczego tak bardzo ryzykują? Czemu tak się męczą i katują organizm? Większość ludzi biorących udział w takich przedsięwzięciach, nawet gdy uda im się osiągnąć cel taki jak Badwater i przebyć ponad 200km drogę przez pustynię, gdzie w cieniu jest ponad 50 stopni, ale cienia nigdzie nie ma. Większość z nich i tak nie będzie znana, a świat będzie toczył się dalej. Dzień za dniem, dzień za dniem, nieustannie. Pewnie dlatego, że codziennie coś się dzieje i wczorajsze wydarzenia, pod natłokiem dzisiejszych, przestają być ważne. A te z przed wczoraj wydają się prehistorią.

Wielu ludzi nie rozumie tego, po co ktoś stawia przed sobą tak trudne zadania, ryzykując przy tym zdrowie i życie. Większość ma ich za ludzi nawiedzonych, czy wręcz szalonych, bo tacy ryzykanci są w mniejszości. Dlatego tak niewielu ich poczynania pojmuje. Ale mało kto zastanawia się również nad tym, że ci wszyscy ludzie (a są ich olbrzymie miliony!) nadużywający wszelkich używek (alkoholu, nikotyny, narkotyków itd.) lub nie dbający o zdrowie, utyci i przejedzeni. Przed jeszcze większymi wyzwaniami stawiają swój organizm! Taki Badwater trwa jedynie 48 godzin, a otyłość, czy nadużywanie alkoholu ciągnie się latami. I kto tu jest szajbusem ryzykującym własne życie i zdrowie?

Do takich refleksji doszedłem w ciągu ostatnich dwóch dni, gdy obserwowałem zmagania polskich chłopaków na Badwater. Szczególnie przyglądałem się potyczce Darka Strychalskiego z trasą tego morderczego biegu, bo tylko o jego udziale w nim wcześniej wiedziałem. Ale również z powodu sympatii jaką we mnie wzbudził, swoją niezwykłą determinacją i skromnością.

Darek Strychalski - Bad 2014

Kiedy przed wczoraj robiłem posiłek do pracy na nocną zmianę – Darek już biegł. Idąc do niej myślałem, czy da radę. Kiedy wróciłem do domu nad ranem, od razu odpaliłem PC-ta, żeby sprawdzić, gdzie już dotarł. To samo było po przebudzeniu w południe i pod wieczór przed pracą. Następnego dnia i dzisiaj podczas różnych zajęć również. Zerkanie co chwilę na to, jak idzie chłopakom i sprawdzanie na wykresie, czy kropka oznaczająca pozycję Darka porusza się do przodu! A także zastanawianie się, czy taki nieludzki wysiłek ma sens? W końcu nie robią tego dla sławy, czy pieniędzy (tak mi się przynajmniej wydaje) tylko dla siebie. Na świecie jest zbyt ciasno na anonimowość, nawet jeśli chcielibyśmy ją utrzymać. Dlatego powinniśmy pamiętać, że to co robimy nawet dla siebie będzie widziane przez wielu innych ludzi. Możemy być wówczas dla nich złym przykładem, albo prawdziwą inspiracją. Taką jak chłopaki znad Wisły startujący w Badwater dla mnie i pewnie dla wielu innych ludzi. To nie ważne, że większość nie będzie wiedziała o tym czego dokonali. Nie skojarzy kim jest Zbyszek Malinowski, Darek Łabudzki, czy Darek Strychalski. Bo wielu z nich nie wie kim jest na przykład Darek Michalczewski, czy Ryszard Szurkowski lub inny popularny sportowiec, muzyk, aktor lub ktokolwiek znany przez miliony. W końcu nie sposób znać wszystkich. Ważne, że jest grono ludzi, dla których inni są inspiracją i wzorem do naśladowania. Może nie dosłownie, bo na przykład mój organizm wysiadł po kilkunastu kilometrach udziału w tegorocznym MGS-ie, w temperaturze co najmniej o połowę mniejszej niż w słynnej Dolinie Śmierci. Dlatego nie widzę się na morderczej trasie tego ultra maratonu. Możemy jednak naśladować takich ludzi w determinacji, konsekwencji, wierze w siebie i w zawziętym dążeniu do celu. Robiąc coś o wiele mniejszego, bo przecież na nas też patrzą. Może i my niechcący będziemy kiedyś, dla kogoś, pozytywnym przykładem?

Badwater - profilProfil trasy ultramaratonu.

Badwater Ultramarathon uchodzi za najtrudniejszy na świecie wyścig, podczas którego uczestnicy przemieszczają się na własnych nogach. Według mnie jest najtrudniejszy. Bieg liczy 217 km i odbywa się latem. W tym roku 21–23 lipca, kiedy temperatura powietrza w Dolinie Śmierci przekracza 55 stopni. Do tego dochodzą duże różnice wysokości. Linia startu znajduje się w najniższym punkcie doliny (85 m p.p.m.), meta – pod szczytem Mt. Whitney, na wysokości około 2500 m n.p.m. Po drodze trzeba pokonać trzy łańcuchy górskie i zmieścić się w limicie 48 godz. wyznaczonym przez organizatorów. Nic dziwnego, że wyzwanie podejmują tylko najlepsi. Są to biegacze, triatloniści, rajdowcy, czy inni aktywni ludzie, spełniający kryteria stawiane przez organizatorów, którzy zostaną zakwalifikowani do udziału w zawodach. Już samo ukończenie tej imprezy daje niesłychaną satysfakcję, bo chyba nie ma trudniejszego biegu na świecie!

„Granice są tam gdzie je wytyczysz lub zrobi to twój organizm” – taka myśl naszła mnie wiele miesięcy temu, gdy po raz kolejny oglądałem film którego bohaterem był Darek Strychalski. Ta myśl jest nadal aktualna i pewnie zawsze będzie, a Darek udowodnił, że można granicę swoich możliwości przesunąć tam gdzie się chce. Jeśli tylko się w to bardzo wierzy i do tego dąży!

W tegorocznej edycji BADWATER wystartowało 97 śmiałków z całego świata, m.in. z USA, Australii, Brazylii, Japonii, Polski, Argentyny, Serbii, Czech, Włoch, czy Gwatemali. Wśród nich było, aż 19 kobiet i tylko jedna nie ukończyła zawodów!

Najlepsi byli: 1) Lewis Harvey (USA) – 23:52:55, 2) Maughan Grant (Australia) – 24:43:08, 3) Sa Carlos (Portugalia) – 26:19:03

Najszybszą kobietą była Venti Alyson (USA) – 28:37:28 (8 m-ce open), tuż za nią Reed Pam (USA) – 29:30:04 (9 – open), oraz Wynd Nikki (Australia) – 29:44:33 (10 – open)

Pozycje zawodników z Polski: 62) Malinowski Zbigniew (Kołobrzeg) – 42:57:31, 62) Łabudzki Dariusz Jacek (Sandomierz) – 42:57:31 oraz 73) Strychalski Dariusz (Łapy) – 45:11:10

Bieg ukończyło 83 śmiałków!

Strona zawodów: http://www.badwater.com

Slavo 65

Może Ci się również spodoba