Trening w Górach Czarnych

W drodze na Kozią Przełęcz

To był ciekawy trening. Artur zaprosił nas (Rafała i mnie) na swoje ścieżki biegowe w Górach Czarnych położonych na obrzeżach wałbrzyskiej dzielnicy Podgórze. Góry Czarne stanowią północno-wschodni człon Gór Wałbrzyskich pomiędzy doliną Jedliny na południu, a Złotym Potokiem na północy i pd.-zachodzie, oraz doliną Bystrzycy na wschodzie. Część południową tworzą wzniesienia otaczające od zachodu i północy Jedlinę Zdrój. Kulminację Gór Czarnych stanowi Kamienna (631m). Część północną tworzy wyraźne pasmo z kulminacją Klasztorzyska (631m). Prawie całe Góry Czarne zbudowane są z młodoproterozoicznych paragnejsów i migmatytów, które miejscami tworzą niewielkie, nieregularne skałki i urwiska (dobrze wiedzieć po czym się biega). Jedynie pd.-zachodni skraj zbudowany jest z górnokarbońskich piaskowców, zlepieńców i mułowców z niewielkimi pokładami węgla kamiennego. Większość wzniesień porastają lasy mieszane, a poniżej ciągną się łąki i użytki rolne. Z wielu miejsc roztaczają się rozległe panoramy obejmujące Góry Sowie, Suche i pozostałą część Gór Wałbrzyskich. Przez Góry Czarne przechodzi kilka szlaków turystycznych: Przez Przełęcz Niedźwiedzią i pod Klasztorzyskiem prowadzi niebieski szlak z Zagórza Śląskiego do Rusinowej (dzielnica Wałbrzycha). Z Zagórza przez Złoty las prowadzi zielony szlak do zamku Książ, a przez Niedźwiedzice do Jedliny Zdroju – szlak żółty. To było kilka słówek o tych górach ze „Słownika geografii turystycznej Sudetów” Marka Staffy.

Ekipa w komplecie

15 kilometrowa trasa prowadziła leśnymi drogami. Bieg rozpoczęliśmy w okolicach Zamkowej Góry i biegnąc wciąż do góry dotarliśmy do Koziej Przełęczy. Deszcz nie padał, ale widoczność była kiepska im wyżej biegliśmy tym gęściejsze chmury i mżawka skutecznie zasłaniały widok na okolice. Z Koziej Przełęczy pobiegliśmy drogą trawersującą zbocza najwyższego szczytu Gór Czarnych – Borową (853m) Okrążając górę biegliśmy w kierunku Kamieńska, wioski położonej u podnóża gór. Dalej biegliśmy ścieżkami wijącymi się wzdłuż lasu porastającego góry.  Następnie kilkaset metrów łąkami i ostro w dół, schodziliśmy do miejsca, gdzie znajdowało się wejście do  tunelu.

Wejście do tunelu pod górą Wołowiec Mały

Chwila przerwy na pamiątkowe zdjęcia i założenie czołówek. Ruszyliśmy w głąb najdłuższego tunelu kolejowego w Polsce. Pod górą Wołowiec Mały znajdują się dwa równoległe tunele. Jeden o długości 1560m przez który nadal jeżdżą pociągi i drugi, nieczynny o długości 1601m. Tunele położone są na wysokości 540m. Wydrążone zostały w latach 1876-79 pierwszy i 1907-12 drugi. Biegliśmy w nieznane, bo nawet Artur znający tutejsze ścieżki, nigdy się w głąb tunelu nie zapuszczał. Było ciemno, ale nasze latarki pozwoliły biec przed siebie. Zaskoczyło nas to, że tunel jest w dobrym stanie i nie ma w nim śmieci, czego się spodziewaliśmy. Dobiegliśmy do końca. GPS-y oczywiście przerwały na kilkanaście minut namierzanie. Ponownie zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, ale z powodu panującego półmroku pewnie nie wyszło. Schowaliśmy sprzęt i pobiegliśmy dalej. Przed nami zostało około 3 kilometry drogi przez las. Poruszaliśmy się oświetlając drogę, bo już było zbyt ciemno. Tak w skrócie wyglądał nasz krótki, ale ciekawy wypad w Góry Czarne w których Artur odbywa swoje treningi.

[youtube epXyUBbQfL4 nolink]

Biegliśmy tunelem równoległym do tego przedstawionego na filmie. Trochę wolniej, ale też było fajnie 😯

Slavo 65

Może Ci się również spodoba