Zmiana regulaminu w trakcie trwania zawodów!

Ogromnie cieszyłem się, że wystartuję w „Nocnym Górskim Maratonie”, będącym jednym z biegów „Sudeckiej Setki” imprezy odbywającej się w Boguszowie Gorcach od wielu lat. Biegi rozgrywane są na trzech dystansach: 100km, 72km oraz 42km. Wspaniała trasa po górskich ścieżkach i głównie nocna pora rozgrywania zawodów tworzy niesamowitą atmosferę.  Bieg w Boguszowie był moim pierwszym maratonem. Znakomita pogoda panowała przed startem i w trakcie zawodów, dlatego biegło się dobrze. Nie liczyłem na zwycięstwo w maratonie, bo mimo prawie półwiecza na karku, biegam dopiero od kilkunastu miesięcy i można powiedzieć zaczynam przygodę z bieganiem. Wiedziałem, że będę obserwowany przez Endomondo, dlatego nie myślałem o tym żeby się obijać.  Planowałem przebiec dystans 42km w czasie 4 godziny i 30 minut, tak wynikało z moich obliczeń, które opierałem na wynikach uzyskanych podczas treningów. Wyjątkowo dobrze przebiegłem pierwszą połowę dystansu i zanosiło się na to, że pokonam trasę o kilkanaście minut szybciej! Zwolniłem, ponieważ bałem się, że nie wytrzymam tempa jakie sobie narzuciłem. Wolałem skończyć zawody na dalszej pozycji niż nie wytrzymać i nie skończyć wcale. Brak mi doświadczenia w bieganiu i wolałem być ostrożny. Zresztą o słuszności moich założeń przekonałem się w połowie wielokilometrowego podbiegu na Chełmiec, gdy mijałem jednego z faworytów imprezy, który biegł za szybko, jak sam stwierdził i nie wytrzymał tempa. Moim celem było załapać się do pierwszej dwudziestki w Open i pierwszej piątki w kategorii M40.

Dokonałem tego! A było nawet lepiej. Dobiegłem do mety na miejscu 15 w Open i 3 w kategorii wiekowej. Upewniałem się dwa razy, czy się nie przesłyszałem, ale pan z obsługi potwierdził mój wynik.

W godzinach rannych, gdy obudziłem się z powodu skurczów, bólu żołądka i wszystkiego co może boleć. Dostałem sms-a, że jestem na 18 pozycji, a w kat. M40 wylądowałem poza „pudłem” i radość prysła. Zakładałem pomyłkę, ale pomyślałem, że o 3 miejsca, przy wykorzystaniu sprzętu elektronicznego to niemożliwe. Niestety okazało się, że w naszym kraju, wszystko jest możliwe, nawet gdy sprzęt jest w porządku to ludzie mogą tacy nie być. Udałem się do organizatora imprezy i dowiedziałem się, że wbrew regulaminowi zawodnicy, którzy startowali na dystansie 72 km i nie dobiegli do mety, zostali sklasyfikowani w maratonie, stąd niekorzystne przesunięcia.

Dowiedziałem się również tego, że:

– organizator ma prawo zmieniać regulamin, nawet w trakcie trwania zawodów, co oznacza, że po dobiegnięciu do mety na pierwszym miejscu nie możecie być pewni zwycięstwa,

– dopominając się o przestrzeganie regulaminu ułożonego przez organizatora jestem bezczelnym egoistą i krzywdzę ludzi domagając się tego, żeby mnie i innych (bo nie tylko mnie oszukano) ludzi nie robiono w balona.

– oraz tego, że postąpiłem niestosownie prosząc tuż po skończeniu biegu o podanie mi miejsca i czasu jaki osiągnąłem.

Dodam jeszcze, że zawodnik który biegł przede mną i zajął 13 pozycję, ostatecznie był za mną. Kolega który zajął 17 pozycję został sklasyfikowany na 26 miejscu! A bardzo dobry wałbrzyski biegacz Marcin Jagiellicz z 10 pozycji został przesunięty na 12.

 

Na zdjęciu zwycięzcy najdłuższego dystansu, od lewej Piotr Holly,  Marek Swoboda i Marek Henczka. Wszyscy trzej to biegacze z Wałbrzycha, którym szczerze gratuluję. 🙂

Może Ci się również spodoba