V Bieg na Zamek Grodno

W ostatnią sobotę kwietnia udałem się do Zagórza Śląskiego, gdzie postanowiłem  startować w „Biegu na Zamek Grodno” –  imprezę organizowaną przez Wałbrzyski Klub Biegacza. W tym roku miała odbyć się V edycja biegu.  Do pokonania była 8 kilometrowa trasa. Wystartowaliśmy o godzinie 14:15 z centrum Zagórza Śląskiego. Tym razem postanowiłem zmienić taktykę i ustawiłem się z przodu stawki. Strategia była prosta – biegnę ile się da do przodu, tak długo jak długo wytrzymam. Pierwsze kilkaset metrów to podbieg w kierunku zamku, następnie zakręt w prawo, wąską ścieżką w dół i ponownie ostro do góry kamienistym podbiegiem w kierunku murów zamkowych. Ten odcinek około 1200 metrów przebiegłem w czołówce i to by było na tyle. Kto miał mnie wyprzedzić zrobił to w końcówce tego podbiegu. Dalej już było lepiej. Wyrównałem tempo mijając zamek ścieżką oddalającą się od murów i biegnąc przez górę Chojna (450m) oddalałem się od zamku. Dalej wybiegliśmy na łąkę. Upał był niemiłosierny jak na tą porę roku. Ostro w dół wąską ścieżką do rzeki, kilkaset metrów asfaltem i zakręt w kierunku zapory. W płucach brakowało tlenu, usta miałem suche jakby ktoś przejechał przez nie gorącym żelazkiem. Kolega który biegł przede mną wyprosił od grillujących pod tamą weekendowiczów butelkę wody, którą się ze mną podzielił. Kilka łyków postawiło nas na nogi. Pokonaliśmy stromy podbieg, wijący się wąską ścieżką między krzakami. Kilka łyków wody dało nam trochę mocy w tym skwarze. Biegłem nadal za tym zawodnikiem. Mój prędkościomierz zaczął pokazywać coraz gorszy czas. Biegnący przede mną tracił najwyraźniej siły. Wyprzedziłem go i biegnąc kamienistą ścieżką prowadzącą wzdłuż jeziora dogoniłem kolegę z Wałbrzycha. Byłem zaskoczony, że dał się doścignąć. Mówił, że musiał zwolnić, bo problemy żołądkowe jakie miał poprzedniego dnia dały znać o sobie. Ostatnie kilkaset metrów podbiegu w kierunku zamku pokonaliśmy razem. Ostatni zakręt i przez bramę wbiegliśmy na dziedziniec na którym znajdowała się meta wyścigu.

Trasę pokonałem w czasie 43 min 23 sek. W tempie 5:25min/km Tym razem nie byłem ostatni! Ale biegłem szybciej o kilka sekund na kilometr niż dotychczas. W kategorii Open na 55 startujących byłem 38, a w kategorii M40 zająłem 9 miejsce na 11 zawodników. Trasa była trudna. Teren – kilka solidnych zbiegów i podbiegów w większości po leśnych i kamienistych ścieżkach, a na deser odrobina asfaltu i kilkaset metrów biegu przez zaporę. W sumie trasa bardzo ciekawa i urozmaicona.

W biegu wystartowało 69 biegaczy i miłośników Nordic Walking z Wałbrzycha, Legnicy, Wrocławia, Jaszkowej Dolnej i kilku innych miejscowości. Na mecie jako pierwszy zameldował się Dariusz Kruczkowski (30:14). Drugi był Robert Kubiak (31:29), a trzeci Piotr Holly (32:24) Panie rywalizowały na krótszym 4 km dystansie. Zwyciężyła Katarzyna Chomiak (24:18) przed Anną Chomicz – Szabłowską (25:25) i Zofią Kot (26:19)

Wszyscy uczestnicy którzy ukończyli zawody otrzymali pamiątkowe medale, a wielu wylosowało upominki w loterii. Pogoda była piękna, dlatego  mało komu śpieszyło się do domu. Tym bardziej, że na zamku rozpoczął się „Sowiogórski Jarmark Średniowieczny” i można było skosztować wielu tradycyjnych regionalnych specjałów m.in. Cydru (Jabłecznik z Trzebnicy), czy miodowego piwa warzonego w  Browarze Koreb z Łasku.

Slavo 65 😛

Wyniki biegu znajdziecie na stronie >>> http://www.idol-wkb.pl

Może Ci się również spodoba