Luty i biegowa depresja :(

01. Bieżnia - podzamcze

Razem z Radkiem nie możemy doczekać się otwarcia Lekkoatletycznego Ośrodka w Wałbrzychu.

Biegowa depresja, to określenie pasuje najbardziej jako podsumowanie drugiego miesiąca bieżącego roku. Luty w tym roku był idealnym miesiącem do biegania. Z pewnością tysiące ludzi ma żal do Pana Boga o to, że nie ma śniegu i nie było zbyt wielu okazji do szusowania po stokach, albo do biegania na nartach. Ale my biegacze, mieliśmy naprawdę znakomity miesiąc do robienia kilometrażu. Idealne warunki! Niestety przeważnie coś jest nie tak. Coś musi wielu z nas powstrzymać przed realizacją planów. Tak było przynajmniej u mnie. Zaledwie 200 kaemów. O połowę mniej od planowanej liczby.

02. Bieżnia - podzamcze

Asics Gel Oberon 8 – znakomicie pasują do nowej bieżni.

Przydało by się jakieś usprawiedliwienie. Hura! Znalazło się. Kilka dni odpuściłem ze względu na przeziębienie. To strata co najmniej stu kilometrów. Pozostałe sto kilometrów jakich nie wybiegałem, to wynik jakiegoś dziwnego zniechęcenia. Co nazwałem biegową depresją. Mniej więcej wygląda to tak: wszystko układa się po naszej myśli, pogoda idealna, zdrowie dopisuje, czasochłonnych zajęć w gospodarstwie domowym nie ma, w pracy też jest nieźle. I mimo to coś blokuje nas przed wyjściem na trening. Koszmar. Nawet jeśli założymy buty i udamy się w teren, to i tak zrobimy mniej kilometrów niż planowaliśmy. Na przykład przed wczoraj. Planowałem 20km po 5:25. Zrobiłem 5km, po 5:15 i zniechęcony wróciłem do domu. Czułem się, jakbym ważył 30 kg więcej niż dzień wcześniej i dusiłem się jak ryba wyrzucona na brzeg. W takich chwilach człowiek łamie się. Wyszukuje błędów treningowych, usprawiedliwienia swojej niemocy. Czegokolwiek, bo nie wie o co chodzi.

03. Bieżnia - podzamcze

Na pocieszenie: szósta rano i test nowej bieżni.

Główka nie pozwala biegać, wyszukując powodu który mógłby nas do tego zniechęcić. Dla mnie pocieszające jest to, że im więcej biegam, tym rzadziej dopada mnie stan biegowej depresji. Dlatego każdemu polecam ułożenie planu treningowego, który będzie musiał zrealizować. A właściwie nie musiał, tylko będzie starał się wykonać. Bo zmuszanie się do czegokolwiek nie ma sensu, a do biegania lub innego sportu w szczególności. Dodatkowa aktywność której się podejmiemy, powinna nas odstresować, a nie być źródłem dodatkowego stresu. Dlatego 200 kaemów zrobione. Mało, ale zawsze coś! W główce nieco poukładane. Zwłaszcza po ostatnim treningu z Radkiem. Jeszcze trzy miesiące do najważniejszego dla mnie startu w tym roku. Trzeba zabrać się do roboty. Nie ma rady. Ostatni trening w tym miesiącu zrobiłem z Radkiem. Dziesięć kilometrów po 5:11 – dla mnie szybko. Z pewnością odpuściłbym trening, gdybym nie był z nim umówiony. Kiedyś nie doceniałem wspólnych treningów, uważając je za stresujące. Teraz patrzę na wspólne treningi, jak na zajęcia mobilizujące do pracy. Bo kilka tygodni temu, to ja musiałem namawiać kolegę do treningów i biegał chociaż nie szło mu to najlepiej, a teraz jest odwrotnie. On mobilizuje mnie do pracy i to jest budujące.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba