TOYOTA PÓŁMARATON WAŁBRZYCH :)

01.liderzy Półm Wał

Liderzy półmaratonu wałbrzyskiego

Dzień przed startem spakowałem się do starej sportowej torby.  Nie zauważona przez żonę torba, schowana między stolik a fotel, spokojnie przez cały tydzień czekała na następne zawody. Dzięki temu nie musiałem tracić wielu cennych godzin, na rozpakowywanie jej po ostatniej sportowej wyprawie do Ludwikowic Kłodzkich. Tym razem nie miałem żadnego planu dotyczącego startu. Właściwie to chciałem zaliczyć ten bieg w dobrym czasie i to wszystko. Postanowiłem biec w tempie 4:45min/km Było to dla mnie ambitne założenie, bo nigdy tak szybko nie biegłem, tak długiego dystansu. Ostatnie tygodnie wspólnych treningów z Radkiem dały mi trochę pewności siebie. Objętościowo nie były duże, ale intensywne z naciskiem na szybkość, której brakuje nam najbardziej. Ostatni półmaraton jaki robiłem na wiosnę w Sobótce, przebiegłem w tempie 4:52 min/km Dlatego moje założenia były do zrealizowania. Na bieg pojechałem z Radkiem, który tym razem nie był sam, bo startowały również jego dzieci. Szczególnie kilkuletniemu synowi Radka, zależało na starcie w zawodach i zdobyciu pierwszego własnego medalu. Bieg dla dzieci miał odbyć się pięć minut przed startem półmaratonu?! Długo zastanawialiśmy się nad tym, jak organizator chce w ciągu pięciu minut zrobić bieg dla dzieci, udekorować zwycięzców, poczekać na rodziców zaangażowanych w występ swoich pociech, a startujących w biegu głównym. Doszliśmy do wniosku, że to się nie może udać i mieliśmy rację. Nie udało się. Bieg się odbył, ale wyglądało to żałośnie.

03. półm wałb

Pierwszy kilometr zawodów, to była prawdziwa walka w tłumie 

Powyżej wałbrzyskiego rynku zostawiliśmy samochód i udaliśmy się na miejsce startu. Rozglądałem się za znajomymi biegaczami, których spodziewałem się spotkać, a Radek zaangażował się w start swoich pociech. Co jakiś czas udało mi się wypatrzeć w tłumie znajomych biegaczy oraz wielu ludzi przebywających w rynku i sąsiadujących z nim uliczkach. O godzinie 11:00 wystartowaliśmy. Ustawiłem się tuż za pacemakerem prowadzącym grupę zawodników na 1h 40 min, ale już po kilkuset metrach zniknął z pola widzenia. Było tłoczno i po przekroczeniu bramki startowej, szliśmy jeszcze kilkadziesiąt metrów, zanim mogliśmy przejść do wolnego truchtu. Prawdziwy bieg rozpoczął się dopiero po kilkuset metrach, gdy minęliśmy ratusz. Pierwszy zbieg tuż obok dawnego PDT-u pokonywałem bardzo szybko, bo wiedziałem, że straciłem co najmniej dwie, trzy minuty na pierwszym kilometrze. Dalej zakręt w prawo i kolejny, również w prawo obok sądu. Na Placu Grunwaldzkim zawracaliśmy i biegliśmy w kierunku Placu Tuwima, skąd zaczynał się mozolny kilkusetmetrowy podbieg stromą serpentyną. Kilometr z tym podbiegiem pokonałem w tempie 5:08, co było nieźle, bo strata dla mnie niewielka. Drugi raz zrobiłem ten odcinek w 5:14, a trzeci podobnie. Dobiegliśmy do dzielnicy Nowe Miasto i w lewo do hali sportowej, gdzie było pierwsze stanowisko z napojami. Łyk wody – resztę wylałem na głowę. Było gorąco, ale nie tak strasznie jak się zapowiadało. Sytuację łagodził lekki, chłody wiatr. Pod koniec wyścigu wiało mocniej, co momentami utrudniało bieganie. Ulicą lotników zbiegaliśmy ponownie do centrum. Ostanie kilkaset metrów zbiegu było strome i można było nieźle się rozpędzić. Dlatego tak zrobiłem. Przypomniał mi się mój ubiegłoroczny debiut na tym dystansie w Sobótce. Tam jeszcze nie byłem dostatecznie wytrenowany i zbieg z Przełęczy Tąpadła był raczej męką niż okazją do szybszego biegu. Po prostu nie miałem sił aby wykorzystać spadek terenu i przyspieszyć.

04. półm wałb

Mieszkańcy miasta zagrzewali nas do boju!

Tym razem byłem w stanie to zrobić. Czułem, że mogłem biec jeszcze szybciej, ale kontrolowałem średnią. Zwalniałem gdy było za szybko, a przyspieszałem kiedy było za wolno. Ciężko jest w takim terenie utrzymać optymalne tempo biegu. Wałbrzyska trasa jest ciekawa i może zaskoczyć każdego „ulicznego biegacza”, który jej dokładnie nie przestudiuje i zapomni o zobaczeniu jej profilu. Trzy kilkusetmetrowe podbiegi serpentyną i trzy kolejne, ale dłuższe, składające się z czterech części przeplatanych płaskimi fragmentami. Biegliśmy przez główny plac miasta i do góry, w stronę teatru gdzie zawracaliśmy, aby wspinać się ponownie pod górę w stronę rynku. To był wspaniały bieg. Po raz pierwszy czułem, że jestem panem sytuacji. Nie siliłem się za doganianiem zawodników dla mnie nie osiągalnych. Ale cieszyłem się, że mogę biec i bez problemu wyprzedzać innych. Najwięcej satysfakcji miałem, pokonując podbiegi w czasie grubo poniżej 6 min/km Wiem, że to nie rewelacja. Dla mnie to był szybki bieg i widziałem wyraźny efekt ostatnich treningów. Pierwsze okrążenie pokonałem w 33 minuty i kilka sekund, drugie również w tym czasie, a trzecie podobnie. Utrzymanie tempa w takim terenie okazało się wykonalne.

05-Grzesiek

Grzesiek Sulima ze Strzegomia jest dla mnie ciągle poza zasięgiem

Bez Garmina nie dałbym pewnie rady, bo mam tendencje do zwalniania, nawet wtedy, gdy nie ma potrzeby. Jakieś wewnętrzne lenistwo mnie ogarnia i muszę się kontrolować. Większą część dystansu pokonywałem podążając za Elą Kowalewską ze Zgorzelca, która biegła bardzo ekonomicznie, bez zbędnych przyspieszeń. Ja biegam głównie po górach i przyzwyczajony jestem do nierównego tempa. Dlatego często przyspieszam lub zwalniam nawet, gdy nie ma takiej potrzeby. Po zawodach postanowiłem włączyć w program treningowy nieco odcinków w bardziej płaskim terenie, do ćwiczenia równego, szybszego tempa biegu i zamienić kilka startów w biegach górskich na zawody w łatwiejszym terenie. Według moich kalkulacji wynika, że najważniejszy jest bieg ekonomiczny, bo tylko taki daje nam możliwość uzyskania optymalnego wyniku. Wiele treningowych kilometrów jest jeszcze przede mną, zanim uzyskam lepszą ekonomikę biegu. Ciężko jest dojść do tego kiedy biegnie się za słabo, a kiedy za mocno, co przy braku wyczucia daje gorszy wynik. Ale tego również należy się nauczyć. Pewnie ktoś patrząc z boku powiedziałby, że bieganie jest nudne. Ja mam odmienne zdanie. Nudne jest wtedy, gdy bezmyślnie klepiemy określoną ilość kilometrów. Na przykład trzy razy w tygodniu po pięć kaemów. Biegamy tak, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem itd. Ale kiedy postanowimy biegać szybciej, wówczas nasze horyzonty są bez ograniczeń. Bo na szybsze bieganie składa się mnóstwo elementów które musimy przećwiczyć. Technika, trening szybkości, wydolności, wytrzymałości. Do tego trzeba zwiększyć kilometraż, zgubić kilka kilogramów i wprowadzić odpowiednią dietę. Dla nas amatorów najtrudniejszym wyzwaniem jest połączenie naszej pasji z życiem rodzinnym oraz pracą. Można to zrobić, bez problemu, ale trzeba dopasować bieganie do naszego życia, a nie odwrotnie. Trzy siedmio-kilometrowe pętle w centrum Wałbrzycha minęły niepostrzeżenie. Pokonałem je prawie w takim samym tempie.

Ja i Kowalewska Ela ze Zgorzelca na FB

Próbowałem dostosować tempo do Eli ze Zgorzelca, która biegła bardzo ekonomicznie

Kolegę Radka Mękala (1:44:44) www.radekbiega.pl (może też coś o swoim starcie napisze) dogoniłem pod koniec pierwszego okrążenia. Długo zastanawiałem się, gdzie biegnie, bo nie widziałem go podczas startu. Prezentujemy podobny poziom i obydwaj planowaliśmy poprawić swoje wyniki na tej trasie. Kiedy zobaczyłem, że biegnie przede mną, wiedziałem, że przesadził z tempem na pierwszych kilometrach, bo planował biec o wiele wolniej. Zbyszka Twaroga (1:48:07) ze Strzegomia dogoniłem na drugim okrążeniu. Na płaskim jest dla mnie nie do osiągnięcia. Zbyszek starszy jest ode mnie o 15 lat, ale moc ma ogromną. Mimo sześciu dych na karku, bieganie bawi go nadal i widać ile radości mu sprawia. Dlatego cieszę się, jeśli tylko nadarzy się okazja wspólnego treningu. Mariusza Głąbałę (1:39:46) ze Strzegomia, którego poznałem na „Chojnik Maratonie” widziałem od kilku kilometrów tuż przed sobą. Ale nie wymiękał, nie dał się podejść i tak zostało aż do mety na którą dotarł kilkadziesiąt sekund przede mną. Artur Żak (1:38:07) również nie dał się dogonić, a Kamil Pernej (1:33:52) i Przemo Mikołajczak (1:35:31) byli poza zasięgiem. Młodzi są i nie obijają się na treningach. Kamil robi systematyczne postępy i ciągle jest tuż przede mną. Przemek nadal biega, ale z bardzo dobrze debiutował w triathlonie i być może zajmie się tym na poważnie. Grzesiek Sulima (1:34:41) ze Strzegomia, również jest dla mnie poza zasięgiem. W górach czasem z nim wygrywam, ale w łagodniejszym ternie nadal nie mam szans. Tak mniej więcej wyglądała moja rywalizacja z kolegami, z którymi czasami wspólnie trenuję lub rywalizuję na zawodach. Ostatnie kilkaset metrów to był prawdziwy finisz. Wyprzedziłem kilku zawodników, którzy nawet nie podjęli walki. A ja czułem, że mogło być nieco mocniej, ale tym razem mój plan zakładał pokonanie dystansu w określonym czasie i to się udało. Półmaraton ukończyłem z czasem 1:39:59, w tempie 4:44min/km, zajmując 217 pozycję na 958 osób kończących bieg. W kategorii M45 byłem 19-ty na 58 uczestników. Rekord życiowy poprawiłem o około 3 minuty, a ubiegłoroczny wynik z tej trasy o 12 minut!

