Czuwający sfinks.

Nawet najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku – Laozi

Kiedy kilkanaście miesięcy temu rozpoczynałem przygodę z bieganiem, przebiegnięcie 5 kilometrów było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Kilkaset metrów marszobiegiem i zadyszka. Jeszcze kilometr i gwiazdy w oczach. Kolejny kilometr i ledwo stałem na nogach. Tak zaczynają wszyscy biegacze. Kto twierdzi, że w jego przypadku tak nie było, to znaczy że ma słabą pamięć. Bo na pewno miał chwile słabości i zwątpienia. Dzisiaj biegam dalej i szybciej, ale chciałbym biec jeszcze dalej i jeszcze szybciej. Mam nadzieję, że mi się to uda. Zakochałem się w bieganiu po górach i chciałbym robić to jak najdłużej. Nie będę mówił jak długo, bo tego nie wiem. Tego nikt nie wie…

Na zdjęciu jeden z kamiennych sfinksów, czuwający przy bramie książańskiego parku, z którym widzę się kilka razy w miesiącu. Jutro również będzie obserwował moje zmagania, z wodą, błotem, śniegiem i moimi słabościami. 😉

Może Ci się również spodoba