Wałbrzyski trail

01.WB - Borowa

Dworzec Główny w Wałbrzychu

Ostatniego dnia października ruszyłem w trasę długo odkładanej wycieczki biegowej, prowadzącej z jednego krańca Wałbrzycha na drugi. Prawie godzinę jechałem autobusem do miejsca startu, którym był Dworzec Główny PKP. Budynek nie jest imponującym zabytkiem, ale swoje lata ma, a dzisiaj w promieniach jesiennego słońca zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Biegłem od dworca, bo po długiej podróży autobusem miejskim, chciałem rozgrzać organizm zbiegając kilkaset metrów w dół. Skręciłem w prawo, przebiegając pod ogromnym wiaduktem kolejowym i czerwonym szlakiem podążałem w kierunku szczytu Borowej (854m) największego wzniesienia Gór Czarnych. Pogoda była piękna i zanosiło się na przyjemną wyprawę. Tym bardziej, że po kilometrze Garmin sygnalizował brak energii, a po następnych kilkuset metrach wyłączył się całkowicie. Byłem przekonany, że ładowałem urządzenie i nie sprawdzałem stanu baterii. Garmin wysiadł, ale od tego momentu zaczęła się prawdziwa wycieczka biegowa. Bez spinu, zerkania na zegarek, podkręcania tempa itp. pierdołów. Po prostu bieg, marsz, bieg, marsz, przerwa na pamiątkowe zdjęcie, łyk wody i tak dalej. Przede mną było ponad 20km trasy. Cichaczem wdarłem się na tereny biegowe kolegi Artura. Nie mówiłem mu o tym, że zajrzę w jego strony, bo bałem się, że jeśli dowie się o mojej wizycie, zechce oprowadzić mnie po swoich włościach i zziajany będę musiał wracać do domu autobusem, zamiast biec przez miasto tak jak planowałem.

02.WB - Borowa

Zamkowa Góra (618m) po lewej, a dalej Borowa (854m)

Góry Czarne w których biega mój kolega stanowią północno-wschodni człon Gór Wałbrzyskich pomiędzy doliną Jedliny na południu, a Złotym Potokiem na północy i pd.-zachodzie, oraz doliną Bystrzycy na wschodzie. Część południową tworzą wzniesienia otaczające od zachodu i północy Jedlinę Zdrój. Kulminację Gór Czarnych stanowi Kamienna (631m). Część północną tworzy wyraźne pasmo z kulminacją Klasztorzyska (631m). Prawie całe Góry Czarne zbudowane są z młodoproterozoicznych paragnejsów i migmatytów, które miejscami tworzą niewielkie, nieregularne skałki i urwiska. Jedynie pd.-zachodni skraj zbudowany jest z górnokarbońskich piaskowców, zlepieńców i mułowców z niewielkimi pokładami węgla kamiennego. Większość wzniesień porastają lasy mieszane, a poniżej ciągną się łąki i użytki rolne. Z wielu miejsc roztaczają się rozległe panoramy obejmujące Góry Sowie, Suche i pozostałą część Gór Wałbrzyskich. Przez Góry Czarne przechodzi kilka szlaków turystycznych: Przez Przełęcz Niedźwiedzią i pod Klasztorzyskiem prowadzi niebieski szlak z Zagórza Śląskiego do Rusinowej (dzielnica Wałbrzycha). Z Zagórza przez Złoty las prowadzi zielony szlak do zamku Książ, a przez Niedźwiedzice do Jedliny Zdroju – szlak żółty.

05. WB - Borowa na Wołowcu

Na szczycie Wołowca (777m) Już dawno przekonałem się, że docierając nawet na najwyższą górę, nie ucieknę przed światem który kocham, ale go nie rozumiem. Mimo to lubię wdrapywać się do góry, by patrzeć w dół i przez chwilę ogarnąć wzrokiem dziwny świat w którym żyję.

