Biegowy Turniej Rycerski 2012

 W sobotę i niedzielę brałem udział w „Biegowym Turnieju Rycerskim” organizowanym przez Wałbrzyski Klub Biegacza. Pierwszy dzień to bieg na dystansie 4 km dla mężczyzn i 2 km dla kobiet. Trasa rozpoczynała się na ścieżce parkowej niedaleko głównej bramy Zamku Książ. Ostry start i w dół wąską ścieżką do starego amfiteatru, wbiegamy schodami na scenę, przez którą przebiegamy i tylną furtką w murze przedostajemy się na zewnątrz. Panie na lewo pod górę do zamku, a panowie prosto, kawałek brukiem i na leśną ścieżkę w dół, do głównego duktu i w lewo. Kilkaset metrów trawersem podbiegamy do miejsca poniżej murów zamkowych. Następnie bardzo stromo wspinamy się pod górę. Prawie nikt nie biegnie, to naprawdę solidne podejście. W końcu docieramy do bocznej bramy zamkowej i biegniemy dalej wzdłuż murów, schodami na ganek, który przebiegamy. Schodami w dół i wzdłuż murów zamkowych biegniemy tarasami rozciągającymi się poniżej zamku. Wreszcie stromymi schodami do góry i tunelem pod głównym dziedzińcem zamkowym. Skręcamy w lewo i wbiegamy do podziemnego, zamkowego korytarza. Docieramy do schodów i biegnąc schodami, przedostajemy się przez główną część zamku. Wbiegamy do bocznego korytarza i w górę. Jeszcze tylko kilkadziesiąt schodów dzieli nas od mety, których na całej trasie było ponad 200. I w końcu szczęśliwcy którzy nie dostali zawału serca (na szczęście wszyscy przeżyli) wbiegają na piąte piętro zamku, na którym znajduje się meta zawodów. To krótkie podsumowanie wspaniałej, ale wymagającej trasy pierwszego dnia turnieju. Zwycięzcą został Piotr Holly (16:15), drugi był Robert Kubiak (16:26), a trzeci Patryk Łazarski (16:52) Wśród kobiet rywalizujących na dystansie 2 km zwyciężyła Halina Szczęsna – Radzikowska (9:19) przed Katarzyną Chomiak (10:11) i Anną Pernej (10:34) Ja byłem daleko w tyle. Popełniłem błąd na starcie i dałem się zablokować na wąskiej ścieżce tracąc cenne sekundy, a później musiałem czekać w kolejce prowadzącej na wąskie schody w amfiteatrze. Niewiele przesunąłbym się w klasyfikacji, ale przybiegłbym na metę z pewnością o kilkadziesiąt sekund wcześniej. Drugim błędem w końcowym etapie wyścigu, było pokonywanie każdego ze stopnia schodów osobno. Dopiero gdy zobaczyłem, że jeden z rywali dogania mnie pokonując po dwa stopnie. Zacząłem robić tak samo. Było szybciej i wcale nie ciężej. W sumie zakończyłem bieg na 29 miejscu na 39 biegaczy, pokonując dystans w 23 minuty i 10 sekund.

 Drugi dzień zawodów przywitał nas deszczem. Było ponuro i mokro. Ale wiedziałem, że na Starym Zamku, mimo nie sprzyjającej aury, pojawi się wielu miłośników biegania. Do ruin dotarłem truchtem około 2 km, traktując to jako rozgrzewkę. Na dziedzińcu pod wielkimi parasolami znajdowało się biuro zawodów i szatnie dla zawodników. Prawdziwie spartańskie warunki, ale nikt nie narzekał. Ruiny Starego Zamku nie posiadają niestety żadnego pomieszczenia, które można by było wykorzystać jako bazę zawodów. Nadal z nieba leciał drobny deszcz, kibice chronili się pod parasolami, a zawodnicy rozgrzewali się do wyścigu. Start nastąpił kilka minut po godzinie jedenastej. Spod murów zamkowych wyruszyliśmy pokonywać 2,5 kilometrową pętlę rozciągającą się w okolicach ruin. Mężczyźni mieli do przebycia cztery okrążenia, a kobiety dwa. Ruszyliśmy przed siebie biegnąc leśnymi ścieżkami, które z każdą minutą zaczęły zamieniać się w błotne grzęzawisko. Padało od wielu godzin i nie zanosiło się na to, że w końcu przestanie. Ale nikt się tym nie zrażał. Bieg był najważniejszy! Na szczęście nie wiało, a deszcz, chociaż padał nieustannie nie był intensywny. Ciężko się biegło w tej błotnej mazi, lecz nikt nie wymiękał. Cztery okrążenia minęły jak chwila. Trasa przebiegała w wyższej części Książańskiego Parku Krajobrazowego, ale nie było dużych przewyższeń. Jedynie liczne krótkie podbiegi i zbiegi urozmaicały bieganie. Końcowa kilkusetmetrowa część pętli przebiegała skrajem, głębokiego na ponad 100 metrów wąwozu, ale nic nie było widać. Deszczowe chmury skutecznie zakrywały okolice. Ostatnie okrążenie kończyło się najciekawszym fragmentem wyścigu. Kończąc pętlę skręcało się do ruin. Wbiegając po schodach, biegło się dalej przy murze zamkowym kilkanaście metrów do podziemnego korytarza. Jedynym światłem rozjaśniającym ten kilkudziesięciometrowy korytarz były pochodnie, dlatego trzeba było biec ostrożnie. Wybiegając z ciemności należało pokonać kilka schodów, skręcić w lewo i pod wieżą zamkową przebiec kolejne schody, wbiegając na dziedziniec na którym znajdowała się meta. Zwycięzcą wyścigu został Robert Kubiak (0:39:52) drugi był Piotr Holly (0:40:09), a trzecie miejsce zajął Patryk Łazarski (0:40:40). Ja dziesięciokilometrowy dystans pokonałem w czasie 0:56:43 zajmując 28 pozycję i w klasyfikacji generalnej na takim miejscu zakończyłem zawody. Byłem najsłabszy w kategorii wiekowej, ale nie zamierzam się poddawać! Dzień odpoczynku i powrót do treningu, to jedyna recepta na lepsze wyniki.  Szkoda, że nie mogłem zostać do końca imprezy. Nadal padało, ale w ruinach zamku, paliło się ogromne ognisko, były pieczone kiełbaski i przede wszystkim wspaniała atmosfera. Żegnając się, truchtem pobiegłem do domu na szybki prysznic, jeszcze szybszą zupkę i do pracy.

Slavo 65 😀

Może Ci się również spodoba