Samokontrola

 Przekonanie że śledząc dane zjawisko zmieniamy bieg wydarzeń towarzyszy nam na każdym kroku. Wielu menedżerów wyższego szczebla upodobało sobie dewizę: „Jeśli potrafisz daną rzecz zmierzyć, to jesteś w stanie nią kierować” Maksyma ta może dotyczyć zarządzania ogromnym przedsiębiorstwem, jego częścią lub małą firmą jakich są tysiące na całym świecie. Dobrze sprawdza  się również w innych dziedzinach życia, na przykład w utrzymaniu prawidłowej wagi, kondycji oraz osiągnięciu optymalnych wyników w sporcie lub nauce. Za dewizą tą stoi przekonanie, że aby lepiej panować nad jakimś aspektem naszej działalności, musimy systematycznie monitorować nasze poczynania za pomocą wiarygodnego narzędzia pomiaru. Już sam wysiłek jaki w to włożymy podniesie rangę naszych zamierzeń i ułatwi drogę do osiągnięcia celu. Kilka miesięcy temu szukałem skutecznej metody, dzięki której chciałem pozbyć się biegowego nawyku jakim było truchtanie. Wiele miesięcy truchtania wyrobiło w mojej psychice pewien mechanizm. Bez względu na to, czy byłem zmęczony, czy nie. Biegłem pod górę lub z góry. Pięć lub dziesięć kilometrów. W ternie, czy po asfalcie, ów mechanizm kazał mi mimowolnie zwalniać do ok. 9km/h. Nie stanowiłoby to dla mnie żadnego problemu, gdybym nadal chciał tylko bezmyślnie truchtać. Ale zmieniło się moje nastawienie do biegania. Dzięki sugestiom kolegów biegaczy, zacząłem startować w zawodach. Postanowiłem, że jeśli mam rywalizować z innymi to chcę osiągać przyzwoite wyniki w swojej grupie wiekowej, a nie tłuc się gdzieś na końcu stawki. Trucht jako forma ruchu nie jest zły, ale jeśli chce się osiągnąć w bieganiu coś więcej, to trzeba biegać szybciej. Nie mogąc przez kilka miesięcy przezwyciężyć tego „zgubnego” nawyku, kupiłem prędkościomierz do kontroli tempa biegu. I to był przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”! Zawsze, gdy podczas treningu czułem że zwalniam. Spoglądałem na urządzenie, które za każdym razem wskazywało tempo w granicach 9km/h. Wówczas natychmiast przyspieszałem! Dzięki temu obecnie biegam szybciej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na moje wyniki miało wpływ kilka innych czynników. Na przykład, więcej kilometrów przebiegniętych w miesiącu, dodanie dwóch treningów szybkościowych w tygodniu oraz starty w zawodach. Przekonany jestem jednak, że skuteczne wyeliminowanie „uporczywego truchtania” zawdzięczam w znacznym stopniu obserwacji zjawiska. W tym przypadku było to bieganie z prędkością poniżej swoich możliwości i zmierzenie problemu. To znaczy ustalenie prędkości i ukierunkowanie swoich poczynań w kierunku szybszego biegania.  Co było bardzo proste. Musiałem jedynie przyspieszyć kiedy zwalniałem do „magicznych” 9 kilometrów na godzinę.

Po dłuższym zastanowieniu, dojdziecie do wniosku, że w zasadzie nic nie zrobiłem. I o to właśnie chodzi!

Napiszcie plan treningowy. Ustalcie ilość treningów w miesiącu. Liczbę  przebiegniętych kilometrów, treningów specjalistycznych i ćwiczeń uzupełniających oraz startów w zawodach. I róbcie to, co do tej pory – biegajcie. Tylko z jedną małą poprawką: biegajcie według ułożonego wcześniej planu!

Slavo 65

Może Ci się również spodoba