Ja biegłem najwyższą częścią tych gór graniczącą z Wałbrzychem. Na Borową wdrapywałem się marszobiegiem z przewagą marszu, bo było coraz bardziej stromo i nie było sensu męczyć się biegiem. Ze szczytu nie spodziewałem się rozległych widoków. Pamiętałem, że był mocno zarośnięty drzewami oraz krzakami, kiedy byłem na nim kilka lat temu i tak było w sobotę. Stojąc na najwyższej górze rejonu, byłem odcięty od świata. Ruszyłem w dół wąską i bardzo stromą ścieżką. Dotarłem do szerokiego traktu, trawersującego zbocze Borowej, następnie do Przełęczy pod Borową i dalej do Przełęczy Koziej.

06.WB - Borowa - widok na miasto

Widok na miasto z grzbietu Wołowca

Stamtąd – niebieskim szlakiem, zaczęła się wspinaczka na Kozła (774m) Stromo niesamowicie! Nie było mowy o wbieganiu. Od czasu do czasu między drzewami pojawiały się wierzchołki okolicznych wzniesień i widoki dalszych okolic. Biegłem wąską ścieżką prowadzącą grzbietem Kozła, Wołowca (777m) i Małego Wołowca. Na Wołowcu zrobiłem krótką przerwę. Piękny widok roztaczał się z tej góry. Wałbrzyska dzielnica Podgórze rozciągała się obok masywu, widać było również inne dzielnice miasta. Dominujący nad Wałbrzychem – Chełmiec (851m), a na deser odległe Karkonosze. Warto było się tutaj wdrapać. Ruszyłem dalej docierając do Przełęczy Szypka (628m), skąd zaczęła się wędrówka w dół do miasta, gdzie ul. Świdnicka przecinała trasę mojego biegu. Mijając kilka budynków dostałem się na łąki i ponownie dotarłem do lasu. Następnym celem były Niedźwiadki (629, 623 i 613m) Niebieskim szlakiem przedostałem się przez Niedźwiadki docierając do Mauzoleum.

07.WB - Borowa - mauzoleum

Totenburg – wałbrzyskie mauzoleum

Mauzoleum w Wałbrzychu powstało w latach 1936–1938 według projektu Roberta Tischlera z inicjatywy Ludowego Związku Opieki nad Niemieckimi Grobami Wojennymi. Wykonane zostało przez wałbrzyskie firmy i kamieniarzy, którzy pracowali także przy wznoszeniu mauzoleum na Górze św. Anny. Miejsce to zwane jest również Totenburg – ostatnia świątynia Hitlera.

[youtube YMUdk43jNFI nolink]

Nigdy tutaj nie byłem, a wybierałem się od dawna. Miejsce to zrobiło na mnie duże wrażenie, bo tutaj jest część historii ludzkości. Niestety ten gorszy rozdział, o którym również powinniśmy pamiętać. Z mauzoleum zbiegałem w kierunku Nowego Miasta i główną ulicą przecinającą dzielnicę na dwie części zbiegałem w dół. Postanowiłem biec wzdłuż drogi do następnej dzielnicy, bo czas naglił, a miałem spore opóźnienie. Dobrze wiem, że już dawno byłbym w domu, gdybym miał sprawnego Garmina. Dzisiaj grzebałem się niesamowicie. Byłem umówiony na spotkanie z Radkiem i musiałem przyspieszyć omijając Lisi Kamień (613m) i Ptasią Kopę (590m) – wzniesienia zaplanowane na dzisiejszy bieg. Biegłem mniej uczęszczanymi uliczkami Wałbrzycha, co i tak nie uchroniło mnie przed spóźnieniem na spotkanie. Ponad trzy godziny zajęło mi pokonanie zaledwie 22km trasy, ale była to pierwsza prawdziwa wycieczka biegowa od kilku miesięcy. Pewnie dlatego, że nie było pomiaru trasy, ani czasu jej przebycia. Kilka stromych podejść i przerwy na zdjęcia również znacznie przedłużyły wycieczkę. Bez pomiaru trasy i pilnowania prędkości biegu też warto wybrać się na długi trening, by nie zapomnieć, że obcowanie z przyrodą i odpoczynek jest również bardzo ważny. Przynajmniej na poziomie amatorskim.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba