Beh na Hvezdu

Artur i ja razem z  wrocławską ekipą przed startem

W sobotę razem z Arturem wybraliśmy się do Polic nad Metuji na zawody biegowe. „Beh na Hvezdu” w którym mieliśmy zamiar wystartować, to bieg o długości 8900m i przewyższeniu pozytywnym 350m. Trasa prowadzi z rynku w Policach do schroniska „Hvezda” położonego w Bromovskich Skałach. Do Polic przybyliśmy około godziny 13:00 i udaliśmy się do miejscowego ratusza, gdzie znajdowało się biuro zawodów. Zapłaciliśmy niewielkie wpisowe – 60CZK, pobraliśmy numery startowe i rozglądając się po rynku spotkaliśmy kilkuosobową ekipę z Wrocławia. Przed biegiem głównym odbywały się biegi dla dzieci. Z przyjemnością przyglądałem się zmaganiom najmłodszych biegaczy wśród których byli również naprawdę bardzo mali 2-3 letni sportowcy.

Młodzi czescy biegacze podczas rywalizacji

Starty biegów dziecięcych odbywały się przy ratuszu, a trasy to krótkie dystanse od 50 m dla maluchów do kilkuset metrów dla młodzieży. Przeprowadziłem lekką rozgrzewkę w bocznej uliczce prowadzącej do rynku i wiedziałem, że jeszcze nie zaleczyłem kontuzji, bo po przebiegnięciu kilkuset metrów truchtem ból lewej łydki był dosyć mocny. Dlatego na starcie stanąłem tuż przed końcem 86 osobowej grupy biegaczy, ponieważ wiedziałem, że będę biegł wolno. Nie chciałem rezygnować ze startu i zaryzykowałem ruszając na trasę w czesko – polskim peletonie. Sprzed ratusza ruszyliśmy prosto w boczną uliczkę, zawróciliśmy do rynku i dalej wybiegliśmy na przedmieścia, a stamtąd w kierunku lasu drogą łagodnie pnącą się w górę. Początkowo biegliśmy asfaltem, później szutrem, następnie polną ścieżką dotarliśmy do zabudowań i  szerokich schodów. Kilkadziesiąt schodów zaprowadziło nas do leśnej kapliczki przed którą skręciliśmy w prawo i zagłębiliśmy się pośród drzew. Leśna ścieżka doprowadziła nas do krawędzi lasu i biegnąc wzdłuż niego dotarliśmy do asfaltu. Kilkaset metrów asfaltowej drogi prowadziło w dół, ale nie mogłem niestety przyspieszyć. Noga coraz mocniej bolała, a chciałem zaliczyć trasę i nie pogarszać mojej kontuzji. Nawierzchnia trasy ponownie zmieniła się z asfaltowej na szutrową, a później, gdy wbiegliśmy w rejon Broumovskich Sten, podążaliśmy szerokim kamiennym traktem wśród pięknych okolicznych, ogromnych głazów.

Skały widoczne ze ścieżki którą przebiega trasa wyścigu

Przebiegliśmy drogą prowadzącą nieopodal Kovarovej Rokli i skręcając w lewo, biegliśmy głównym grzbietem Bromowskich Skał. To był najbardziej wymagający i najtrudniejszy ponad dwukilometrowy odcinek zawodów. W tym miejscu biegło się wąską, krętą ścieżką wśród ogromnych głazów i drzew iglastych. Pokonując kamienne stopnie i większe głazy. W wielu miejscach trzeba było wysoko unosić nogi, aby stanąć na głaz i przeskoczyć na następny i tak powtarzaliśmy to wiele razy na tym odcinku. Biegłem wolno, ale już nikt mnie nie wyprzedzał, dlatego mijając tabliczkę oznajmiającą 300 metrów do mety nie przyspieszałem. Na metę dotarłem jako 61 zawodnik, uzyskując czas 0:54:07 Moje tempo biegu wynosiło 6:05min/km, co i tak uważam za niezły trucht w zaistniałych okolicznościach. Mój kolega Artur pokonał trasę w 0:49:22 zajmując 43 miejsce.

Łopusiewicz Janusz z Wrocławia na mecie

W zawodach brało udział 86 zawodniczek i zawodników głównie z Czech. Z Polski przybyła wrocławska 6 osobowa grupa, a z Wałbrzycha razem ze mną i Arturem było 4 biegaczy.

Zwycięzcą biegu został Blaha Tomas pokonując trasę w czasie 0:38:05, drugi był Horacek Ondrej przybiegając 9 sekund później (0:38:14), a trzecie miejsce zajął Bidmon Jiri uzyskując czas 0:38:26 Wśród biegaczek najlepsza była Metelkova Tana (0:41:25) jednocześnie zajmując wysoką szóstą pozycję w kategorii generalnej! Druga Hanusova Lenka uzyskała czas 0:44:44, a trzecia Kratka Anna przybiegła w czasie 0:46:37

Najlepszy polski biegacz zajął 9 miejsce w kategorii generalnej uzyskując czas 0:41:44

„Beh na Hvezdu” to kameralna impreza, ale bardzo ważna dla biegaczy biorących udział w klasyfikacji „Czeskiego Pucharu w Biegu do Wierchu” ponieważ kończąc bieg uzyskuje się punkty w edycji pucharu. Ogólnie mówiąc było skromnie, ale sympatycznie i za niewielkie pieniądze. Na uwagę zasługuje fakt, że wyniki można było otrzymać na życzenie tuż po zakończeniu zawodów. Wspominam o tym, bo w tym samym czasie odbywał się „Bieg na Śnieżkę” Zawody rozgrywane w ramach cyklu „Mountain Marathon”, „Montrail Ligi”, „Pucharu Narodów”, „Pucharu Czech w Biegach Górskich” i mija już drugi dzień, za oknem niebawem zacznie zmierzchać, a wyników jak nie ma, tak nie ma. Totalna porażka!

Slavo65

Może Ci się również spodoba