Koniec z roztrenowaniem!!!

01.Hala - Wałbrzych

Wałbrzyska hala sportowa. Nigdy tutaj nie przegrałem żadnego sprintu, ale to był tylko epizod w moim skromnym życiu.

Nowy cykl przygotowań do następnego sezonu czas zacząć. Tygodniowe roztrenowanie w moim wykonaniu, to tydzień bez biegania, a nie sauna, jacuzzi, masaż, basen itd. Po prostu praca i zero biegania. Mniej więcej tak przebiega roztrenowanie w wykonaniu większości amatorów. Przynajmniej tych pracujących. Tydzień lenistwa wystarczy. Roztrenowanie? Tego słowa wcześniej nie znałem. Przeczesałem całą „sieć” Zajrzałem do wszystkowiedzącego Google, a i tak musiałem czytać między wierszami. Moja koleżanka Magda, była zaskoczona tym, że okres odpoczynku po sezonie startowym roku 2013 – postanowiłem zakończyć po tygodniu. Moim zdaniem: jaki sezon takie roztrenowanie. Nie powinniśmy trzymać się kurczowo wiedzy książkowej lecz starać się to co piszą, dostosować do naszych potrzeb. Dokładnie do tego co robiliśmy. Jeśli ktoś przez cały rok biegał po 200km miesięcznie, albo mniej i zaliczył kilka startów, albo nie. Wówczas nie ma co mówić o długotrwałym roztrenowaniu, bo nie ma po czym odpoczywać. Można zrobić przerwę, na zebranie sił przed nowymi wyzwaniami. Taka przerwa potrzebna jest każdemu. Czasami, nasze treningowe koncepcje nie sprawdzają się i trzeba poszukać innych rozwiązań. Chwila wytchnienia od monotonnych treningów, również może się przydać. Dlatego zrobiłem tylko tygodniową przerwę. Biegałem 200-300 kilometrów miesięcznie – czasem więcej, lecz uznałem, że to było za mało w stosunku do tego co mogłem dać z siebie. Przygotowania do kolejnego sezonu postanowiłem zacząć od moich pierwszych zajęć w wałbrzyskim programie „Biegaj – Zapobiegaj” >>> http://biegaj-zapobiegaj.pl  pod patronatem Prezydenta Wałbrzycha. Celowo wspomniałem kto jest patronem tych zajęć, bo dzięki naszemu prezydentowi Romanowi Szełemejowi, do kalendarza biegowego wrócił „Półmaraton Wałbrzyski” Jest akcja „Biegaj – Zapobiegaj” – uaktywniająca wałbrzyskich biegaczy oraz tych którzy dopiero wkraczają do biegowego światka. Ścieżka rowerowa – wokół największej dzielnicy naszego miasta i biegowa w parku mieszczącym się w sercu Wałbrzycha. Piękne Centrum Sportowo – Rekreacyjne >>> http://aqua-zdroj.pl Nie oszukujmy się – gdyby nie Jego interwencja, to budowaliby ten ośrodek jeszcze co najmniej dziesięć lat i nie wiadomo, czy zostałby otwarty.

02.Stadion górnika

Stadion legendarnego „Górnika Wałbrzych” wygląda jak mityczny amfiteatr

Z mieszanymi uczuciami pojechałem na zajęcia. Ostatni raz w wałbrzyskiej hali sportowej byłem około 35 lat temu. Co prawda – ani razu nie przegrałem tam zawodów międzyszkolnych na dystansie sprinterskim, ale był to tylko jeden z moich życiowych epizodów. Nie wiedziałem o co biega – m, bo nigdy nic za zwycięstwo nie dostałem. Nawet dyplomu z papieru odzyskanego z makulatury. Po prostu N.I.C. Ale byłem zadowolony, że mogę biegać i byłem zwolniony z zajęć których nie cierpiałem: matematyki i fizyki oraz innych – moim zdaniem nie potrzebnych przedmiotów. Rozpocząłem treningi za namową mojego Ojca, który kierował się bardzo prostą logiką. Mówiąc: „skoro wygrywasz w zawodach, zacznij trenować biegi w klubie, a będziesz jeszcze lepszy” I trenowałem ponad rok w „Górniku Wałbrzych”. Nikogo niestety nie interesowały moje postępy, ani postępy tych z którymi biegałem. Przez ponad rok moich treningów w klubowej sekcji, nikt ani razu nie zmierzył nam czasu. Nie było żadnych sprawdzianów. Biegaliśmy i tyle. Miałem pecha, że do takiej zapomnianej przez Boga i ludzi, grupy trafiłem. Nikt z niej nie przetrwał, bo inaczej być nie mogło. Ja również dałem sobie spokój z tym bezcelowym bieganiem. Teraz idąc na zajęcia bałem się tego porównania. Młody i szybki – stary i brzydki. Powinno być – wolny, ale brzydki też może być. Nie ma się czego wypierać. Jestem nadgryzionym zębem czasu człowiekiem, tak jak wszyscy ludzie w moim wieku. „Życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” – tak brzmi tytuł filmu Krzysztofa Zanussiego i tak jest w istocie. Kto się temu sprzeciwia ten jest głupi, albo naiwny. Czasu nie cofniesz, nie oszukasz klepsydry. Piach nie ma uczyć. Czas prze do przodu jak bezlitosny walec. Ja się temu nie sprzeciwiam. Smuci mnie to, że jestem coraz starszy i coraz słabszy. Ale tak już jest. Nic na to nie poradzę. „C’est la vie” – „takie jest życie” – jak mawiają Francuzi.

03. Stadion górnika

Bieżnia – na której kilkadziesiąt lat temu wygrywałem – przetrwała

Już miałem wracać do domu, bo wejście było zamknięte. Pomyślałem sobie: „Hura! „Hura! Wracam do domu” Cieszyłem się na myśl powrotu, bo dzisiaj, trochę wstydziłem się swojej starości. „Pewnie znowu będę najstarszy” – pomyślałem (i tak później było w istocie). Jedynie w pracy należę do młodzików. W ostatniej chwili zauważyłem napis informujący o wejściu do obiektu, znajdującym się z drugiej strony budynku. Sumienie nakazało mi kierować się w stronę wejścia. Nie światła. Na to jest jeszcze za wcześnie! I nie żałuję. Warto było. Dziękuję Kamilowi i kilku innym osobom, które namówiły mnie na zajęcia. Nie będę mógł być na wszystkich, ale postaram się przyjeżdżać jak najczęściej. Muszę podciągnąć się pod względem technicznym. Bardzo szybkie człapanie, nawet na dystansie maratonu górskiego, jest pasjonujące, ale mocniej niż bieganie obciąża nasz organizm. Ja chciałbym biegać szybciej i dalej – ale lżej, a bez ćwiczenia techniki biegu jest to raczej niemożliwe. Na dzisiejszym treningu ćwiczyliśmy wiele różnych elementów, zupełnie mi nie znanych. O skipach słyszałem. Znalazłem nawet na YouTube jakieś filmiki prezentujące ich wykonanie. Chciałem zobaczyć jak to się robi „na żywo” i wysłuchać uwag instruktora na temat wykonywanych przeze mnie ćwiczeń. Jeden z poznanych na zajęciach kolegów, powiedział mi: „te ćwiczenia pozwolą ci odkryć mięśnie o których nie miałeś do tej pory zielonego pojęcia” i tak jest w istocie. Pisząc to czuję lekki ból jakiegoś mięśnia. To „czwórceps”, „pięcioseps” czy coś takiego! Jakiś tam mięsień, którego wcześniej nie znałem, a teraz wiem o jego istnieniu!

Kończąc tekst słyszę, jak moja żona, po raz któryś ogląda „Mamma Mia” (z niesamowitą Meryl Streep, którą oboje kochamy), a ja cieszę się, że nadal jestem.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba