Czerwiec – podsumowanie miesiąca

01.G.Suche30.06.

Pierwszy kilkusetmetrowy podbieg (podejście) na Ruprechticky Spicak

Najlepszym podsumowaniem minionego miesiąca była wczorajsza, udana i ciekawa wycieczka biegowa w Góry Suche. Bo taki był dla mnie czerwiec, w którym wybiegałem 300km i zaliczyłem dwa dobre starty. Pierwszym na początku miesiąca był „Chojnik Maraton” Bieg – nad startem w którym zastanawiałem się prawie pół roku. Znam się nieco na mapie i po obejrzeniu trasy i wykresu, wiedziałem, że nie będzie to zwykły spacerek. Ostatecznie postanowiłem wystartować i ukończyłem zawody. Szału nie było – 43km dystans pokonałem w 5:46:39, ale występ oceniam za udany. Mniej więcej na taki zakres czasowy oceniałem swoje możliwości. Dlatego nie ma powodu do narzekań. Maratonu nie musiałem odchorować, co przeważnie zdarza mi się po biegu wynoszącym ponad 30km. Najwyraźniej organizm zaczyna przyzwyczajać się do długotrwałego wysiłku.

02.G.Suche30.06.

Widok z przygranicznego – Ruprechtickiego Spicaka na polską stronę

Drugim startem był „Karkonossky Półmaraton” u naszych czeskich sąsiadów w Zaclerzu. Wspaniała trasa, piękna okolica i dobra organizacja. Moja średnia wynosząca 5:27 min/km w górskim biegu napawa optymizmem, bo nigdy nie biegłem w takim terenie, na tak długim dystansie z taką prędkością. Postęp jest i to cieszy. Może pod okiem jakiegoś specjalisty byłoby o wiele lepiej, ale ja wolę swoją krętą, pełną niespodzianek i licznych błędów drogę do doskonałości. Bo dzięki temu mogę bawić się tym co robię i sprawia mi to przyjemność. To nie znaczy, że nie czytam mądrych książek lub nie słucham tego, co na temat treningu do powiedzenia mają inni, bardziej doświadczeni biegacze lub biegaczki.

03.G.Suche30.06.

Takich przeszkód było wiele na przygranicznym odcinku biegu

300km miesięcznie to nie wiele, ale dla mnie to niezwykle dużo. Nie dlatego, że nie mam czasu na większy kilometraż. Ale z powodu pracy, która mnie ogranicza. Żyję z niej jednak i bieganie musi być na drugim miejscu. Docelowo planuję pokonywać miesięcznie 400-500km i myślę, że do tego dojdę pod koniec roku, godząc pracę z rodziną i treningami. Na razie bariera 300 kaemów jest przeze mnie  ledwo przekraczalna. Wiele miesięcy temu 200km było poprzednią biegową zaporą do której docierałem. Później następowały problemy zdrowotne i przerwy w treningach. Robię swoje i czekam cierpliwie na większą wydolność organizmu, dzięki której 400km nie będzie ogromnym wysiłkiem i taki kilometraż nie będzie stanowił problemu.

04.G.Suche30.06.

Zbyszek jak zwykle na początku stawki

W czerwcu zrobiłem zaledwie 13 sesji treningowych ograniczając się do długich wybiegań i treningów w tempie maratońskim, co było podyktowane startem w „Chojnik Maratonie” i powolną regeneracją organizmu. Może mógłbym zrobić więcej kilometrów w tym miesiącu, ale organizm domagał się dłuższego odpoczynku.

05.G.Suche30.06.

Kolejny miesiąc rozpocznie się od mocnego uderzenia, którym będzie start w Maratonie Gór Stołowych. Mój plan dotyczący biegu nie jest skomplikowany. Trasę chciałbym pokonać prędzej niż w ubiegłym roku, co oznacza że będę musiał biec szybciej, bo dystans został przedłużony o 4km. Wiem, że to jest dla mnie do osiągnięcia. Wiele zależy od pogody, która w/g prognoz będzie taka jak zwykle w czasie MGS-u. Tym razem nastawiłem się nie tylko na pokonanie trudnej trasy, lecz również warunków pogodowych jakie prawdopodobnie będą panowały podczas zawodów, na które mój organizm nie jest odporny. Na tak długim dystansie o naszym powodzeniu decyduje wiele czynników, nie tylko trening który wykonaliśmy w okresie przygotowawczym. Podczas zawodów pogoda również ma ogromny wpływ na organizm i o tym nie powinno się zapominać.

06.G.Suche30.06.

Od lewej: Jacek, Zbyszek, Mariusz, ja, Grzesiek, Artur i Radek

Pozostałe starty w lipcu to „Beh na Hvezdu” również w Górach Stołowych i „Bieg na Śnieżnik” – najkrótszy bieg „Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich” W czeskich zawodach chciałem poprawić wynik, bo w ubiegłym roku startowałem z kontuzją i nie mogłem biegnąć na maksa. „Bieg na Śnieżnik” traktuję jako solidny  sprawdzian przed następnymi zawodami w których chciałbym się również poprawić.  Mam na myśli „Bieg na Wielką Sowę” w Ludwikowicach Kłodzkich. Będzie to moje trzecie podejście, ale organizacja biegu i ciekawa trasa oraz planowane Mistrzostwa Europy Weteranów w 2014r.  skłoniły mnie do ponownego startu w tych zawodach.

07.G.Suche30.06.

Jedyne dzikie zwierzę, które spotkaliśmy podczas treningu w Górach Suchych

Zdjęcia we wpisie przedstawiają to, co wydarzyło się podczas wycieczki biegowej w Górach Suchych. Wspaniała trasa i doborowa ekipa: Jacek z Lubina, Grzesiek, Zbyszek i Mariusz ze Strzegomia oraz Artur, Radek i ja z Wałbrzycha.

08.G.Suche30.06.

Wspaniałe Góry Suche – okolice Schroniska Andrzejówka

Nasze długie niedzielne wybieganie prowadziło planowaną trasą „Maratonu Zielone Sudety” którą wytycza Artur, ale ostateczną decyzję co do jej przebiegu podejmuje WKB Wałbrzych i pewnie będą jakieś korekty. Dziękuję kolegom za wspaniałą wyciekę biegową i czekam na następne wspólne biegowe wyprawy.

Slavo 65

Może Ci się również spodoba