Śnieżna pustynia.

Latem lub w innym okresie, gdy temperatura przekracza dwadzieścia kilka stopni, zawsze na dłuższe biegi, przekraczające 20km zabieram ze sobą coś do picia. O konieczności odpowiedniego nawodnienia organizmu piszą w mądrych książkach i tego domaga się mój organizm. Nie wiem dlaczego coś mnie dzisiaj tknęło i przed planowanym ponad 20 kilometrowym biegiem stanąłem na wadze. Wskazanie;  równe 76kg Ruszyłem w trasę. Temperatura za oknem -5 stopni. Bardzo wilgotno, mroźno, a temperatura odczuwalna pewnie była niższa niż wskazywał termometr. Biegłem ulubioną trasą, którą dzisiaj postanowiłem pokonać w przeciwnym kierunku. Dlatego najpierw zameldowałem się w okolicach Zamku Książ. Następnie poniżej stadniny i w dół do Świebodzic, a dalej do Pełcznicy. Najtrudniejszy odcinek zaczął się w Książańskim Parku. Biegłem prawie nie uczęszczanymi ścieżkami, gdzie nogi grzęzły i każdy krok można śmiało policzyć za dwa. Tempo oczywiście wolne w granicach 5:50 – 6:00min/km Nie ma co szaleć. Dzisiejszy trening ma na celu przede wszystkim przyzwyczaić organizm do długotrwałego wysiłku. Po kilkunastu kilometrach mam już dosyć. Przemarzłem, chociaż nie zrobiłem ani jednej przerwy i biegłem nieustannie. Postanowiłem skrócić trasę, bo na otwartej przestrzeni przez którą przebiega pozostała część dystansu, wiało i było jeszcze bardziej nieprzyjemnie. Po powrocie do domu i zdjęciu przepoconego i przemokniętego ubrania, ponownie stanąłem na wadze, która tym razem pokazała 74,3kg. Prawie dwa litry wody pozbyłem się biegnąc na mrozie! Dzień był pochmurny, bez słońca. Ubrany byłem odpowiednio. Może nawet za słabo, jak na dzisiejszą aurę. Wspominam o tym, bo wielu z nas nie przykłada wagi do odpowiedniego nawodnienia, a odwodnić się można w każdych warunkach, bez względu na pogodę!

Slavo 65 🙂

Może Ci się również spodoba