„Jedz i biegaj” – Scott Jurek

Kilkanaście miesięcy temu zaczęła się moja przygoda z bieganiem. Nie wystartowałem nagle jak Forrest Gump, który zaczął biegać bez powodu i biegł tak przez wiele miesięcy. Nie powiedział mi żaden lekarz, że jeśli nie będę biegał i prowadził zdrowego trybu życia, to umrę na zawał. Nie biegam dlatego, że chcę zgubić kilka kilogramów nadwagi. Nie przemierzam kolejnych kilometrów również dlatego, że chcę zatrzymać czas, który postarza mnie nieustannie. Nie biegam, bo chcę sobie coś udowodnić.  Ale dlatego, że dzięki bieganiu chciałbym stać się lepszym człowiekiem. Wszystko inne, co uda mi się jeszcze osiągnąć, będzie jedynie dodatkiem do głównego celu jaki sobie postawiłem. Nie traktuję biegania jako zwykłego klepania kilometrów, coraz szybciej, coraz dalej, coraz więcej lecz jako sposób hartowania organizmu. Przyzwyczajania go do ciężkiej pracy. Jako naukę pokory i cierpliwości oraz jako czas przeznaczony do przemyśleń o pracy nad samym sobą. To co powiedziałem nie dotyczy tylko biegania, bo nie każdy może i chce biegać, ale dotyczy pracy nad naszym życiem. Książka którą proponuję, może przydać się wielu ludziom dążącym do celu, którym może być nie tylko linia mety biegowego wyścigu.

Poniżej przytoczyłem kilka fragmentów książki „Jedz i biegaj” Scotta Jurka i Steve Friedmana. Wydanej w Polsce przez Wydawnictwo GALAKTYKA >>> http://www.galaktyka.com.pl Mam nadzieję, że te fragmenty zachęcą Was do przeczytania książki, która jest wspaniałą opowieścią o zwykłym człowieku. Bo Scott Jurek jest zwykłym człowiekiem, takim jak ja lub Ty. Wyróżnia go jednak spośród wielu ludzi, jego wytrwałość w dążeniu do celu oraz cierpliwość i dociekliwość. Dlatego jest to lektura wartościowa, którą bardzo trafnie ocenia Krzysztof Dołęgowski – ultramaratończyk, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Bieganie” mówiąc: „Myślę, że to obowiązkowa pozycja dla każdego biegacza, który zastanawia się nad tym, dokąd doprowadzi go jego pasja i ile jest gotów dla niej poświęcić. Pochłonąłem ją w trzy dni i mam zamiar do niej wracać. To najlepsza biegowa książka od ładnych paru lat.”

„Ludzie zawsze zadają mi te same pytania. Dlaczego trenuję po pięć godzin dziennie, skoro do utrzymania formy wystarczyłaby mi dwudziestopięciominutowa przebieżka? Dlaczego, zamiast pobiec w normalnym maratonie, jak cywilizowany człowiek, ja wolę wziąć udział w wyścigu, którego trasa równa się czterem takim maratonom? Czemu zamiast truchtać sobie w cieniu drzew wybieram bieganie w Dolinie Śmierci w samym środku lata? Czy jestem masochistą? Uzależniłem się od endorfin? Czy jest coś, jakaś tajemnica, przed którą uciekam? A może biegnę w poszukiwaniu czegoś, co nigdy nie było mi dane?”
    
„Ojciec łagodził dyscyplinę dawką współczucia i żartem. Rzucał mi wyzwania, zakładał się ze mną o to, ile w ciągu dziesięciu minut zdołam nanosić drewna do naszej drewutni albo w takim samym czasie ile kamieni uda mi się znaleźć w ogrodzie. Chyba wtedy nie do końca zdawałem sobie sprawę, że w ten sposób uczył mnie, że współzawodnictwo jest zdolne przemienić nawet najbanalniejsze zadanie w coś ekscytującego i że wówczas każde pomyślnie zakończone zajęcie, choćby nie wiem jak uciążliwe, z jakiegoś powodu daje poczucie zadowolenia.”
    
„Mężczyzna usiadł na łóżku i zerknął na leżącą na stoliku tacę z lunchem: salisbury steak (podróbka prawdziwego steku z mielonej wołowiny z dodatkami), pływający w brązowym, zawiesistym czymś, ugotowane ziemniaki z torebki, blady groszek z puszki. Spojrzenie mojego pacjenta mówiło, że równie dobrze na tej tacy mogłyby leżeć kamienie. Nie odezwał się, ale miałem wrażenie, że zaczął krzyczeć. Wtedy odsłoniła się przede mną część tajemnicy; to co jemy, to dla nas kwestia życia i śmierci. Nasze jedzenie mówi o nas samych.”
 

[youtube oDpOolPu_LM nolink]

Scott Jurek w Traffic Club – część I

[youtube 9aHs1SZwkso nolink]

Scott Jurek w Traffic Club – część II

[youtube M5osk2edwZ0 nolink]

Scott Jurek w Traffic Club – część III

[youtube wLgWy6ho6YI nolink]

Może Ci się również spodoba