Bieg Sylwestrowy w Trzebnicy

01.trzebnica

Przed startem – Magda i Patryk.

Dzisiejszy bieg w Trzebnicy – „29 Uliczny Bieg Sylwestrowy” miał być dla mnie spotkaniem towarzyskim. Nigdy w ten sposób nie spędzałem ostatnich godzin starego roku i było to dla mnie nowym przeżyciem. Udział w zawodach biegowych, kilkanaście godzin przed końcem mozolnego roku – tego jeszcze nie przerabiałem. Stary – 2013 rok, wielu ludziom przyniósł piękne wspomnienia, ale wielu z nas, bez żalu się z nim chętnie pożegna! Każdy ma swoje podsumowanie kończącego się roku. Dlaczego więc nie zrobić tego w biegu?

02.trzebnica

Piękne zabytki zachęcają do odwiedzenia tego starego miasta.

Do Trzebnicy zawiózł nas Radek. Najpierw zabrał mnie, bo mieszkam nieopodal, później zgarnął Patryka, a na końcu zabraliśmy Magdę mieszkającą na drugim końcu Wałbrzycha. Podróż minęła szybko, bo Radek jechał bardzo sprawnie. Nie uznałbym tego jednak za jazdę brawurową. Chociaż w wielu miejscach, gdzie ja nie zdecydowałbym się na wyprzedzanie, on robił to bez problemu. Na miejsce dotarliśmy dwie godziny przed startem. Z lokalizacją biura zawodów nie było problemów, bo Radek i Patryk byli na imprezie w ubiegłym roku. Do hali gdzie mieściło się centrum biegu dotarliśmy bez kłopotów. Odprawa również przebiegła sprawnie, bo uczestnicy zawodów dopiero zaczęli zjeżdżać się i tłoku jeszcze nie było.

03.trzebnica

Radek, Magda i ja – Patryk robi zdjęcie. Oto nasza cała ekipa.

W pakiecie startowym znalazłem dwie zgrzewki kabanosów od Tarczyńskiego (pychota), małego szampana Dorato i efektowną koszulkę techniczną z logo imprezy.  W Trzebnicy temperatura była w okolicach zera, ale postanowiliśmy nie ubierać się za grubo, bo start w zawodach to nie trening. Adrenalina, emocje, rywalizacja – to podnosi temperaturę. Dlatego podczas startów jestem przeważnie lżej ubrany, niż na zwykłym treningu.

04.trzebnica

A miało być tak pięknie! Radek postanowił na drugim kilometrze przyspieszyć i zniknął w oddali!

Przyjechaliśmy we czworo i mieliśmy swoje plany dotyczące sylwestrowego startu. Magda planowała pokonać dystans w tempie 5:00-5:15min/km, Radka zamierzenia nie były dla mnie do końca jasne, Patryk chciał zrobić mocny sprawdzian swoich ostatnich treningów, a ja – życiówkę. Co dla mnie nie było dużym wyzwaniem, bo nigdy nie biegłem atestowanej, asfaltowej dyszki i każdy wynik był dobry. Po prostu luzik! Na zwiedzanie miasta oczywiście nie było czasu, ale okoliczne zabytkowe budynki otaczające rynek zachęcały do tego, aby zajrzeć tutaj w celach turystycznych i to muszę zrobić w następnym roku koniecznie. Tym bardziej, że w okolicach miasta na zboczach Winnej Góry (zwanej „Kocią Górą”) znaleziono najstarsze obozowisko ludzkie (Homo erectus) na terenie Polski, datowane na 500 000 lat. Odkrył je wrocławski archeolog Jan Michał Burdukiewicz. Poza tym pierwszy zapis o miejscowości zwanej wówczas Trebnica pochodzi z 1138 roku. W 1202 r. Henryk Brodaty ufundował tu kościół i klasztor, do którego w 1203 r. wprowadziły się przybyłe z Bambergu cysterki. Opactwo trzebnickie było pierwszym żeńskim klasztorem cysterskim na ziemiach polskich. Wiadomość o założeniu klasztoru trzebnickiego jako fundacji przekazała bulla papieża Innocentego III z 22 listopada 1202 roku, na mocy której papież wziął klasztor pod szczególną opiekę. Wprowadzenie sióstr benedyktynek z Bambergu, które w 1218 roku przyjęły regułę cysterską, odbyło się 13 stycznia 1203 roku i zostało przeprowadzone przez biskupa wrocławskiego, Cypriana.  Od  XIV wieku Trzebnica jest ośrodkiem kultu św. Jadwigi Śląskiej (tak podaje wikipedia.pl) Sami widzicie, że warto tutaj zajrzeć nie tylko na zawody biegowe, ale po to, żeby wzbogacić się duchowo i kulturowo.

06.trzebnica

Życiówka jest i piękny pamiątkowy medal. Tylko nieukończenie biegu mogło mi w tym przeszkodzić – czas: 0:49:21

Bieg zaczął się z kilkuminutowym opóźnieniem. Nie wiem dlaczego, ale przy temperaturze w granicach zera stopni, takie opóźnienie nie jest dobre. Magda już dawno porzuciła swój koc termiczny z maratonu w Poznaniu, a startu nadal nie było. Ruszyliśmy kilka minut po dwunastej.  Do Trzebnicy przybyło około 1500 uczestników. Atmosfera była dobra, bo większość zawodników, pewnie tak jak ja, chciało pożegnać w biegu – ten 2013, całkiem niezły rok, a nie robić życiówki.  Pierwsze kilka kilometrów biegłem wolno. Radek miał mi towarzyszyć, ale pomknął do przodu już na drugim kilometrze. Zwykle startuję bardzo mocno. Tym razem chciałem spróbować odwrotnie. Wolny bieg na początku, a później na maksa.

07.trzebnica z Lupusem

Wspaniała i liczna ekipa Lupus Oleśnica. Dziękuję Krzysiowi Wajerowskiemu z Lupusa za kibicowanie, zdjęcia i szampana!

Trasa zawodów przebiegała przez centrum miasta i składała się z dwóch pięciokilometrowych pętli.  Biegłem w tempie +/-5:00min/km do siódmego kilometra. Ostatnie trzy kilometry przyspieszyłem i na tym odcinku wyprzedziłem 232 uczestników biegu. Było mocno, ale nie zbliżyłem się do 4 min/km Najszybszy – dziewiąty kilometr pokonałem w 4:15, bo na dziesiątym był mocny podbieg, który nieco spowalniał. Ostatnie metry to niezły finisz. Szkoda, że nie zerknąłem skąd był zawodnik z którym przez ostatnie sto metrów zawzięcie się ścigałem. Ostatecznie wygrał i szczerze musiałam mu pogratulować, bo mój Garmik pokazał 3:20, co dla amatora na dziesiątym kilometrze jest zupełnie nieźle!

Wyniki naszej czteroosobowej ekipy:

029. Patryk Łazarski / M20 – 14 / czas: 00:37:07
528. Radek Mękal / M30 – 177 / czas: 00:47:41 – życiówka 😉
684. Sławek Szarafin / M40 – 156 / czas: 49:21 – życiówka 😉
916. Magda Toczyłowska / K40 – 17 / 00:52:17

Dziękuję Krzyśkowi za zdjęcia, oraz wielu innym osobom za spotkanie i rozmowę, a było z kim porozmawiać!

Slavo65

Może Ci się również spodoba