P1100444 - ja i zbyszek

Zbyszka Twaroga ze Strzegomia (762) wyprzedziłem dopiero na trzecim okrążeniu

Trasa biegu jest ciekawa, składająca się z trzech pętli z kilkoma podbiegami, podkreślającymi górski charakter miasta. Ale przy wzroście uczestników na pewno trzeba będzie ją zmienić, bo okaże się niewydolna. Cieszy dobre zabezpieczenie imprezy, ale jak to zwykle bywa nie obyło się bez zgrzytów. Tym razem wg mojej oceny były to poważne niedociągnięcia. Bieg dla dzieci to totalna porażka. Szkoda, że organizator podszedł do najmłodszych uczestników imprezy jak do ludzi gorszego gatunku i przeznaczył na zawody dla nich marne pięć minut!!! Jeśli czegoś się nie chce robić, to nie powinno się tego robić wcale. Myślę, że nie trzeba tego komentować, bo szkoda słów i żal dzieci, które dla organizatora okazały się kulą u nogi. Dla wielu uczestników brakło pamiątkowych koszulek. I to jest sprawa niezrozumiała. Jeśli mają być w pakiecie, to powinny być i koniec. A jeśli nie, to nie. Nie można jednym zawodnikom dawać pełen pakiet, a innym mówić: przykro nam, niestety dla was zabrakło tego, czy tamtego. Śmiechu warte. Ktoś chciał zaoszczędzić kilka złotych i zamówił mniej koszulek niż trzeba, bo liczył na to, że nie wszyscy zawodnicy stawią się na starcie. Wychodzi na to, że wiele osób przyjeżdżając na zawody, zawiodło organizatora. Na koniec wspomnę tylko o jeszcze jednym fakcie. Ania Pernej zajęła drugie miejsce w kategorii kobiet, w biegu na dystansie 7 km i pewnie zadowoliłaby się tym wynikiem. Ale przeglądając z mężem listę wyników zauważyli, że zawodniczka która wygrała zawody, miała gorszy czas. Dopiero ich interwencja wpłynęła na poprawienie niewłaściwych wyników. Ten błąd wynikał z tego, że zawodniczka wystartowała wcześniej, razem z uczestnikami półmaratonu i tym samym pierwsza dobiegła do mety. I to by było na tyle. Wspominam o tych uchybieniach, bo są ludzie którzy zachłysnęli się ilością startujących zawodników. A stara prawda mówi, że liczy się jakość, a nie ilość. Ktoś jednak o tym najwyraźniej zapomniał. Podsumowując chciałbym dodać, że jak zdrówko dopisze, to za rok chciałbym również wystartować w wałbrzyskim półmaratonie, bo trasa jest naprawdę ciekawa, a organizacja mimo niedociągnięć, jest niezła i warto tutaj przyjechać ponownie. Podczas tegorocznego startu doceniłem możliwość swobodnego biegu po znanych miejscach, w mieście w którym mieszkam niemal od urodzenia. To naprawdę wielka przyjemność i satysfakcja, że jest się właśnie tu i teraz.

P1100545-ja i radek

Razem z Radkiem poprawiliśmy swoje „życiówki”

Pierwsza dziesiątka na mecie:

1.LAGAT Julius Kiprono (KEN) – 1:10:10
2. SAWE Elisha Kiprotich (KEN) – 1:10:15
3. SALO Taras (UKR) – 1:10:37
4. SOBAS Jacek (POL – Kędzierzyn – Koźle) – 1:14:54
5. GRONOSTAJ Grzegorz (POL – Wrocław) – 1:15:24
6. HOLLY Piotr (POL – Wałbrzych) – 1:16:50
7. TYBUREK Rafał (POL – Oława) – 1:18:27
8. SUCHENIA Piotr (POL – Reda) – 1:19:01
9. KONDRATOWICZ Łukasz (POL – Kamienna Góra) – 1:19:03
10. SAMOTIJ Dominik  (POL – Wrocław) – 1:19:06

Najszybsze kobiety:

1. TUNDE Szabo (HUN) – 1:21:51 (Open – 15)
2. KUCHARSKA Ewa (POL – Pszczyna) – 1:23:59 (Open – 25)
3. BYELOVOL Tatyana (UKR) – 1:26:30 (Open – 38)

Strona zawodów: http://polmaraton.walbrzych.pl

Może Ci się również spodoba