Mamorial Ing. Vladimira Stranskeho (CZ)

01.Memorial ing. Stranskeho

Rozgrzewka na trasie zawodów

Ósmego maja ruszyliśmy na zawody do naszych czeskich sąsiadów. Jak zwykle inicjatorem udziału w czeskiej imprezie był Artur. Nie pamiętam jak długo trwało montowanie sportowej ekipy, ale jeśli są chęci i sprzyjające okoliczności, wówczas nikt nie szuka wymówek i samochód jest pełny. Na zawody pojechaliśmy w składzie: Zbyszek i Grzesiek ze Strzegomia, Artur i ja z Wałbrzycha. Do miejscowości Ceska Cermna z Wałbrzycha jest około 80km, ale dla chłopaków ze Strzegomia było 30 km więcej. W środę od samego rana panowała piękna pogoda. Błękitne niebo, mała ilość chmur i nieustannie świecące słońce. Do biegania to trochę za ciepło, ale biega się w różnych warunkach i nie ma co grymasić. W niecałe dwie godziny dotarliśmy na miejsce zawodów. Po drodze minęliśmy Nachod i wyjeżdżając z miasta kierowaliśmy się na Dobrosov, gdzie znajduje się grupa umocnień z lat 30-tych XX wieku o tej samej nazwie. Przejechaliśmy przez wioskę i asfaltową drogą przez las dotarliśmy na miejsce startu. Na miejscu była spora grupa osób, w tym wiele dzieci. Zawody już trwały, bo bieg główny dla dorosłych poprzedzały biegi dla dzieci, które z zapałem rywalizowały ze sobą. Biuro zawodów mieściło się na niewielkim stoliku, przy równie niewielkim skwerku otoczonym żywopłotem. Zapisaliśmy się na bieg, który był bezpłatną imprezą i nie trzeba było opłacać wpisowego. Nie byliśmy tym zaskoczeni, ponieważ Artur już wcześniej nas o tym poinformował. Do startu została jeszcze godzina. Postanowiliśmy zrobić trucht rozgrzewkowy przemierzając fragment trasy wyścigu. Wiedziałem że dzisiaj nie będzie dla mnie najlepszy dzień do biegania, bo po 3km lekkiego truchtu byłem cały mokry i ciężko mi się oddychało.

05.Memorial ing. Stranseho

Ekipa w komplecie – od lewej Artur, Grzesiek, ja i Zbyszek

Słońce świeciło coraz mocniej i w jego blasku ruszyliśmy na trasę wyścigu. Kilkaset metrów polną drogą i do lasu. Niewielki zbieg leśnym duktem i wkrótce zaczął się mozolny podbieg. Czołówka dawno odjechała i przed sobą widziałem  Grześka oraz dwóch innych biegaczy. Ciężko mi się oddychało. Zastanawiałem się, po którym kilometrze dojdę do siebie. Miałem nadzieję, że nastąpi to podczas zawodów, a nie po nich. Biegliśmy ciągle przez las, do początku trzeciego kilometra wspinaliśmy się leśną drogą niemal cały czas do góry. Następnie droga zamieniła się w bardzo wąską, błotnistą ścieżkę która właściwie była wyżłobionym przez padające deszcze wąskim lejem. Zaryzykowałem. Zaczęło się mocne zbieganie. Ktoś za mną jęknął, ale nie słyszałem odgłosu padającego człowieka. Nie mogłem obejrzeć się za siebie, bo biegłem bardzo szybko po tych wertepach przystrojonych korzeniami, kamieniami i oblanych śliskim błotem. Nikt jednak nie upadł, bo po kilometrze ci sami biegacze doganiali mnie niestrudzenie. Na łagodniejszych odcinkach minęło mnie trzech zawodników, ale na kolejnym kilkusetmetrowym podbiegu to ja ich wyprzedziłem. Coraz bardziej zbliżałem się do Grześka, który najwyraźniej zaczął cackać się z kolejnym tym razem półtorakilometrowym podbiegiem. Widocznie opadał z sił. Przyspieszyłem, chwilę wspinaliśmy się do góry razem. Zostawiłem go jednak w tyle i marszobiegiem podążałem do góry. Ja również trochę za mocno rozczulałem się nad sobą, bo mogłem pokonać ten podbieg o wiele szybciej. Ale po zawodach, analizowany przebieg trasy wygląda zupełnie inaczej niż to, co dzieje się podczas biegu. Na szczęście od momentu w którym wyprzedziłem Grześka, nikt już mnie nie dogonił i z 5 sekundową przewagą nad kolejnym zawodnikiem dotarłem do mety. Było nieźle. Czesi biegają szybko, ale i my jesteśmy coraz lepsi.  Na 37 zawodników w kategorii mężczyzn, Artur był 16 (0:41:47), ja zająłem 18 miejsce (0:43:07), Grzesiek był 24 (0:43:45), a Zbyszek zameldował się na 28 pozycji (0:45:09).

