Bieg po Złoto 2011

11. BPZ 2011 - na mecie



Ostatnim startem  w moim pierwszym sezonie biegowym była impreza w Złotym Stoku. Był to terenowy bieg odbywający się na obszarze kopalni złota i okolicznych wzniesień. Złoty Stok przywitał nas piątego listopada, bardzo piękną pogodą. Kilka stopni powyżej zera, lekki wiatr i słońce, to była znakomita aura dla ekstremalnego, terenowego biegu jakim był bieg w Złotym Stoku. Dystans 5 km, przewyższenie ponad 500m i dwa odcinki trasy przebiegające przez podziemia kopalni, strome podbiegi i jary, to było to, co stanowiło o atrakcyjności biegu. Nie wszyscy zgłoszeni zawodnicy stanęli na starcie, ale i tak liczba zawodników grubo przekroczyła setkę. Zawodnicy byli puszczani na trasę co 30 sekund. Miałem drugi numer startowy, ale wystartowałem jako pierwszy, ponieważ „jedynka” nie zgłosiła się na zawody. Wbiegając do pustej kopalni poczułem się trochę nieswojo. Skąpo oświetlony, pusty, niekończący się tunel robił wrażenie. Było ślisko, dlatego zwolniłem, mała pętla, kilka zakrętów i byłem na powierzchni. Dalej stromy jar, drabinki, schody i stromy podbieg, ale to był dopiero początek biegu pod górę. Na szczycie troszkę wypłaszczenia, potem wąską ścieżką do polnej drogi, ostro w dół, kawałek szutrem i do starego budynku kopalni, schodami w górę do drzwi i na zewnątrz. Dalej torowiskiem do drugiej części podziemnych korytarzy.  Tam wąska sztolnia i znowu tory. Zdecydowałem się biec między szynami, bo obok torów było ślisko, a ściany tunelu górą się zwężały. Na końcu stalowe schody, którymi wspiąłem się 30 metrów w górę. Dalej prosto tunelem  i na powierzchnię, ponownie lasem wąską ścieżką, dalej drogą i ostro pod górę. Podbieg był niesamowicie stromy! Pokonałem go mozolnie wspinając się do góry. Nie było mowy o żadnym biegu, były momenty, gdzie musiałem podeprzeć się rękoma. U góry nagroda za wysiłek – szeroka leśna droga, którą łagodnie zbiegało się w dół. Tutaj przyspieszyłem do skrzyżowania. Dalej skrajem łąki, leśną ścieżką, stromo w dół, a na końcu kamiennym zboczem do szutru na parking i do mety. Na 129 startujących zawodników zająłem 60 miejsce, a w kategorii wiekowej M40 na 29 zawodników byłem 10 – ty. Uzyskany przeze mnie czas to 00:32:41 min.


Zwycięzcami BIEGU PO ZŁOTO 2011 zostali:

kategoria WOMEN OPEN

1. Anna Ficner, Polska, czas: 00:25:20,94

2. Dominika Wiśniewska, Polska, czas: 00:25:36,21

3. Svietlana Kohan, Białoruś, czas: 00:26:10,58

kategoria MEN OPEN

1. Andrii Starzinski, Ukraina, czas: 00:20:39,80

2. Piotr Łobodziński, Polska, czas: 00:21:24,54

3. Bartosz Mazerski, Polska, czas: 00:21:24,86

Podsumowując zawody, mogę powiedzieć, że organizacja imprezy trochę nawaliła. I nie mam tu na myśli awarii systemu, który zrobił dużo zamieszania z uzyskaniem wyników. Ale to, że nie było prowadzącego, który na bieżąco informowałby o przebiegu zawodów, a w zaistniałej sytuacji mógłby udzielać  stosownych informacji. Niestety nie mogłem czekać do końca na wyniki, bo nikt nie był w stanie powiedzieć, kiedy one będą. Mam nadzieję, że to zamieszanie to był tylko zbieg nieszczęśliwych okoliczności, bo trasa biegu jest naprawdę atrakcyjna i nieźle trzeba się namęczyć, aby ukończyć bieg. Dlatego jeśli tylko zdrowie dopisze, to w 2012 roku będę starał się przyjechać do Złotego Stoku ponownie.

Slavo 65


Może Ci się również spodoba