02.Memarial ing. Stranskeho

Najszybsze kobiety dzisiejszych zawodów

Zwycięzca biegu Ulich Petr, pokonał terenową, górską trasę o długości około 8700m w czasie 0:35:33 (4:05min/km) Przewyższenie nie było wielkie jak na górski bieg (+127m / -131m według zapisu na Endomondo), ale ciężkie i męczące okazały się bardzo długie podbiegi, które stanowiły niemal połowę dystansu. Pozostała część  trasy to zbiegi, a biegania w poziomie prawie nie było. Trasa prowadziła  niemal w całości przez las, drogami gruntowymi lub wąskimi leśnymi ścieżkami. Wspaniała okolica, zacięta rywalizacja i doskonała atmosfera. Warto było przyjechać do Czech na zawody. Po biegu można było skosztować pysznego ciasta domowej roboty oraz napić się herbaty, napojów oraz piwa z browaru Primator. Na uczestników biegu czekała w pobliskiej szkole, gorąca gulaszowa lub warzywna polewka. Klasyfikację kobiet wygrała Blanka Paulu uzyskując czas 0:40:59. Warto o niej wspomnieć, bo pani Blanka, to rocznik 1954, a przy niej nawet lepsze orły ode mnie wysiadają! W klasyfikacji generalnej zawodniczka zajęła 11 pozycję. Zawody były darmowe, ale oprócz poczęstunku na wszystkich uczestników czekały przeróżne upominki.

06.Memorail ing. Stranskeho

Pamiątkowe zdjęcie przy jednym z bunkrów Twierdzy Dobrosov

W planie mieliśmy jeszcze trening, na który dojechaliśmy do Dobrosova i z parkingu przy Jiraskovej Chacie, skąd rozpościera się wspaniały widok na okolice rozpoczęliśmy drugą część naszej biegowej wyprawy. Pobiegliśmy czerwonym szlakiem, który miał zaprowadzić nas do Pekla u Noveho Mesta nad Metui. Do piekła nie trafiliśmy, bo nikt z nas nie pilnował znaków i wkrótce się zgubiliśmy. Dotarliśmy do rzeki i biegnąc drogą wzdłuż jej brzegu, trafiliśmy do miejsca, gdzie znajdowało się skrzyżowanie szlaków turystycznych. Postanowiliśmy biec do góry zielonym szlakiem i tak po raz drugi dzisiejszego dnia, dotarliśmy do Ceskej Cermnej. Ponownie przekraczając linię startu i mety zawodów, pozdrowiliśmy organizatorów biegu, korzystających z pięknego majowego dnia. Najwyraźniej nie spieszyli się do domu rozmawiając i wygrzewając się na słońcu. Wybiegliśmy z miejscowości i główną asfaltową drogą dotarliśmy do Twierdzy Dobrosov, gdzie zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i pokonując ostatnie kilkaset metrów dotarliśmy do parkingu. Patrząc na wykres – w uproszczeniu nasz 12 km trening składał się z dwóch odcinków;  około 4 km w dół i 8 do góry. Po płaskim pobiegamy innym razem.

Slavo65

Może Ci się również spodoba